Nie lubię przywoływać po imieniu, dosłownie, osób. Co innego fakty, bo krążenie wokół ważnych niekiedy spraw, jak kot koło gorącej miski bardziej szkodzi niż pomaga. Co innego, kiedy komuś brak samooceny na tyle, iż plecie nie to, iż może głupstwa, bo do nich przywykliśmy, ile oburzające bezczelności. Na to nie może być zgody. Mistrzem takich bredni jest Włodzimierz Czarzasty. Ostatnio słyszeliśmy z ust jego: Wstydem dla nas wszystkich jest to, iż od wielu miesięcy ucieka przed odpowiedzialnością były minister sprawiedliwości. Tak mówił Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji w Sejmie. Przede wszystkim co znaczy w tej wypowiedzi stwierdzanie: dla nas wszystkich. Kim są ci wszyscy? To mogą być jego dawni kumple z PZPR. ewentualnie ci, którzy już tego skrótu nie potrafią rozwiązać. Ale nie prawdziwi Polacy. Pan Ziobro nie uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. On schronił się przed sprawiedliwością Tuska i Żurka, czyli przed prześladowaniem i zemstą małych ludzi.
Czarzasty otrzymał od Tuska prawo, a choćby obowiązek wypowiadania się w sprawach dla Polski najżywotniejszych. Tusk w swym amoku niszczenia wszystkiego czego się dotknie, jest jednak przebiegły w doborze środków do celu tego prowadzących, toteż do podpisania SAFE wyznaczył Kosiniaka Kamysza i Domańskiego. Dobrze wie komu się ta pożyczka opłaci i jak zareaguje naród, kiedy oprzytomnieje. Podobnie posadzenie komunisty na fotelu marszałka sejmu daje mu wsparcie w przeprowadzaniu tak haniebnych rzeczy jak choćby zanurzenie w szambie małżeństwa i rodziny, dwóch instytucji, które niezależnie od poglądów chwilowych mocodawców, powinny być nienaruszalne, o ile komuś zależy na zdrowiu i rozwoju narodu. Obaj niszczący dziś Polskę bonzowie dowodzą każdym słowem i gestem, iż nią pogardzają. Jeden w imię stale gdzieś drzemiącej międzynarodówki komunistycznej, drugi zarażony germańską Grössenwahn – manią wyższości wobec rzekomo niższych ras i narodów. Bo to z hitleryzmu się ostało i bywa przeniesione na niemiecką Europę. Dlatego dla Tuska obrzydliwe jest wszystko co polskie. Potrzebuje zatem co głupszych pomagierów. Jeden z nich, już dziś wzmiankowany, grozi Ameryce: o ile władze amerykańskie, nasz najbliższy przyjaciel, nie wydadzą pana Ziobry, to się okaże, iż oceny, które miałem na temat przywództwa w Stanach Zjednoczonych, się częściowo znowu potwierdzą i będziemy musieli, jako państwo polskie, przemyśleć jeszcze raz politykę w stosunku do różnych decyzji, które mamy ze Stanami Zjednoczonymi wspólnie podejmować. Zarozumiałość zawsze idzie w parze z głupotą. Niemcy to wiedzą, wszak mają trafne przysłowie: Dummheit und Stolz wachsen auf einem Holz, (Głupota i pycha rosną na jednym drzewie). To nie tylko sięganie z rózgą przez Ocean, ale jeszcze bardziej zdumiewające i oburzające jest siebie czynienie siebie jakoby odpowiedzialnego za państwo polskie. Po prostu obudził się w PRLu a śniło mu się, iż został I sekretarzem PZPR. I ktoś taki dyryguje dziś naszym parlamentem, łaja prezydenta Polski i USA. A kto go na tym stołku posadził? Naród, być może mały jego fragment, który niczego nie zapomniał i niczego się nie nauczył.
Co lepiej unaocznia tę chorobę i poniżenie, jak przysłowie wzięte ze Starego Testamentu i powtórzone przez św. Piotra (2 P 2, 22) Wraca pies do swoich wymiocin...., bo Polacy wracają do czegoś, co kiedyś z obrzydzeniem wypluli.














