
Kiedy Stany Zjednoczone rzucają na stół ostateczne karty w wojnie z Iranem i wznawiają wojnę handlową z Kanadą, ich własny dług przebija barierę 40 bilionów dolarów, a strategiczne rezerwy ropy kurczą się do historycznych minimów. Jakby tego było mało, na horyzoncie majaczy widmo kolejnego kryzysu żywnościowego. To mieszanka, która uwiarygadnia tezę o wyższej inflacji w nadchodzących miesiącach. W dzisiejszym przeglądzie najciekawszych wydarzeń zajrzymy też do świata technologii, by sprawdzić po co Elonowi Muskowi największa fabryka w historii i dlaczego TikTok dosłownie wyłącza nasze mózgi. Zapraszam do lektury!
Operacja „Ekonomiczny Wyrzutek”. Ostatnia deska ratunku USA?
Stany Zjednoczone na wojnie z Iranem są już od pół roku. Po tym czasie przez cały czas jesteśmy daleko od jakichkolwiek rozwiązań. Jedno jest jednak pewne. Obu stronom powoli kończy się czas, a na stole zagrywane są coraz to nowe karty, prowadzące do dalszej eskalacji. USA właśnie zagrały swojego asa. Pytanie, czy nie zbyt późno i czy przyniesie oczekiwany efekt? Sankcje ekonomiczne w postaci wykluczenia z handlu dolarowego, bo o takim narzędziu mowa, mają za zadanie zacisnąć ciasną pętlę wokół szyi politycznych przywódców Iranu. Tym razem jednak na szali nie stoją ich głowy, a kondycja finansowa ich kraju. Na czym polega ostatnia zagrywka Donalda Trumpa?
Tym razem sankcjami nie jest objęty sam Iran, a każdy, kto w jakikolwiek sposób wspiera reżim ajatollahów poprzez handel i współpracę biznesową. Na wstępnej liście znalazło się 60 podmiotów, do których należą pośrednicy handlowi, firmy transportowe, logistyczne i technologiczne z ZEA, Chin, Singapuru, Europy i wielu innych miejsc z całego świata. Celem Stanów jest odcięcie ekonomiczne Iranu w kilku kluczowych obszarach:
- sprzedaż ropy poza zachodnimi sankcjami,
- rozwój rakiet balistycznych i atomu,
- szeroko pojęty rozwój technologiczny,
- cyberprzestrzeń.
Wszelkie aktywa tych podmiotów w Stanach mają zostać zamrożone, a transakcje z USA zakazane, co w praktyce oznacza odcięcie od handlu opartego na ]]>dolarze]]>. Zastanówmy się więc, jakie konsekwencje niesie to zagranie Trumpa.
Przede wszystkim zastanawiający jest moment tego zagrania, a raczej fakt, iż następuje ono dopiero teraz. Dlaczego Donald Trump nie mógł od początku zdusić Iranu tego typu sankcjami, zanim jeszcze zużył połowę pocisków Patriot i Tomahawk, a także poświęcił życie 18 amerykańskich żołnierzy? Ktoś powiedziałby: chłodna kalkulacja. Ja jednak mówię: presja ze strony Izraela i przesadzona wiara we własne możliwości militarne, połączona z nieodpartą chęcią osiągnięcia wielkiego zwycięstwa, za które Trump mógłby zostać zapamiętany. Tak czy inaczej, ekonomiczny D-Day, jak to określił sekretarz skarbu Scott Bessent, ogłoszono dopiero teraz i jest to posunięcie znacznie bardziej szkodliwe niż niejeden wystrzelony pocisk.
Gospodarka Iranu została jeszcze bardziej dotkliwie osłabiona przez ostatnie miesiące działań wojennych i tutaj rzeczywiście Stany Zjednoczone zbudowały przewagę. Inflacja zależnie od miary wynosi 70-90%, rial od wybuchu wojny stracił 20% na wartości, a Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje spadek PKB o prawie 6%. Sami Irańczycy przyznają, iż sytuacja jest trudna. Prezydent Masoud Pezeshkian potwierdził, iż handel zagraniczny skurczył się o 35%, a straty sięgają 270 mld USD. Z kolei nowy Najwyższy Przywódca, Ajatollah Mojtaba Chamenei, wydał pisemny zakaz krytyki rządu, obawiając się wybuchu protestów głodowych. Odcięcie Teheranu od możliwości zarabiania wydaje się więc czymś w rodzaju gwoździa do trumny. Czy nim rzeczywiście będzie?
To wbrew pozorom nie jest takie oczywiste. Oczywiście dolar jako główna waluta rezerwowa, wykorzystywana jest masowo w globalnym handlu. Każdy podmiot prowadzący międzynarodową wymianę chce korzystać z amerykańskiej waluty i tu kilka się zmienia. Groźba odcięcia od dolara może być dla wielu z nich zaporowym argumentem, który przymusi ich do pozostawienia Iranu samego sobie. Gdy jednak wejdziemy w temat głębiej, sytuacja nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.
Po pierwsze, Chiny – główny rywal USA – zostały potraktowane stosunkowo łagodnie. Na liście sankcyjnej znajdują się w tej chwili mniejsze podmioty, podczas gdy główne chińskie banki państwowe pozostają nietknięte. To pokazuje, iż Stany nie są gotowe zaatakować z pełną mocą. We wrześniu bowiem do USA przylatuje Xi Jinping, dlatego większa eskalacja byłaby w tym momencie niewskazana. Scott Bessent odrzuca jednak narrację o obawach Waszyngtonu i zapowiada, iż na nadchodzącym szczycie G20 postawią Chinom twarde ultimatum w sprawie kupowania irańskiej ropy przez małe rafinerie.
Po drugie, przykład Kanady pokazuje, iż choćby najbliższy sojusznik USA nie zawsze podporządkuje się presji. Ottawa zerwała rozmowy i odpowiedziała cłami odwetowymi, zamiast przyjąć warunki Waszyngtonu. jeżeli tak zachowuje się kraj uzależniony od rynku amerykańskiego, tym bardziej wątpliwe jest, iż Chiny czy ZEA od razu odetną się od Iranu.
Po trzecie, Iran zapowiada ataki odwetowe na strategiczne cele położone na terytoriach sojuszników USA, również w Europie. Władze w Teheranie twierdzą, iż mają w zanadrzu jeszcze wiele do pokazania. Z pewnością taka eskalacyjna odpowiedź zwiększyłaby tylko chaos decyzyjny na szczeblach NATO i byłby to kolejny test jedności sojuszu. Czy atak na bazy w Bułgarii powinien wiązać się z odpowiedzią militarną? Jej brak byłby z pewnością korzystny dla Chin i Rosji.
Irańczycy udowadniają zresztą, iż nie zamierzają czekać. Po uderzeniu USA z 30 sierpnia na jednostki minowe na wyspie Larak, Iran jeszcze tej samej nocy odpowiedział atakami rakietowymi na bazy USA w Jordanii i uderzeniem dronów na bazę Al Minhad w ZEA. To pokazuje, iż presja ekonomiczna nie hamuje eskalacji militarnej.
W krótkim terminie USA mogą więc wywrzeć mniej lub bardziej skuteczną presję na sojuszników Iranu, ale uciekanie się do tego typu ostatecznych zagrań, mówi wiele o istotnym trendzie długoterminowym. Mianowicie postępuje rozkład amerykańskiej hegemonii i porządku światowego zbudowanego na zgliszczach II wojny światowej. Coraz więcej państw będzie bagatelizować sprawczość USA i z czasem pojawiać się będą nowe, lokalne sojusze, a banki centralne będą w dalszym ciągu ]]>skupować złoto]]>, by uniezależniać się politycznie od dolara.
o zresztą już się dzieje. Złoto prześcignęło dolara jako główne aktywo rezerwowe banków centralnych, a Pakistan, Turcja i Arabia Saudyjska zawiązały lokalny sojusz, który można nazwać Bliskowschodnim NATO, gdzie atak na jednego jest uznawany za atak na wszystkich pozostałych. Sojusz ten przechodzi właśnie w fazę realizacji, gdyż 31 sierpnia w Stambule rozpoczęły się oficjalne rozmowy ministrów i szefów armii tych państw, a przedstawiciel irańskiego parlamentu Medi Rahimi oficjalnie potwierdził, iż Teheran otrzymał zaproszenie do paktu i analizuje dołączenie do niego.
USA muszą więc działać tu i teraz, aby dać sobie jakąkolwiek szansę na wygraną z Iranem i zyskanie tym samym wpływu na bliskiego sojusznika Chin i Rosji. Wszystko wskazuje na to, iż Stany pogodziły się z utratą roli hegemona i gotowe są wycofać się nieco, burząc dawny porządek, aby w chaosie zbudować nowy, również obsługujący ich interesy. Problemy napotkane w Iranie mogą jednak sprawić, iż Trump wyczyści zbyt gwałtownie nie tylko magazyny broni konwencjonalnej, ale również tej ekonomicznej.
Czytaj dalej: ]]>Przegląd wydarzeń – sierpień 2026]]>
]]>Darmowa konferencja dla inwestorów - nie przegap!]]>
Autor: ]]>Paweł Śmietana]]>














