
Nie chcę rozmawiać o zbrodniczym reżimie w Iranie. Nie chcę potępiać ani usprawiedliwiać wojny rozpętanej przez USA i Izrael. Nie chcę też dyskutować o tym, czy brak ropy wpędzi najbiedniejszą część naszej planety w głód.
Jestem załamany sposobem, w jaki Trump i jego troglodyci przedstawiają tę wojnę.
Minęły cztery lata, a mnie wciąż nawiedzają przerażające obrazy z Buczy. To jednak, co dzieje się teraz, wydaje się niewiarygodne.
Zadowolony Trump mówi, iż Iran został zrównany z ziemią, a jednocześnie zapowiada, iż jeżeli w ciągu dwóch tygodni Iran się nie podda, to „skończy zabawę” i zniszczy zgodnie z obietnicą całą irańską cywilizację.
W tle gra ostra, metalowa muzyka, a na ekranie — jakbyśmy oglądali grę wideo — widać bombardowanie irańskiego miasta.
Śmierć, cierpienie niewinnych ludzi i rozpacz rodziców tracących dzieci zostały zredukowane do rozrywki i popkulturowej gry. Taka trywializacja wojny i ludzkich tragedii jest nie do pomyślenia.
Rakieta Trumpa zabiła 175 uczennic…







