Braun zniszczył pomnik UPA. Oburzenie mediów głównego ścieku

magnapolonia.org 4 часы назад

Grzegorz Braun opublikował nagranie, na którym wraz z drugim mężczyzną niszczy pomnik poświęcony członkom Ukraińskiej Powstańczej Armii. Monument znajduje się w gminie Dołhobyczów, w powiecie hrubieszowskim. Polityk, uderzając w obelisk ciężkim młotem, określił go jako pomnik UPA „do likwidacji”. Media głównego nurtu, zwłaszcza skrajnie lewicowe oko.press nie kryją oburzenia i rzucają się Rejtanem w obronie upamiętnienia hitlerowskich kolaborantów, morderców Polaków.

Braun zniszczył pomnik UPA. Sprawa wywołała reakcję policji i falę komentarzy medialnych. Szef Konfederacji Korony Polskiej ma rzekomo odpowiadać za uszkodzenie pomnika, a śledczy badają również okoliczności wcześniejszego zniszczenia znajdujących się na nim napisów. Sam monument już wcześniej był przedmiotem kontrowersji i aktów dewastacji.

Nie jest to przypadkowe miejsce. Według materiałów Instytutu Pamięci Narodowej w uroczysku znajduje się zbiorowa mogiła członków UPA, którzy w 1945 roku polegli w walkach z NKWD i polską milicją. W późniejszych latach miejsce zostało nielegalnie oznaczone ukraińskim upamiętnieniem.

Co najważniejsze dla tej sprawy, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego odpowiedziało swego czasu w interpelację poselską dotyczącą właśnie tego pomnika. Według odpowiedzi powstał on prawdopodobnie w latach 1996–1997, a w 2019 roku na mogile ustawiono dodatkowo duży granitowy kamień z godłem Ukrainy i nazwiskami pochowanych. Idąc dalej, gmina Dołhobyczów nie posiada danych dotyczących osoby ani instytucji, która ufundowała obiekt. Co więcej, pomnik nie jest wpisany do ewidencji grobów i cmentarzy wojennych województwa lubelskiego.

Jednocześnie MKiDN stwierdziło, iż ustawa dekomunizacyjna nie ma zastosowania do tego konkretnego upamiętnienia, ponieważ na pomniku nie ma symboli propagujących system totalitarny w rozumieniu tej ustawy. To istotne, ponieważ ustawa z 2016 roku zakazuje pomników propagujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ale nie wprowadza generalnego zakazu istnienia każdego pomnika poświęconego członkom organizacji odpowiedzialnej za zbrodnie. Finalnie zatem, to upamiętnienie jest nielegalne i ciężko ścigać kogokolwiek za to, iż zniszczył coś nielegalnego.

Przede wszystkim jednak, pomijając kwestie prawne, należy zapytać, dlaczego na polskiej ziemi w ogóle znalazło się upamiętnienie członków UPA? Formacja ta nie była bowiem organizacją prowadzącą walkę wyłącznie z Sowietami. Była częścią ukraińskiego ruchu nazistowskiego i odpowiada za masowe mordy polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Polska od lat prowadzi politykę upamiętniania ofiar tych zbrodni, a 11 lipca został ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.

Nie można więc sprowadzać historii UPA do romantycznej opowieści o walce o niepodległość Ukrainy. W ten sposób prawdziwym skandalem w tej sprawie nie jest to, iż Grzegorz Braun uderzył w pomnik UPA. Skandalem jest fakt, iż taki pomnik w ogóle stanął na polskiej ziemi.

Pomnik UPA w gminie Dołhobyczów w powiecie hrubieszowskim do likwidacji

Obelisk obrażający pamięć ofiar ukraińskiego Ludobójstwa na Polakach powinien zostać usunięty profesjonalnymi narzędziami natychmiast po udokumentowaniu przestępstwa banderyzmu!#StopBanderyzacjiPolskipic.twitter.com/8Q4QZ2z5vJ

— Grzegorz Braun (@GrzegorzBraun_) September 10, 2026

Nie może być żadnej taryfy ulgowej wynikającej z argumentu, iż upamiętnieni ludzie zginęli z rąk Sowietów. Owszem, NKWD i Armia Czerwona zabijały również członków UPA. Ale sam fakt śmierci z rąk Sowietów nie czyni automatycznie człowieka bohaterem. Hitlerowcy również ginęli z rąk Sowietów. Czy z tego powodu mielibyśmy stawiać im pomniki w Polsce? Oczywiście, iż nie. To, kto kogo zabił, nie unieważnia wcześniejszych zbrodni ani ogólnego, zbrodniczego rysu danej formacji.

Kolejnym, równie doniosłym skandalem jest reakcja części mediów głównego nurtu, które próbują przedstawiać czyn Brauna jako przejaw „faszyzmu”. To wyjątkowo wygodna etykieta, ale historycznie sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana. o ile już używamy pojęcia faszyzmu, należy pamiętać, iż ukraiński nacjonalizm, z którego wyrosły OUN i UPA, pozostawał pod silnym wpływem właśnie ruchów faszystowskich i tzw. integralnego nacjonalizmu. OUN była ruchem totalitarnym i skrajnie szowinistycznym oraz współpracowała z Niemcami od lat 30. XX wieku aż do momentu, gdy Niemcom powinęła się noga na Wschodzie.

Dlatego szczególnie kuriozalne jest odwracanie ról, w którym człowiek niszczący pomnik faszystów z UPA zostaje bez większego namysłu nazwany „faszystą”, podczas gdy ideologiczne korzenie i działalność organizacji upamiętnionej na tym pomniku schodzą na dalszy plan. Pokazuje to nie tylko niewiedzę redaktorów, ale wręcz ich antypolskie zacięcie, gdyż są w stanie bronić dowolnych zbrodniarzy, byleby uderzyć w jakiegoś Polaka, który działa wbrew ich jedynie słusznej linii politycznej.

NASZ KOMENTARZ: Można krytykować Brauna za formę protestu i uważać, iż usuwaniem kontrowersyjnych monumentów powinny zajmować się państwowe instytucje. Nie powinno to jednak przesłaniać zasadniczego problemu: Polska nie powinna być miejscem gloryfikowania organizacji totalitarnych, odpowiedzialnych za ludobójstwo Polaków. Pamięć o ofiarach nie może być zastępowana kultem ich oprawców i to tylko dlatego, iż w 2022 roku kacap moskiewski wciął się za łby z kacapem kijowskim. Walka dwóch turańskich żywiołów nie powinna być dla Polaków wyznacznikiem czegokolwiek.

A już na pewno nie powinna być przyczyną rezygnacji z prawdy historycznej i pamięci o naszych przodkach.

Polecamy również: Presja działa! Ukraińskie targi surogacyjne w Polsce odwołane

Читать всю статью