Сайба должна была прикрывать Анну. Неудачные действия экипажа «Боднара»

niepoprawni.pl 18 часы назад

Skazany na dożywocie Ryszard Cyba po 14 latach znalazł się na wolności.

Co prawda opierając się na wyrażonych publicznie opiniach prominentnych bodnarowców wątpliwe jest, by zauważył zmianę miejsca pobytu, ale to tym bardziej może świadczyć o zagrożeniu, jakie stwarza.

– Skazany przebywał w Zakładzie Karnym w Czarnem w oddziale szpitalnym dla przewlekle chorych. Podczas odbywania kary był pod stałą opieką medyczną i psychologiczną. Po konsultacji psychiatrycznej dyrektor jednostki poinformował Sąd Okręgowy o stanie zdrowia skazanego – informowała we wtorek rzeczniczka Służby Więziennej ppłk Arleta Pęconek. Wg niej na zlecenie Sądu Penitencjarnego Cyba został poddany badaniom przez biegłych, którzy stwierdzili, iż skazany nie może przebywać w warunkach zakładu karnego. „Osadzony 18 marca br. konwojem SW został przewieziony do adekwatnej placówki”.

Ta adekwatna placówka to zwykły DPS, z którego każdy może wyjść, jak tylko poczuje taką wolę.

Cyba zaraz po umieszczeniu w nowym miejscu zachował się agresywnie i trafił do szpitala psychiatrycznego w Częstochowie.

Zwolniony trafił do… nie bardzo wiadomo.

Wg doniesień medialnych stan umysłu Cyby wyklucza jakąkolwiek odpowiedzialność za czyn, którego mógłby się dopuścić.

– Osadzony nie wiedział, gdzie przebywa, nie było z nim żadnego kontaktu, nie miał świadomości, co się wokół niego dzieje.

To wypowiedź cytowanej już ppłk Pęconek.

Tyle, iż to dotyczy jedynie psychiki skazanego. Tymczasem urodzony w 1948 r. Cyba jest na tyle sprawny fizycznie, iż mógłby zamordować kogokolwiek.

Przeraża, iż mógłby tego dokonać nie mając w ogóle świadomości popełnianego czynu.

To tak, jakby dać dzieciom w przedszkolu do zabawy granat i czekać z uśmiechem, kiedy któreś wyciągnie zawleczkę.

A przecież za drugiej kadencji Tuska bywało inaczej.

W 2013 roku zostałem wezwany do Sądu Rejonowego w G. (wydział karny) jako świadek.

Stawiłem się punktualnie na 10.30.

Ok. 10.40 został doprowadzony oskarżony. choćby nie był skuty. Ledwo szurał nogami, co chwilę zatrzymywał się, by zaczerpnąć powietrze. Nagle spojrzał na mnie, przystanął i powiedział:

– Ty, ja cię znam. Skąd ja cię znam???

Zmroziło mnie. Przez trzy lata na początku ostatniej dekady XX wieku prowadziłem jego prawne sprawy.

Ba, byłem choćby na ślubie jego córki!

Weszliśmy na salę. Po odebraniu danych osobowych świadkowie zostali wyproszeni na zewnątrz.

Po mniej więcej 40 minutach zaproszono nas na salę.

Wszystkich!

Sąd poinformował nas, iż przez pół godziny usiłował nawiązać kontakt z oskarżonym (skazany został w innej sprawie) ale to nie przyniosło efektu.

Wtedy poczułem legitymację dziennikarską na piersi.

Zapytałem, czy wobec tego sąd nie powinien zasięgnąć opinii biegłego???

Sędzia przewodniczący zaprosił mnie do stołu i pokazał opinię biegłego z której wynikało, iż oskarżony Andrzej G. może brać udział w sprawie karnej i jest w pełni poczytany!!!

Ruszyło mnie.

-Panie sędzio, przecież ten człowiek nie powinien ani dnia dłużej spędzić w więzieniu!!!

Sędzia westchnął i cicho powiedział.

– Tak, formalnie ma pan rację. Ale po ludzku – ile Andrzej G. przeżyłby na wolności? Dzień, dwa, może tydzień???

Trudno było nie uznać takiej argumentacji.

Więzienie w przypadku Andrzeja G. oznaczało ratowanie jego życia.

Natomiast wypuszczenie z więzienia chorego na zaawansowanego Alzheimera mordercy stanowi zagrożenie dla innych.

Cyba na wolności może być mordercą każdego, i to z byle powodu.

I nie będzie z tego tytułu ponosił żadnej odpowiedzialności karnej.

Co więcej, Alzheimer wymaga umieszczenia w ośrodku zamkniętym również dla dobra samego pacjenta.

Wypuszczenie Cyby z całą pewnością nie wynikało jedynie z chęci dokuczenia byłej władzy (pamiętamy wszak, iż Cyba planował zabicie Jarosława Kaczyńskiego), ale było też spowodowane względami materialistycznymi. Poza tym usiłowano uzyskać pewien dodatni kapitalik PR-owy.

Ponad wszelką wątpliwość otępienie spowodowane zaawansowanym Alzheimerem może się tylko powiększać. To jednak w żaden sposób nie rzutuje na inne potrzeby pacjenta.

Musi jednak przebywać stale w warunkach, jakie za kratami może zapewnić tylko więzienny szpital. I to też nie byle jaki, ale wyposażony w oddział dla przewlekle chorych. A taki jest bodaj tylko jeden, w ZK Czarne.

Tymczasem kolejki chorych więźniów są długie.

Wyrzucając Cybę „na powietrze” system odzyskał potrzebne miejsce w szpitalu więziennym, zaś bodnarowcy mogli publicznie pochwalić się swoim rzekomym „humanitaryzmem”. Należy jednak pamiętać, iż Alzheimer rozwija się powoli, zatem więzień Cyba w tym stanie, co teraz, był już pewnie jesienią ubiegłego roku. A to implikuje kolejne pytanie.

Czy Cyba miał „przykryć” sprawę uwięzienia Anny Wójcik???

Pamiętamy przecież iście kretyński wpis na portalu X (p)osła zwanego Qniem jawnie wskazującym na wyłącznie wydobywczy charakter tego aresztowania.

To, co do tej pory było wyłącznie sprawą spekulacji opozycji (co prawda pozostającą na granicy pewności) nagle zostało ujawnione przez szarą (siwą raczej) eminencję Ministerstwa (nie)Sprawiedliwości.

Dlatego stał się cud. Nagle w sztabie Tuska, pardon, Czajkowskiego, dostrzeżono oburzenie opinii publicznej.

I iż sprawa aresztu pani Anny może pociągnąć w dół „tęczowego Rafała”. Na gwałt zaczęto szukać czegoś, co ociepli wizerunek bodnarowskiej neoprokuratury.

Nie przewidziano jednak dalszego rozwoju wypadków.

I tak casus Cyby zamiast przykrycia stał się kolejnym kamieniem do coraz bardziej przypominającego kamienną pustynię ogródka Bodnara, ongiś dobrze zapowiadającego się prawnika.

Wygląda na to, iż „ruda junta” zaczyna się cofać.

3.04 2025

fot.: pixabay

Читать всю статью