Bosacki ostrzega Kijów przed Banderą. Polska pamięć nie jest kartą przetargową

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Bosacki ostrzega Kijów przed Banderą. Polska pamięć nie jest kartą przetargową


Wiceszef MSZ Marcin Bosacki ostrzegł 23 sierpnia, iż wpisanie Stepana Bandery i Romana Szuchewycza do ukraińskiego Panteonu Narodowego poważnie pogorszyłoby relacje Kijowa z Polską i Europą. Stawka jest prosta: sojusz z Ukrainą nie może oznaczać zgody na państwowy kult ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie na cywilach.

Panteon jako test pamięci

Spór dotyczy ustawy o Ukraińskim Panteonie Narodowym, podpisanej przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Według relacji RMF24/PAP, nowe przepisy budzą w Polsce obawy, bo mogą otworzyć drogę do państwowego uhonorowania osób związanych z UPA. Bosacki, pytany o sprawę w TVP Info, powiedział jasno: każdy naród wybiera własnych bohaterów, ale wybór ludzi odpowiedzialnych za masowe zbrodnie na ludności cywilnej miałby konsekwencje polityczne.

To istotny sygnał, bo w polskiej polityce zbyt często próbuje się rozdzielić pomoc Ukrainie od pamięci o Wołyniu. Nie da się. Polska racja stanu wymaga jednego i drugiego: wsparcia dla państwa walczącego z rosyjską agresją oraz bezwarunkowej obrony prawdy o ofiarach OUN i UPA. Kto próbuje te sprawy przeciwstawiać, szkodzi Polsce.

Bandera i Szuchewycz dzielą Warszawę i Kijów

Stepan Bandera i Roman Szuchewycz pozostają symbolami, których obecność w państwowym panteonie byłaby dla Polaków raną zadawaną z pełną świadomością. Chodzi o pamięć rodzin pomordowanych, o ekshumacje, o nazwanie zbrodni po imieniu. Chodzi też o elementarną powagę relacji między narodami. Partnerstwo nie polega na udawaniu, iż bolesne fakty znikają, gdy stają się niewygodne dyplomatycznie.

W ostatnich tygodniach temat wracał już po wypowiedziach ukraińskich polityków i dyplomatów. Pisaliśmy, iż ambasador Ukrainy mówił o Banderze jako postaci zasługującej na szacunek. To nie jest incydent językowy. To kierunek części ukraińskiej polityki pamięci, z którym Polska musi rozmawiać twardo, spokojnie i bez kompleksów.

Konowalec był ostrzeżeniem bez słów

Bosacki przypomniał też sprawę Jewhena Konowalca. Wiceszef MSZ wskazał, iż w jego pogrzebie w Kijowie nie wzięli udziału prawie żadni przedstawiciele dyplomacji państw Unii Europejskiej, a była to, jak mówił, polska akcja dyplomatyczna. Ten fakt ma znaczenie. Europa rozumie, iż kult skrajnych formacji nacjonalistycznych z XX wieku nie pasuje do projektu integracji europejskiej, choć często mówi to ciszej niż Warszawa.

Sam pochówek Jewhena Konowalca w Kijowie pokazał, jak cienka jest granica między ukraińską narracją państwową a polską pamięcią historyczną. Polska nie może dopuścić, aby presja wojny usprawiedliwiała przemilczanie zbrodni. Rosja wykorzystuje każdy spór, ale to nie znaczy, iż mamy rezygnować z prawdy. Oznacza to tylko tyle, iż trzeba mówić precyzyjnie, bez rusofilskich pokus i bez antypolskiego milczenia.

Sojusz bez amnezji

Bosacki podkreślił, iż zwycięstwo Ukrainy nad Rosją leży w polskim interesie narodowym. To zdanie jest prawdziwe. Rosyjski imperializm zagraża Polsce bezpośrednio i dlatego nie wolno udawać, iż los frontu na Ukrainie jest sprawą odległą. Ale równie prawdziwe jest drugie zdanie: polski interes narodowy obejmuje pamięć o obywatelach II Rzeczypospolitej mordowanych przez UPA.

Dlatego Warszawa powinna postawić warunek polityczny, nie emocjonalny. Integracja Ukrainy z Zachodem nie może iść obok rehabilitacji postaci obciążonych odpowiedzialnością za zbrodnie na cywilach. o ile Kijów chce zachodniej drogi, musi rozumieć zachodnią miarę odpowiedzialności za historię. A Polska ma obowiązek pilnować, by Moskwa nie wykorzystywała Wołynia do własnej gry, ale też by Kijów nie traktował polskiej pamięci jak przeszkody technicznej.

Tu nie chodzi o wrogość wobec Ukraińców. Chodzi o szacunek dla ofiar i o dojrzałość państwa. Narody, które chcą budować trwały sojusz, nie zaczynają od stawiania na piedestale ludzi kojarzonych przez sąsiada z krwią jego rodzin. jeżeli Kijów tego nie zrozumie, problem nie będzie tylko polsko-ukraiński. Będzie europejski.

Źródło: Kresy.pl, RMF24/PAP

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью