Ambasadorowie państw Unii Europejskiej uzgodnili dwudziesty pierwszy pakiet sankcji wobec Rosji. Nowe restrykcje zamrażają na rok pułap cen rosyjskiej ropy i uderzają w energetykę, finanse oraz rynek kryptowalut, choć jedno z państw członkowskich wywalczyło dla siebie wyłączenie.
Porozumienie po tygodniach targów
W czwartek unijni ambasadorowie zebrani w ramach Komitetu Stałych Przedstawicieli, znanego jako COREPER, osiągnęli konsensus w sprawie kolejnego zestawu restrykcji wobec Moskwy. To już dwudziesty pierwszy pakiet sankcji przyjęty przez Wspólnotę od chwili rosyjskiej napaści na Ukrainę w 2022 roku. Uzgodnienie na poziomie ambasadorów muszą jeszcze formalnie potwierdzić stolice w procedurze pisemnej, jednak jest to już tylko techniczna formalność. Do ostatniej chwili część rządów zgłaszała zastrzeżenia, przez co negocjacje ciągnęły się dłużej, niż zakładała Bruksela.
Ropa naftowa z zamrożonym pułapem
Sercem nowego pakietu pozostaje energetyka. Unia zdecydowała, iż pułap ceny rosyjskiej ropy transportowanej drogą morską zostanie zamrożony na rok, na poziomie 44,10 dolara za baryłkę. Oznacza to, iż przez kolejnych dwanaście miesięcy surowca nie będzie można legalnie sprzedawać powyżej tej kwoty. Wbrew części oczekiwań nie dopuszczono do rewizji limitu w górę, co było jednym z głównych punktów spornych. Mechanizm ma dalej ograniczać wpływy Kremla ze sprzedaży ropy, z których finansowana jest machina wojenna.
Kryptowaluty, finanse i firmy z zagranicy
Restrykcje sięgają też poza rynek surowców. Pakiet obejmuje sektor finansowy, handel oraz rynek kryptowalut, gdzie przewidziano możliwość całkowitego zakazu świadczenia usług przez przedsiębiorstwa z państw trzecich, wykorzystywane do omijania dotychczasowych ograniczeń. Na listę objętych sankcjami trafiło ponadto piętnaście firm z Chin oraz jedenaście podmiotów z pięciu innych krajów, oskarżanych o pomoc w obchodzeniu unijnych zakazów i dostarczanie Rosji towarów o podwójnym zastosowaniu.
Cień floty, która omija limit
Sam pułap cenowy działa jednak tylko wtedy, gdy jest przestrzegany. Rosja od lat buduje tak zwaną flotę cieni, czyli setki starych tankowców pływających pod obcymi banderami i z nieprzejrzystym ubezpieczeniem, które pozwalają sprzedawać ropę z pominięciem zachodnich pośredników. Kolejne pakiety sankcji obejmują takie jednostki imiennymi wpisami na listy, ale Kreml wciąż znajduje nowe statki i nowych nabywców, głównie w Azji. Dlatego zamrożenie ceny na papierze to jedno, a realne obniżenie rosyjskich wpływów to drugie. Bez szczelnej kontroli portów i ubezpieczycieli choćby najniższy limit pozostaje w dużej mierze zapisem, który trudno wyegzekwować.
Wyłom, który osłabia wspólny front
Jak przy poprzednich pakietach, i tym razem nie obyło się bez ustępstw. Jedno z państw członkowskich przeforsowało wyłączenie dla siebie, co pozwoli mu uniknąć części kosztów nowych restrykcji. Takie wyjątki są ceną jednomyślności, jakiej wymaga unijne prawo, ale osłabiają realną siłę nacisku na Moskwę. Dla państw wschodniej flanki, w tym Polski, które od początku wojny domagają się jak najtwardszej polityki wobec Kremla, każdy taki wyłom to sygnał, iż wspólny mur sankcji ma coraz więcej szczelin. Skuteczność dwudziestego pierwszego pakietu zależeć będzie nie od liczby ogłoszonych zakazów, ale od tego, czy uda się je egzekwować mimo wynegocjowanych furtek.
Źródło: Kresy.pl












