Ambasador Ukrainy o zbrodniach UPA. Symetria, której Polska nie może przyjąć

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Ambasador Ukrainy o zbrodniach UPA. Symetria, której Polska nie może przyjąć


Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar przyznał, iż w szeregach UPA byli zbrodniarze mordujący Polaków. Zarazem zestawił te czyny ze zbrodniami popełnianymi przez osoby związane z polskim podziemiem. Takie porównanie zaciera zasadniczą różnicę między pojedynczymi zbrodniami a zorganizowanym ludobójstwem ludności polskiej.

Przyznanie winy i natychmiastowe zastrzeżenie

Wasyl Bodnar odniósł się do odpowiedzialności Ukraińskiej Powstańczej Armii za zbrodnie na Polakach. Jak podał „Tygodnik Solidarność”, ambasador stwierdził, iż w UPA byli zbrodniarze, którzy zabijali Polaków. Dodał jednak, iż do zbrodniczych czynów dochodziło również po stronie polskiej i w polskim podziemiu.

Pierwsza część tej wypowiedzi jest krokiem w stronę prawdy. Druga buduje fałszywą symetrię. Rzetelna historia nie polega na przemilczaniu przestępstw popełnionych przez Polaków. Każdą zbrodnię trzeba nazwać i zbadać. Nie wolno jednak używać jednostkowych lub odwetowych czynów do rozmywania odpowiedzialności organizacji, która prowadziła zaplanowaną akcję przeciw polskiej ludności cywilnej.

IPN mówi o zorganizowanym ludobójstwie

Instytut Pamięci Narodowej wskazuje wprost, iż OUN-B i UPA były współodpowiedzialne za zorganizowanie oraz przeprowadzenie ludobójstwa polskiej ludności cywilnej na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej. Masowe mordy rozpoczęły się na Wołyniu w 1943 roku, a ich apogeum przypadło na lipiec. Terror objął później także Małopolskę Wschodnią i inne obszary.

Celem ataków byli w ogromnej mierze cywile. Ginęły całe rodziny i mieszkańcy wsi. Niszczenie polskich osiedli oraz świątyń służyło usunięciu polskiej obecności z tych ziem. To odróżnia ludobójczą politykę OUN-UPA od przestępstw konkretnych ludzi lub oddziałów, choćby jeżeli również po polskiej stronie dochodziło do czynów wymagających potępienia.

Polskie Państwo Podziemne reprezentowało ciągłość legalnego państwa walczącego z okupantami. Nie stworzyło programu fizycznej likwidacji ukraińskiej ludności cywilnej. Odpowiedzialność sprawców po polskiej stronie nie może zostać przeniesiona na całe podziemie ani użyta jako historyczna przeciwwaga dla planowej czystki etnicznej.

Pamięć nie jest przeszkodą w bezpieczeństwie

Polska ma interes w tym, aby Ukraina obroniła swoją niepodległość przed rosyjską agresją. Rosja pozostaje zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa. Z tego nie wynika jednak obowiązek milczenia o Wołyniu ani przyjmowania języka, który rozkłada odpowiedzialność tak, jakby obie strony prowadziły porównywalną politykę eksterminacji.

Dojrzałe partnerstwo wymaga prawdy. Potrzebne są zgody na poszukiwania, ekshumacje, godne pochówki i trwałe upamiętnienie ofiar. Polska nie żąda odpowiedzialności zbiorowej od współczesnych Ukraińców. Żąda elementarnej sprawiedliwości wobec pomordowanych obywateli II Rzeczypospolitej.

Uznanie krzywd ukraińskich ofiar przestępstw popełnionych przez Polaków jest obowiązkiem uczciwego państwa. Taki obowiązek nie uprawnia jednak do zamazywania skali, zamiaru i zorganizowanego charakteru ludobójstwa OUN-UPA. Każdy przypadek należy oceniać według faktów, a nie według dyplomatycznej potrzeby zbudowania wygodnego bilansu.

Polska potrzebuje jasnego stanowiska

Stawką jest jakość polskiej polityki zagranicznej. Państwo, które rezygnuje z prawdy o własnych ofiarach, traci powagę wobec partnerów i zaufanie własnych obywateli. Pomoc dla napadniętej Ukrainy oraz twarda obrona polskiej pamięci nie są sprzeczne. Obie wynikają z realizmu narodowego.

Warszawa powinna oczekiwać od Kijowa jednoznacznego potępienia ludobójstwa, swobody prac poszukiwawczych i końca publicznej gloryfikacji osób oraz formacji odpowiedzialnych za mordowanie Polaków. Bez nienawiści wobec narodu ukraińskiego. Bez zemsty. ale także bez symetrii, która zmienia prawdę historyczną w dyplomatyczny kompromis.

Źródło: Banderyzm / Ukraina (monitor PL)

Читать всю статью