Średniowieczni uczeni mnisi
Niegdyś w żartach pytali
Ile na jednej główce od szpilki
Można by diabłów pomieścić,
Dziś po stuleciach rozwoju nauki,
Światowej sławy astrofizycy,
Z każdym rokiem stawiają wciąż setki
Pytań stokroć bardziej zawiłych
I otwarcie stawiają pytanie...
Czy wszechświat jest atomem?
I nieskończonej potęgi Bożej
Jedynie niewielkim ułamkiem?
I czy niezliczone wszechświaty,
Niczym ziarenka piasku na plaży,
W wielowymiarowej hiperprzestrzeni,
Leżą tak jedne obok drugich?...
Niegdyś szklana kula,
W namiocie starego wróża,
Ciekawym świata udzielić miała,
Odpowiedzi na nurtujące ich pytania,
Dziś zaawansowane technologicznie sondy,
Wysyłane na obce planety,
Mają z czasem ludzkość przybliżyć,
Do postawienia stopy na każdej z nich,
A w sekretnych rozległych laboratoriach,
Ukrytych w tajnych baz podziemiach,
Nowoczesne diamentowe wiertła
Łamią się na meteorach nieznanego pochodzenia
By ich maleńkie cząsteczki,
Prężącemu muskuły światu nauki,
Choćby mglistych odpowiedzi udzieliły,
O największe tajemnice nieznanych galaktyk…
Niegdyś skrzący bursztynek,
Zawinięty w jedwabną chusteczkę,
Dla młodej hrabianki największym był skarbem,
Strzegła go jak oka w głowie,
Dziś pod mikroskopami elektronowymi,
Badane wnikliwie meteorytów próbki,
Spędzają sen z powiek zespołom naukowczyń,
Niezliczonością swych tajemnic,
I często w długich rozmowach,
Poruszając wszelkie astronomii zagadnienia,
Nie stronią od dociekliwych pytań
O naturę niepojętego wszechświata.
I czy spośród miliardów gwiazd,
Każda tysiące tajemnic swych skrywa,
Do których choć mglistego wyjaśnienia,
Nie zbliży się ludzkość przez tysiące lat…















