W 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego prezydent Karol Nawrocki oddał hołd ofiarom niemieckiej rzezi Woli. Przypomniał, iż sprawcy masowego mordu na polskich cywilach uniknęli odpowiedzialności, i zaapelował, by świat miał odwagę potępiać zbrodniarzy. Pamięć o ofiarach jest obowiązkiem państwa i warunkiem uczciwego ładu międzynarodowego.
Hołd złożony na Woli
1 sierpnia, w 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, prezydent Karol Nawrocki złożył kwiaty przed tablicą upamiętniającą ofiary rzezi Woli. Uroczystość miała charakter skupiony i żałobny. W centrum znalazła się pamięć o bezbronnych mieszkańcach dzielnicy zamordowanych przez Niemców w pierwszych dniach powstania.
Prezydent mówił o ponad 50 tysiącach polskich ofiar, wśród których były kobiety i dzieci. Zwrócił uwagę na fakt, który do dziś pozostaje bolesną raną: dowódcy i wykonawcy tej zbrodni nie ponieśli po 1945 roku należnej odpowiedzialności. Część z nich mogła później funkcjonować publicznie w Niemczech.
Rzeź Woli pozostaje symbolem planowego terroru wymierzonego w ludność cywilną. Jej ofiary nie mogą być sprowadzone do bezimiennej liczby. Byli to mieszkańcy Warszawy, całe rodziny i sąsiedzi, których życie zostało przerwane przez okupacyjną machinę zbrodni. Rocznicowa cisza należy przede wszystkim do nich.
Zbrodnia bez kary
Karol Nawrocki podkreślił, iż brak rozliczenia rzezi Woli budzi oburzenie. Jego słowa nie były wezwaniem do zemsty. Były apelem o elementarną sprawiedliwość, bez której międzynarodowe deklaracje o prawach człowieka stają się puste. jeżeli świat nie ma odwagi potępić ludzi wydających rozkazy mordowania cywilów, osłabia własne moralne fundamenty.
Prezydent wskazał, iż same rezolucje, konwencje i debaty nie wystarczą, gdy za nimi nie idzie jasne nazwanie zbrodni oraz odpowiedzialności sprawców. Ta prawda ma znaczenie także dziś. Bezkarność zbrodni wojennych zawsze jest ostrzeżeniem dla kolejnych pokoleń, ponieważ uczy agresorów, iż czas może zatrzeć winę.
Powstanie jako odpowiedź na okupacyjny terror
Do rocznicy odniósł się również premier Donald Tusk. Przypomniał wyjątkowy obraz Warszawy zatrzymującej się co roku w godzinę „W”. Dźwięk syren, po którym następuje cisza, pozostaje jednym z najmocniejszych znaków wspólnotowej pamięci w Polsce.
Premier przywołał także powracające pytanie o decyzję rozpoczęcia powstania. Zaznaczył, iż jego uczestnicy odpowiedzieli walką na niemiecką okupację, łapanki, egzekucje i przemoc. Spór historyczny o decyzje dowódców nie może przesłonić godności żołnierzy ani cierpienia ludności cywilnej. Te dwie prawdy trzeba umieć utrzymać razem, bez instrumentalizowania ofiar.
Państwo musi strzec pamięci
Powstanie Warszawskie było walką o wolność stolicy i suwerenność Rzeczypospolitej. Rzeź Woli pokazała zarazem, jaką cenę niemiecki okupant kazał płacić polskim cywilom za samą przynależność do walczącego narodu. Dlatego pamięć o sierpniu 1944 roku nie jest muzealnym rytuałem. To zobowiązanie państwa wobec poległych i ocalałych.
Dla Polski stawka jest jasna. Naród, który pozwala rozmyć prawdę o własnych ofiarach, traci zdolność obrony swej godności także w teraźniejszości. Pojednanie może być trwałe wyłącznie wtedy, gdy opiera się na prawdzie, odpowiedzialności i szacunku. Warszawa pamięta. Rzeczpospolita ma obowiązek tej pamięci strzec.
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP













