Jest r. 2026.
Mimo upływu czasu, sondaże pokazują, iż zachowanie znacznej część polskiej populacji można sprowadzić do konstatacji, iż ogon macha psem. Pojawia się więc pytanie czy jest jakaś szansa powrotu do normalności i uwolnienia się od presji ogona.
Szansa jest, ale niewielka. Po pierwszy nikt z nas nie ma władzy nad mózgiem. Mam tu na myśli fizyczną stronę działania tego organu, hardware. Na szczęście mózg to nie wszystko, istnieje możliwość instalowania na bazie mózgowej umysłu czyli oprogramowania. o ile jednak zainstalujemy wadliwe czy mało efektywne oprogramowanie, trudno się go potem pozbyć. Nad procesem instalowania software też mamy znikomą kontrolę.
Można więc wstępnie stwierdzić, iż uwolnienie się od presji ogona może być trudne. Tym bardziej iż pacjent sam sobie utrudnia zmianę. Większość ludzi wchodzi na forum i zaczyna od polityki zapominając, iż polityka to koniec ,,łańcucha pokarmowego" i najpierw trzeba przeanalizować to, co się dziejej we wcześniejszych ogniwach.
Z mojej koncepcji cywilizacji wynika, iż struktura społeczna ma konsekwencje dla struktury umysłu, musi tu występować pewna strukturalna równoległość.
Jeżeli więc, patrząc historycznie, jesteśmy świadkami rosnącej złożoności społecznej, to musimy zdawać sobie sprawę, iż nadążać za tym musi rozbudowa struktury umysłowej.
Tu mamy problem, bo socjologia pokazuje nam, iż mózg i umysł osiągnęły pewien pułap i dalej się pójść nie da. Duży mózg był niewątpliwie potrzebny w grupach, w których dominowały relacje bezpośrednie. W obecnym układzie społecznym liczba bezposrednich kontaktów maleje. Społeczeństwo może się rozrastać w miliardy, mózg nie. Wielkość mózgu maleje, jak donoszą media.. Obserwujemy przecież proces odwrotny, iż reformy edukacyjne prowadzą do ogłupienia. Także zanik chrześcijaństwa rujnuje osiągniętą do tej chwili spoistość umysłu.
Należy postawić pytanie, czy dalsze kombinacje przy umyśle w celu zwiększenia jego możliwości mają jakikolwiek sens. Wystarczy to co jest, a jest tego już za dużo. Trzeba powiedzieć stop i zacząć czytać i poznawać już osiągnięte wyniki badań naukowych.
Kij ma dwa końce i mogłoby się wydawać, iż lekarstwem na niewydolność indywidualnego mózgu będzie, bo przecież to jest stara praktyka, przeniesienie refleksji i działań na poziom społeczny do specjalnie powołanych instytucji i wynalazków technologicznych, takich jak AI. Ale chrześcijaństwo to także instytucja, a próby likwidacji chrześcijaństwa zaprzeczają takiej możliwości.
Tak czy owak, takie obejście naturalnych mechanizmów jest ryzykowne, bo jak wiemy, niezbędna jest zawsze jakaś forma kontroli społecznej nad umysłem. Potrzebna jest zmiana polegająca na uniknięcia dominacji czynnika zbiorowego nad pojemnością indywidualnego mózgu/umysłu.












