Boy George zrezygnował z udziału w londyńskiej inscenizacji musicalu „Jesus Christ Superstar” po fali osobistych ataków związanych z jego piosenką „We Will Dance Again”. Sprawa pokazuje, jak presja ideologiczna próbuje wyznaczać artystom granice dopuszczalnej wypowiedzi.
Rezygnacja po internetowej presji
Brytyjski wokalista Boy George odszedł z obsady wystawianego na West Endzie musicalu „Jesus Christ Superstar”. Jak podał Breitbart, decyzję poprzedziła fala osobistych ataków po wydaniu przez artystę utworu „We Will Dance Again”, wyrażającego poparcie dla Izraela i sprzeciw wobec terrorystów z Gazy.
Dostępny materiał źródłowy nie podaje szczegółów dotyczących skali kampanii ani oficjalnego stanowiska producentów spektaklu. Nie ma zatem podstaw, by przypisywać im odpowiedzialność za decyzję wokalisty. Sam fakt rezygnacji pozostaje jednak ważnym sygnałem o stanie debaty publicznej.
Wolność artysty pod warunkiem
Środowiska kulturalne przez lata przedstawiały wolność ekspresji jako wartość niemal absolutną. Gdy artysta zajmuje stanowisko niewygodne dla dominującego nurtu, deklarowana tolerancja bywa zastępowana presją, bojkotem i próbą zawodowego wykluczenia. To mechanizm groźny niezależnie od tego, kogo dotyczy.
Można spierać się o politykę Izraela, działania władz w Jerozolimie oraz dramat ludności cywilnej w Strefie Gazy. Nie można jednak uznawać osobistego zaszczuwania artysty za uczciwą debatę. Krytyka poglądów wymaga argumentu, a nie próby odebrania człowiekowi miejsca na scenie.
Stawka także dla Polski
Dla Polaków ta historia jest ostrzeżeniem. Wolność słowa nie może zależeć od zgodności z aktualną modą ideologiczną wielkich instytucji kultury. Państwo i społeczeństwo potrzebują przestrzeni, w której spór pozostaje sporem, a nie narzędziem eliminowania przeciwnika. Kultura pozbawiona pluralizmu gwałtownie staje się narzędziem dyscyplinowania obywateli.
Źródło: breitbart














