«Я называю это самообороной»: терроризм живёт... Растущее число нападений еврейских экстремистов на Западном берегу проверяет границы между правоохранительными органами, разведкой и политическим влиянием в Израиле»

grazynarebeca5.blogspot.com 3 часы назад

Podczas gdy izraelskie siły bezpieczeństwa świętują dramatyczny upadek palestyńskich ataków terrorystycznych, na Zachodnim Brzegu pojawia się inny, znacznie bardziej niepokojący trend. Przemoc żydowskich ekstremistów wobec Palestyńczyków wzrosła do najwyższego poziomu od lat, pozostawiając po sobie spalone wioski, rannych cywilów i mierząc się z zagrożeniem, które trudno zdefiniować.


Zaledwie tydzień temu tłum żydowskich osadników zaatakował beduińską wioskę Mukhamas na Zachodnim Brzegu, raniąc co najmniej sześciu Palestyńczyków i podpalając domy i samochody. Nagrania z miejsca zdarzenia pokazują zamaskowanych mężczyzn, którzy poruszali się swobodnie przez wiele godzin, dewastując mienie i podpalając pojazdy, zanim przybyły siły bezpieczeństwa.


Dla izraelskiego Dowództwa Centralnego incydent ten nie był anomalią, ale kolejnym dowodem na głęboko niepokojący trend. Zaledwie kilka dni wcześniej wojsko opublikowało swoje roczne podsumowanie za 2025 rok – dane te wskazują na gwałtowny wzrost przemocy żydowskich ekstremistów, mimo iż liczba palestyńskich ataków terrorystycznych gwałtownie spadła.


Gwałtowny wzrost przemocy ze strony ekstremistów żydowskich

Według danych Dowództwa Centralnego, w 2025 r. liczba poważnych incydentów, definiowanych przez służby bezpieczeństwa jako terror żydowski wobec Palestyńczyków, wzrosła o ponad 50%. W 2025 r. liczba ta wzrosła do 128, w porównaniu z 83 w 2024 r. i 54 w 2023 r. Nie były to marginalne akty wandalizmu, ale poważne przestępstwa: podpalenia domów i wiosek, strzelaniny i napaści fizyczne skutkujące obrażeniami.


Wzrost pozostało bardziej widoczny, gdy weźmiemy pod uwagę szerszą kategorię „przestępstw nacjonalistycznych”, obejmującą rzucanie kamieniami, wandalizm w rolnictwie i zastraszanie. W tym szerszym kontekście w 2024 r. odnotowano 682 incydenty, a w 2025 r. ich liczba wzrosła do 867, co stanowi znaczny wzrost w ciągu jednego roku.


Kwestia liczby osadników zaangażowanych w te incydenty pozostaje sporna. Odnosząc się publicznie do tej kwestii, premier Benjamin Netanjahu opisał sprawców jako „70 chłopców z rozbitych rodzin”. Jednak według wewnętrznych ocen Sił Obronnych Izraela zjawisko to ma znacznie szerszy zasięg. Wywiad wojskowy szacuje, iż w ostatnich miesiącach około 300 osób, w dużej mierze związanych z tzw. „młodzieżą ze wzgórz”, brało udział w aktach przemocy.


Geograficznie rzecz biorąc, przemoc koncentruje się w określonych obszarach. Najbardziej drastyczny wzrost odnotowano w Gusz Ecjon i regionie Judei, gdzie liczba incydentów w niektórych sektorach wzrosła ponad dwukrotnie. Według Dowództwa Centralnego, około 90% aktów przemocy pochodzi z nielegalnych placówek, a nie z gospodarstw rolnych, które działają we współpracy z wojskiem.

Terror – czy coś innego?

Wśród Palestyńczyków i izraelskich organizacji praw człowieka bez wahania określa się te ataki mianem terroryzmu. Nie wszyscy jednak w izraelskich służbach bezpieczeństwa zgadzają się z tą definicją.


Amit Assa, były funkcjonariusz izraelskiej agencji bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet, mówi, iż ma problem z tą terminologią.


„Nazywam to samoobroną, aż do skrajnej aktywności, która może złamać prawo” – wyjaśnia Assa.


„Należy pamiętać, iż rok 2025 to dopiero drugi rok od wojny [z 7 października 2023 r.], a żydowscy mieszkańcy Judei i Samarii są znacznie bardziej narażeni na narastające ataki [palestyńskie]”.


Jego pogląd odzwierciedla szerszą debatę w Izraelu: czy żydowska przemoc ekstremistyczna powinna być ujmowana jako terroryzm, czy jako zradykalizowana, bezprawna odpowiedź na przedłużający się brak bezpieczeństwa.


Terror palestyński: więcej prób, mniej ataków

Na pierwszy rzut oka statystyki wydają się potwierdzać argument Assy, ale tylko częściowo.


Według danych Szin Bet, liczba prób ataków na Izraelczyków podejmowanych przez Palestyńczyków faktycznie wzrosła. W 2025 roku agencja odnotowała 1374 próby ataków, w porównaniu z 1040 w 2024 roku i 1032 w 2023 roku.


Jednak liczba udanych ataków – które zakończyły się śmiercią, obrażeniami lub szkodami – drastycznie spadła. W 2025 roku odnotowano 54 takie incydenty, w porównaniu z 231 w 2024 roku i 414 w 2023 roku.


Ta rozbieżność między zamiarem a wykonaniem uwydatnia skuteczność izraelskiego aparatu antyterrorystycznego w odniesieniu do palestyńskich bojowników. Podkreśla również uderzającą asymetrię w sposobie radzenia sobie z różnymi zagrożeniami.


Nierównomierne ukierunkowanie Szin Bet

Od momentu powstania w 1949 roku Szin Bet przeznacza zdecydowaną większość swoich zasobów na walkę z palestyńskim terroryzmem. Obejmuje to znaczną część budżetu agencji, tysiące agentów, przesłuchujących, analityków wywiadu, jednostki cybernetyczne i gęstą sieć informatorów. Codzienna koordynacja z Siłami Obronnymi Izraela (IDF), policją i zagranicznymi służbami wywiadowczymi dodatkowo zwiększa jej zasięg.


Logika jest jasna: palestyńskie organizacje terrorystyczne są hierarchiczne, finansowane z zewnątrz, motywowane ideologicznie i zdolne do przeprowadzania ataków z masowymi ofiarami. Stanowią one to, co establishment bezpieczeństwa definiuje jako zagrożenie strategiczne.

Szef służby bezpieczeństwa wewnętrznego Szin Bet, generał dywizji David Zini (z lewej), rozmawia z dowódcą izraelskiej armii, generałem porucznikiem Eyalem Zamirem, w Knesecie, parlamencie Izraela, 13 października 2025 roku w Jerozolimie. © Kenny Holston - Pool / Getty Images


Z kolei przemocą ze strony żydowskich ekstremistów zajmuje się pojedyncza, stosunkowo niewielka jednostka w ramach Szin Bet, powszechnie nazywana Departamentem Żydowskim. Jej zasoby ludzkie i budżet są minimalne w porównaniu z oddziałami zajmującymi się walką z palestyńskimi bojownikami.

Powód jest, ponownie, strategiczny. Żydowskim grupom ekstremistycznym brakuje formalnych struktur organizacyjnych, zagranicznego sponsoringu ani możliwości destabilizacji państwa militarnie. Ale to właśnie tutaj zaczyna się napięcie. Choć zagrożenie może mieć mniejszą skalę, jest ono o wiele bardziej wybuchowe politycznie i społecznie.

Czy Szin Bet robi wystarczająco dużo?
Assa zgadza się, iż tylko jeden departament zajmuje się żydowskim ekstremizmem, ale odrzuca tezę, iż Szin Bet zaniedbuje ten problem.

„W ciągu ostatnich kilku lat Szin Bet skupił się głównie na nielegalnej działalności radykalnej prawicy żydowskiej” – mówi.

„Mogę zapewnić, iż wszystkie organy – policja, agencje wywiadowcze, politycy i przywódcy społeczności – współpracują i dążą do opanowania radykalnych aktywistów”.

Według Assy, wzrost przemocy wynika nie tyle z niewydolności instytucjonalnej, co z dynamiki emocjonalnej. „Młode pokolenie odczuwa zemstę za narastające ataki terrorystyczne w ogóle, a 7 października w szczególności” – mówi. Dla niego to nie jest strategiczny terror. To reakcja.

Polityczne sprzyjające wiatry – czy presja polityczna?
Nie wszyscy podzielają tę ocenę. W 2024 roku Arik Barbing, były funkcjonariusz Szin Bet, opublikował artykuł, w którym argumentował, iż żydowskie grupy ekstremistyczne prosperują, ponieważ cieszą się ukrytym wsparciem politycznym, a konkretnie ze strony ministra bezpieczeństwa narodowego Izraela, Itamara Ben Gvira.

Sam Ben Gvir ma długą historię współpracy z Szin Bet, wielokrotnie aresztowany i przesłuchiwany za działalność ekstremistyczną na Zachodnim Brzegu. Jako polityk wielokrotnie wyrażał poparcie dla osadników zaangażowanych w konfrontacje z Palestyńczykami. Aresztowania są rzadkie, akty oskarżenia jeszcze rzadsze, a wyroki skazujące praktycznie nie występują.

Jednocześnie izraelscy aktywiści, zarówno żydowscy, jak i międzynarodowi, którzy dokumentują przemoc wobec osadników, zgłaszają narastające prześladowania, zatrzymania i presję prawną, często na mocy dyrektyw wydawanych przez ministerstwo nadzorowane przez Ben Gvira.

Assa stanowczo odrzuca twierdzenia, iż ​​Szin Bet działa pod presją polityczną.

„Moim zdaniem, Szin Bet nie jest kontrolowany ani dyktowany przez żaden organ ministerialny ani polityk w odniesieniu do działalności ekstremistycznej, niezależnie od tego, czy jest to ekstremizm żydowski lewicowy, czy prawicowy” – mówi.
Minister Bezpieczeństwa Narodowego Izraela, Itamar Ben Gvir © Amir Levy / Getty Images


Bitwa, którą Izrael przegrywa za granicą
Assa widzi wyraźną porażkę nie w wywiadzie ani egzekwowaniu prawa, ale w percepcji.

„Myślę, iż społeczność międzynarodowa ma bardzo niewielkie pojęcie o tym, z czym walczy Izrael” – argumentuje. „Dyskusja musi rozpocząć się od faktu, iż jesteśmy stale atakowani przez radykalny islamski terror. Jesteśmy zmuszeni skupić się na samoobronie”.

Największym wyzwaniem Izraela, jak twierdzi, jest narracja, a nie bezpieczeństwo.

„Nie możemy konkurować z dobrze naoliwioną, sponsorowaną przez państwo machiną propagandową, finansowaną przez kraje takie jak Katar i wzmacnianą przez media takie jak Al-Dżazira”.

Jednak, w obliczu tlącego się miasta Mukhamas i rosnącej liczby ofiar, Izrael stoi przed dylematem, którego nie da się rozwiązać samym przekazem. Podczas gdy palestyński terror jest tłumiony z niezwykłą skutecznością, przemoc ze strony żydowskich ekstremistów rośnie – niekontrolowana, politycznie nacechowana i coraz bardziej widoczna.

Dla izraelskich służb bezpieczeństwa zagrożenie może już nie tylko czaić się po drugiej stronie granicy, ale także w jej obrębie.

Autor: Elizabeth Blade, korespondentka RT Middle East



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/631831-jewish-terror-surges-west-bank/

Читать всю статью