Скробала: Иранская катастрофа Дональда Трампа, падение движения MAGA и надвигающийся триумф политической левой.

konserwatyzm.pl 1 день назад

Wojna Stanów Zjednoczonych z Iranem, w którą Ameryka została wmanewrowana przez Izrael i jego sojuszników za Oceanem, to katastrofa polityczna dla Zachodu, pozbawiona jakiegokolwiek sensu poza geopolitycznym interesem państwa położonego na Bliskim Wschodzie. Największy wróg Europy i USA nie znajduje się poza naszym kręgiem cywilizacyjnym, ale wewnątrz niego. To szeroko pojęta polityczna lewica, nowoczesny model państwa, demoliberałowie oraz korporacyjny biznes, który posiada wyłącznie jeden cel: maksymalizację zysku za wszelką cenę. Wszystkie te siły łączy propagowanie rewolucyjnych, skrajnie lewicowych i progresywnych idei. Krocząc pod sztandarem postępu, wrogowie Europy doprowadzili do opanowania naszej cywilizacji przez ekstremistyczne ideologie, ustrój polityczny demokracji liberalnej oraz jej instytucje. Efektem jest powszechna katastrofa demograficzna, dominacja formy państw totalnych i szerokie otwarcie bram Zachodu na imigrację z Trzeciego Świata, co jest równoznaczne z finalnym etapem anihilacji cywilizacji europejskiej.

Donald Trump mógł być przywódcą politycznym, który wypowie otwartą wojnę politycznej lewicy i rozpocznie proces rekonkwisty cywilizacji zachodniej w celu ocalenia jej przed siłami rozkładu. Zamiast tego, Trump doprowadził do triumfu politycznej głupoty, czego wyrazem jest toczący się na naszych oczach konflikt na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA skierował siły tam, gdzie było to absolutnie zbędne. Na chwilę obecną wróg egzystencjalny funkcjonuje w obrębie cywilizacji zachodniej, a nie poza nią – to wymienione już wcześniej, wszechobecne siły lewicy, tyrańskich demokracji liberalnych, globalizacji oraz ponadnarodowego, korporacyjnego kapitału. Wszystkie one stoją w opozycji do autorytarnej, hierarchicznej i monarchicznej tradycji Zachodu, która dominowała nad Europą przez ostatnie tysiąc lat. Trump zbrukał swoje dziedzictwo, przekształcił się w „neokonserwatystę na sterydach”, stając się jednocześnie kolejnym inkwizytorem demoliberalnego imperializmu – to właśnie ten typ imperializmu od początku stanowił istotę amerykańskich interwencji na Bliskim Wschodzie, będąc jednocześnie głównym wrogiem wobec hierarchiczno-tradycyjno-religijnej kultury Islamu. Zdegenerowany, ateistyczny imperializm zawsze wykazywał chęć zniszczenia tego kręgu cywilizacyjnego i zastąpienia go zdemoralizowaną, równościową oraz skrajnie materialistyczną demokracją liberalną. Z tej perspektywy, świat Islamu jest ostatnim bastionem oporu przeciwko demonicznej nowoczesności, która całkowicie pochłonęła Europę i Zachód.

Swoimi absurdalnymi działaniami Trump niszczy szanse prawicy na zwycięstwo w najbliższych wyborach prezydenckich w USA. Chociaż J. D. Vance nie jest najlepszym kandydatem na jego następcę, to jednak mógł być tym, który powstrzyma radykałów z Partii Demokratycznej. Rozpoczynając nową wojnę na Bliskim Wschodzie Trump spowodował, iż w następnych wyborach prezydenckich niemal na pewno zwycięży lewicowo-globalistyczny ekstremista Gavin Newsom, obecny gubernator Kalifornii, którego poglądy wydają się wywodzić wprost z podręczników bolszewizmu, chociaż ubrane są w inną retorykę i nazewnictwo. Zamiast skupić się na tym, co było jednym z najważniejszych postulatów kampanii ruchu MAGA, a jednocześnie jedną z głównych przyczyn dwukrotnego zwycięstwa – na kwestiach gospodarczych, w tym przede wszystkim na problemie przenoszenia miejsc pracy do Azji, co zniszczyło strukturę społeczną, demograficzną i klasę średnią w Ameryce – Trump swoją bezsensowną wojną z Iranem pogarsza sytuację ekonomiczną przeciętnego Amerykanina, dla którego koszty życia wzrastają dramatycznie, głównie za sprawą cen paliw, od których uzależniona jest cała gospodarka. Nieuniknionym efektem wojny z Iranem będzie to, iż ogromna rzesza Amerykanów uda się do następnych wyborów i zagłosuje „portfelem”, kierując się przeciwko tym, którzy są odpowiedzialni za inflację.

Od stuleci w obrębie cywilizacji zachodniej toczy się manichejska wojna pomiędzy prawicą a lewicą. Wojna, o której istnieniu nie ma pojęcia przeciętny obywatel Zachodu, co wynika z prostego faktu: lewica zwyciężyła to epokowe starcie, całkowicie zdominowała Europę i Zachód, od lat dyktuje warunki i kształtuje rzeczywistość społeczno-kulturową według własnego światopoglądu. Tak mocno przeniknęła ciało kultury zachodniej, iż zdecydowana większość mieszkańców naszego kręgu cywilizacyjnego nie zdaje sobie sprawy, iż myśli, odczuwa i podejmuje decyzje według lewicowo-ateistycznego światopoglądu – sprowadzając wszystko do tego, co najniższe, wierząc w równość, tolerancję, otwartość, wszechmogące państwo socjalne i plebejski konsumpcjonizm oraz inne lewicowe dogmaty, których podglebiem od zawsze była ideologia liberalizmu. Ukoronowaniem tego triumfu było ustanowienie demokracji liberalnej – skrajnie lewicowego ustroju politycznego, który zniszczył hierarchię oraz autentyczne elity ustroju monarchicznego, dominującego nad Europą przez ostatnie tysiąc lat, odkąd na tronie w Akwizgranie zasiadł cesarz odnowionego imperium: Karol Wielki, ojciec nowożytnej Europy. Na poziomie politycznym konflikt pomiędzy prawicą a lewicą rozpoczął się wraz z Rewolucją Francuską, kiedy do Zgromadzenia Narodowego dopuszczono ekstremistów, co ukształtowało podział na dwa bloki światopoglądowe w zachodnich parlamentach. Od tego momentu trwał zwycięski pochód lewicy, którego celem było przejęcie władzy nad cywilizacją europejską i jej koloniami w świecie: Wiosna Ludów, rewolucja bolszewicka, ustanowienie XX-wiecznych totalitaryzmów ze Związkiem Radzieckim, III Rzeszą i Chinami Mao na czele, aż po ostateczny triumf demokracji liberalnych w drugiej połowie XX wieku. Lewica zrealizowała program „marszu przez instytucje” i zdominowała świat europejski. Zachodnia klasa polityczna całkowicie dostosowała się do jej światopoglądu i patologicznych wartości, w wyniku czego nie ma dzisiaj istotnych różnic ideowych na przykład pomiędzy brytyjską Partią Pracy, a tym, co przez cały czas określa się mianem Partii Konserwatywnej. Lewica zwyciężyła zdobywając władzę polityczną i rozpoczęła proces przekształcania systemów prawnych zgodnie ze swoimi dogmatami. Czerpią one pełnymi garściami z Rewolucji Francuskiej, bolszewizmu, faszyzmu i komunizmu. Zanegowały instytucję małżeństwa, zaatakowały świętość własności prywatnej, usankcjonowały prawnie „rewolucję seksualną” legalizując rozwody, aborcje, środki antykoncepcyjne, zdradę małżeńską, homoseksualizm itd. Ostatecznie lewica rozpoczęła finalną fazę destrukcji cywilizacji zachodniej przyzwalając na masową imigrację z Trzeciego Świata. Lewicowe demokracje liberalne wydają przedstawicielom pozaeuropejskich kultur wizy, pozwolenia na pobyt i pracę, a w końcu obywatelstwa. Z kolei opanowane przez neomarksistów zachodnie sądownictwo i instytucje, stosują podwójne standardy w odniesieniu do etnicznych mieszkańców Zachodu i imigrantów, preferując tych drugich, co jest niczym innym, jak jawną dyskryminacją rdzennych Europejczyków. Ramię w ramię z liberalną lewicą kroczy korporacyjno-kapitalistyczny biznes z jego kultem pieniądza. Jest on zarządzany przez kastę „kupców” i „handlarzy”, którzy nigdy nie posiadali władzy politycznej w obrębie naszej cywilizacji i nigdy nie powinni jej sprawować – tych, którzy kierują się wyłącznie zyskiem nie zważając na różnice kulturowe, cywilizacyjne i religijne. To oni przenieśli zachodni przemysł do Azji, dokonując zdrady własnych współobywateli, jednocześnie pogłębiając katastrofę demograficzną w obrębie naszych państw.

Wszystkie wymienione powyżej aspekty upadku Zachodu były krytykowane przez ruch MAGA i to na nich bazowały postulaty Donalda Trumpa i jego zwolenników. Jednym z najistotniejszych było zakończenie wojen w różnych zakątkach globu i zaprzestanie amerykańskich interwencji, przede wszystkim na Bliskim Wschodzie. Trump wygrał wybory właśnie dlatego, iż stanął po stronie ludzi, którzy zostali całkowicie zniszczeni przez globalistyczny korporacjonizm: mieszkańców stanów takich, jak Ohio, Michigan, Pensylwania, niegdyś ośrodków potężnego przemysłu samochodowego i hutniczego, z którego nie pozostało nic, ponieważ wielkie korporacje za przyzwoleniem demoliberalnej klasy politycznej przeniosły go do obcych kręgów kulturowych.

Trump obiecał powstrzymać masową imigrację z Trzeciego Świata, przywrócić utracone miejsca pracy i zakończyć interwencje wojskowe poza granicami Ameryki. W pierwszej kwestii rzeczywiście należy mu się uznanie: granica z Meksykiem została zamknięta, a nielegalna imigracja przez ten korytarz spadła niemal do zera. Wprowadzono zakaz wjazdu na teren USA dla obywateli wielu państw Trzeciego Świata. Rozpoczęto deportacje, radykalnie zwiększono budżet służb imigracyjnych ICE i nadano im nowe, szerokie uprawnienia. W kontrze do skowytu marksistowskiej lewicy broniącej współczesnego proletariatu pod postacią imigrantów, administracja Trumpa pokazała w Minnesocie, jak rozwiązuje się kwestię migracji i jak „dyskutuje się” z przedstawicielami lewicy. Postępowanie administracji Trumpa w tej kwestii to wzór do naśladowania dla socjalistycznej, tolerancyjnej, zielonej, marksistowskiej i tęczowej Europy, która przyzwala na masową imigrację nie potrafiąc choćby zamknąć swoich granic.

Działania obecnego prezydenta USA były o wiele mniej skuteczne w kwestii przywracania miejsc pracy i powstrzymania procesu przenoszenia przemysłu do Azji. Głównym narzędziem w tym przypadku stały się taryfy, których stosowanie zostało zakwestionowane, a ostatecznie zablokowane przez wyrok Sądu Najwyższego USA – tego samego, który nie widzi żadnego problemu w transferze miejsc pracy do Azji. Rozprawa z wielkim, kapitalistycznym biznesem musi doprowadzić do zamknięcia granic i stworzenia nowej „Żelaznej Kurtyny” – zabawa taryfami i cłami będzie długofalowo nieskuteczna. Dopóki kapitalistyczny bandyta z Zachodu ma prawo odebrać swoim współobywatelom miejsca pracy i przenieść je do obcego kręgu cywilizacyjnego – nic w tej kwestii się nie zmieni.

Ostatnim aspektem programu MAGA było zakończenie wojen w odległych zakątkach świata, a tym samym zaprzestanie ingerencji w obce kręgi cywilizacyjne, przede wszystkim w islamski. Ingerencji, których głównym celem była implementacja demokracji liberalnej podporządkowanej zyskowi, handlowi i hedonistycznej konsumpcji. Trump dotrzymywał słowa, ostro krytykował posunięcia poprzednich administracji, aż do chwili obecnej, kiedy ewidentnie zdradził swoje ideały.

Już w czasie pierwszej kadencji obecny prezydent USA popełnił kategoryczne błędy. Największym z nich było usunięcie z administracji Steve’a Bannona – ostatniego geniusza politycznego świata Zachodu, który dał Trumpowi zwycięstwo w wyborach z 2016 roku, po czym został powołany na stanowisko Głównego Stratega i Starszego Doradcy Prezydenta. Bannon posiada to, czego brakuje większości klasy politycznej na Zachodzie – wizję, szerokie horyzonty intelektualne oraz zdolność do przewidywania dalekosiężnych konsekwencji procesów polityczno-społecznych. Oprócz służby w administracji Trumpa, w 2017 roku Bannon powołał do życia ruch „The Movement”, który miał na celu zjednoczenie przedstawicieli europejskiej prawicy w celu zapewnienia im zwycięstwa w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Skutkiem miało być rozmontowanie globalistycznej Unii Europejskiej, co były doradca prezydenta USA określił mianem „wbicia kołka w globalistycznego wampira”. Do ruchu przystąpili między innymi Matteo Salvini i Mischaël Modrikamen. W 2018 roku za pośrednictwem Dignitatis Humanae Institute Bannon rozpoczął projekt prywatnego uniwersytetu dla prawicowej młodzieży, którego siedziba miała znajdować się w wynajętym przez jego współpracownika Benjamina Harnwella, klasztorze Trisulti we Włoszech. Inicjatywa została storpedowana przez włoską lewicę, a spory sądowe wokół wynajmu obiektu klasztornego realizowane są do dnia dzisiejszego. W kontrze do Bannona, który dał mu prezydenturę, Trump podporządkował się radom swojej córki Ivanki i jej męża Jareda Kushnera – przedstawicieli ultrakapitalistycznego, globalistycznego, nowojorskiego establishmentu. Efektem tych działań była porażka pierwszej kadencji jego prezydentury i przegrana w wyborach w 2020 roku.

Na naszych oczach Donald Trump powtarza błędne decyzje, a ich skutek może być katastrofalny: bezsensowny konflikt z Iranem to gwóźdź do trumny jego prezydentury i koniec ruchu MAGA w obecnej postaci. Trump ponownie posłuchał najgorszych głosów w obrębie swojej administracji. Tym razem mowa przede wszystkim o senatorze Lindseyu Grahamie z Karoliny Południowej. Niektórzy doradcy Partii Republikańskiej nazywali go „głupcem podżegającym do wojny” i mówili, iż „powinien dostać zakaz wstępu do Białego Domu”. Graham od dawna był uznawany za przedstawiciela RINO – „Republicans in Name Only” („Republikanie tylko z nazwy”) – najbardziej znienawidzonej frakcji w obrębie Partii Republikańskiej. Ignorując geniusz polityczny Steve’a Bannona, kierując się głosem śliskich osobowości i pseudo-konserwatystów pokroju Grahama, Trump dołączył do obozu „imperialistycznych demokratów”, czyli neokonserwatystów, co jest równoznaczne z podeptaniem ideałów ruchu MAGA. Jednocześnie obecny prezydent USA przegrywa swoją wielkość i grzebie szanse na ocalenie naszej cywilizacji przed zaawansowanymi procesami rozkładu. Trump idzie na dno, topi się w bagnie demoliberalizmu, staje się marionetką sił rewolucyjnego rozkładu i wielkich korporacji, a wraz z nim ginie jedna z ostatnich szans na powstrzymanie politycznej lewicy i odwrócenie upadku Zachodu.

Z drugiej strony jest mało prawdopodobne, żeby znienawidzony oraz powszechnie krytykowany na amerykańskiej prawicy Lindsey Graham miał ostateczny wpływ na decyzję o ataku na Iran. O wiele bardziej realną przyczyną wydaje się być ekstremalnie szkodliwy wpływ, jaki od samego początku wywiera na Donalda Trumpa jego zięć – Jared Kushner. Kushner był jednym z najważniejszych graczy odpowiedzialnych za usunięcie Steve’a Bannona z Białego Domu. Fakt, który należy uznać za atak na ruch MAGA w jego najbardziej autentycznej, populistyczno-prawicowej formie. Być może w procesie podejmowania decyzji o rozpoczęciu konfliktu na Bliskim Wschodzie działały również siły pozakulisowe? Możliwe, iż mamy do czynienia z jedną z najskuteczniejszych akcji Mosadu, która sięga Jeffrey’a Epsteina, a Trump jest szantażowany? prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jaka jest prawda. Do wpływu poszczególnych osobistości z jego kręgu, dołącza fanatyzm pseudo-religijny spod znaku tak zwanego „chrześcijańskiego syjonizmu”, za którym stoi kult zysku i hołdującej mu, konsumpcjonistycznej demokracji liberalnej. Istotą chrześcijańskiego syjonizmu jest wielki biznes i handel oraz fanatyczne wspieranie Izraela, którego współczesną, demoliberalną wersję, chrześcijańscy syjoniści mylą z biblijnym pierwowzorem. Religijna retoryka i mitologia to zaledwie zasłona dymna ukrywająca prawdziwą naturę tego ruchu. Bóg nigdy nie obiecywał przywrócenia Izraela w formie demokracji liberalnej. Tego typu wierzenia to demolatria a nie Objawienie.

To, czego możemy być pewni to, iż Trump doprowadził do katastrofy, niszczy swój mit, a jednocześnie grzebie szanse J.D. Vance’a na zwycięstwo w kolejnych wyborach prezydenckich. Jest to równoznaczne z przegraną politycznej prawicy, zadaniem kolejnego ciosu cywilizacji zachodniej i kontynuacją jej drogi do upadku, ponieważ właśnie to przyniesie ze sobą wygrana Gavina Newsoma – globalisty, ekstremisty i skrajnego lewicowa. Możemy być pewni, iż Newsom i Partia Demokratyczna ponownie otworzą południową granicę z Meksykiem, doprowadzą do niespotykanego wzrostu imigracji z Trzeciego Świata, będą rozbudowywać aparat totalitarnego państwa, niszczyć konserwatystów i prawicę, promować LGBT, w polityce międzynarodowej będą żarliwie wspierać największych lewicowych radykałów sprawujących władzę na terenie Europy, a jednocześnie z całą mocą powrócą do szaleństwa indoktrynacji dzieci i ich okaleczania w imię „zmiany płci”.

Amerykański pastor Joel Webbon opublikował w Internecie artykuł pod tytułem „Święte Cesarstwo Zachodu czeka na narodziny” („The Holy Western Empire is Waiting to Be Born”). Donald Trump zamiast skupić się na tym zadaniu, podjąć walkę z wrogiem wewnętrznym, dążyć do stworzenia jedności Europy i Zachodu w przygotowaniu na starcie z innymi kręgami cywilizacyjnymi, rozpętał nową, bezsensowną wojnę. Z ikony politycznej prawicy, Trump kończy, jako kolejny przegrany neokonserwatysta, których prof. Jacek Bartyzel słusznie określił mianem przedstawicieli „demokratycznego imperializmu”. Pseudo-prawicowiec, który wszczyna konflikt celem eksportu zdemoralizowanej demokracji liberalnej i korporacyjnej konsumpcji. Upadek Trumpa i jego ruchu politycznego, który nastąpi nieuchronnie wraz z przejęciem władzy przez Partię Demokratyczną, to jednocześnie śmiertelne zagrożenie dla tego, co przetrwało z prawdziwej, prawicowej Europy, której najlepszym przyjacielem był właśnie obecny prezydent USA. Wspierana przez Newsoma lewicowo-tęczowo-zielona Europa upewni się, iż u władzy pozostaną postacie pokroju Keira Starmera, Emanuela Macrona, Pedro Sáncheza – skrajnie lewicowi, neomarksistowscy i demoliberalni wrogowie autentycznej Europy, którzy niszczą ją od środka, demolując niegdyś najwspanialszą cywilizację w historii i zatapiając ją w morzu lewicowo-rewolucyjnych ideologii oraz dyktacie państw totalnych, które przypisują sobie rolę Boga. Trwa wojna o przetrwanie umierającej Europy i jej cywilizacji, a zarazem ocalenie tego, co z niej pozostało. Z powodu własnej głupoty, polityczna prawica przegrywa kolejną bitwę. Więcej szans na zwycięstwo może już nie być.

Mariusz Skrobała

Читать всю статью