Последствия войны с Ираном знаменуют новое начало в глобальной геополитике

dakowski.pl 4 часы назад

    Skutki wojny z Iranem oznaczają nowy początek w światowej geopolityce.

    Alastair Crooke

    Pekin może finansować się tanio i niemal bez ograniczeń, co pozwala mu przetrwać najważniejszą amerykańską strategię powstrzymywania Chin.

    Wydaje się, iż każdy dzień przynosi nowe, zapierające dech w piersiach twierdzenia, iż ​​amerykańsko-irańska „umowa” tylko czeka na podpisanie. Jak to często bywa, mediatorzy (Pakistańczycy i Katarczycy) liczą na manipulację obiema stronami, wmawiając jednej, iż druga jest bliska porozumienia, mimo iż tak nie jest – zwłaszcza w atmosferze skrajnej nieufności. W ten sposób mediatorzy liczą na to, iż uda im się doprowadzić do ostatecznego porozumienia. To znana taktyka, która jednak często prowadzi do większego zamieszania i braku zaufania – zamiast do oczekiwanego rozwiązania.

    Na tym etapie „plan” składa się tylko z dwóch głównych filarów: „ponownego otwarcia” Cieśniny Ormuz przez Iran (na warunkach Iranu) w zamian za zniesienie blokady morskiej USA oraz – w późniejszym terminie – porozumienia w sprawie rozwiązania problemu rozcieńczania irańskiego uranu wzbogaconego do 60% w zamian za zakończenie sankcji.

    Powiedzenie, iż diabeł tkwi w szczegółach, byłoby niedopowiedzeniem roku. Iran rozumie, iż nagłówki Trumpa o „bliskiej umowie” mają na celu, po pierwsze, utrzymanie wysokiego kursu amerykańskiej giełdy i utrzymanie kontraktów terminowych na ropę znacznie poniżej ceny fizycznej dostawy. Po drugie, mają one na celu ukrycie faktu, iż Trump może szukać wiarygodnego sposobu na zakończenie wojny poprzez szybkie, niekompletne porozumienie, które najprawdopodobniej byłoby w dużej mierze zgodne z warunkami Iranu.

    Wszystkie inne kwestie – łącznie z kluczowymi szczegółami ewentualnego porozumienia nuklearnego – zostałyby odłożone.

    Trump chce wstępnego ustępstwa ze strony Iranu, które będzie mógł przedstawić jako namacalny sukces – i które również zadowoli rynki. Ale Iran nie zamieni swojej przewagi militarnej, strategicznej dominacji, jaką osiągnął w wojnie, ani Cieśniny Ormuz na mgliste zapewnienia mediatorów. Iran nie ufa Stanom Zjednoczonym ani trochę.

    Ali Akbar Velayati, starszy doradca irańskiego Najwyższego Przywódcy, zauważa:

    Historia pokazuje, iż wszyscy, którzy dążyli do hegemonii – od Aleksandra Wielkiego, przez Czyngis-chana, po Trumpa – ostatecznie zginęli w samym sercu starożytnej cywilizacji irańskiej. Tym razem czerwona linia Iranu jest jasna: same dokumenty i podpisy nie dają żadnej gwarancji. Namacalną gwarancją przetrwania jakiegokolwiek porozumienia jest Cieśnina Ormuz.

    „Ponieważ geografia nie kłamie i jest ostatecznym sędzią każdej umowy spisanej na papierze”.

    Mediatorzy naturalnie desperacko pragną uniknąć kolejnej rundy wojny. Iran jednak domaga się konkretnych szczegółów. To dylemat Trumpa. Chce on szybkiego zwycięstwa, ale sama sugestia rozwodnionego, niekompletnego porozumienia – głównie na warunkach Iranu – ściągnęła na niego gniew proizraelskiej klasy miliarderów (opór był silny), a Izrael (prawdopodobnie zachęcany przez te same kręgi) następnie zniweczył zawieszenie broni Trumpa, rozpoczynając militarny atak na Liban i Gazę, łamiąc tym samym zawieszenie broni jako warunek konieczny jakiegokolwiek porozumienia.

    Trump jest pod presją podjęcia działań (każdy ruch potencjalnie pogarsza jego sytuację, strategiczną lub wewnętrzną).

    Widzieliśmy tę samą zygzakowatą, improwizowaną niestrategię, doskonale zilustrowaną na kultowych zdjęciach z wizyty Trumpa w Pekinie – Trump improwizował; żadnego przygotowania; szczyt „od podszewki”.

    Obraz ten może definiować tę epokę – ikonicznym momentem był prezydent USA sprawiający wrażenie przegranej, podczas gdy prezydent Xi pewnie pokazywał, kto ma kontrolę.

    Można by zapytać, dlaczego klasa proizraelska ryzykowałaby ruinę Zachodu ekonomicznymi konsekwencjami długotrwałego zamknięcia Cieśniny Ormuz, co mogłoby być skutkiem ich wściekłego weta wobec proponowanego przez Trumpa „porozumienia”? Być może dlatego, iż od czasu kryzysu z 2008 roku i wynikającego z niego strukturalnego transferu bogactwa z realnej gospodarki do sfinansjalizowanej „elity traderów”, „wielkie żydowskie pieniądze” wydają się być odporne na kryzysy gospodarcze. Mogą choćby postrzegać je jako „szansę” (gdy aktywa stają się tanie).

    Wpływ Iranu oznacza – jeżeli nie jako bezpośrednia przyczyna, to z pewnością jako czynnik wyzwalający – punkt zwrotny w znaczącej reorganizacji globalnej geopolityki. Dla Izraela to zła wiadomość. Obecna narracja izraelska głosi, iż brak porozumienia jest lepszy niż złe porozumienie, ponieważ Izrael może powrócić do wojny z Iranem w każdej chwili za rok lub dwa.

    Oczywiście, nikt w to nie wierzy. Izrael nie może prowadzić wojny z Iranem bez pełnego wsparcia USA. A Ameryka jutra prawdopodobnie będzie miała inne relacje z Izraelem niż dzisiaj.

    Nahum Barnea napisał w Yediot Aharonot:

    My [Izrael] pogrążamy się w niekończącej się wojnie na trzech, a może czterech frontach, utrzymując terytoria, które do nas nie należą, z żołnierzami, których nie mamy, w krwawej wojnie z wrogami, których nie jesteśmy w stanie odstraszyć – a to wszystko bez zapewnienia naszym obywatelom prawdziwego bezpieczeństwa. Izrael musi wyrwać się z irańskiej pułapki. [Ale] Netanjahu jest ostatnią osobą, która ma możliwość, by nas z niej uwolnić”.

    Rosja również się zmienia (częściowo pod wpływem Iranu). Jej strategiczna cierpliwość się wyczerpała, a niedawny śmiertelny atak ukraińskiego drona na akademik w rosyjskim mieście Starobielsk, w którym zginęło co najmniej 21 osób, głównie dziewczyny i młode kobiety, został w Moskwie nazwany „kroplą goryczy”. Rosyjska opinia publiczna jest słusznie oburzona.

    Moskwa obwinia stolice europejskie i Kijów za niedawne ukraińskie ataki dronów i rakiet głęboko na terytorium Rosji, przeprowadzone z wykorzystaniem przestrzeni powietrznej NATO w celu ominięcia rosyjskiej obrony powietrznej. Co więcej, Rosja oficjalnie poinformowała Waszyngton (w rozmowie telefonicznej z Marco Rubio w Indiach), iż również obciąża stolice europejskie i Kijów odpowiedzialnością za upadek porozumienia Anchorage Framework.

    Rosja oświadczyła, iż ​​zamierza pozbawić Ukrainę możliwości przeprowadzania dalszych ataków oraz wyeliminować ośrodki decyzyjne, które planują i kierują atakami na Rosjan – choćby jeżeli oznacza to śmierć personelu amerykańskiego i europejskiego. 15 kwietnia rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało listy zawierające nazwy i adresy ponad 20 europejskich firm i spółek joint venture, które rzekomo dostarczały Ukrainie drony i podzespoły. Wysocy rangą rosyjscy urzędnicy, w tym wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Dmitrij Miedwiediew, jednoznacznie określili te podmioty jako „potencjalne cele” rosyjskich sił zbrojnych.

    Europa została ostrzeżona.

    Po raz kolejny wydaje się, iż szczyty Trump-Xi i Putin-Xi w Pekinie zwiastują przejście do trudniejszej ery geopolitycznej.

    Wydaje się, iż te dwa szczyty skłoniły Chiny do porzucenia dotychczasowej powściągliwości, aby przeciwdziałać amerykańskim próbom rozszerzenia wykorzystania dolara kosztem juana. „Główna strategia” Departamentu Skarbu USA polega na ograniczeniu przewagi konkurencyjnej Chin poprzez zwiększenie kosztów kapitału i energii. Początkowo Stany Zjednoczone próbowały tego dzięki ceł, ale bezskutecznie, a następnie podjęły próby podniesienia kosztów dostaw energii do Chin poprzez blokady (wobec Iranu i Wenezueli).

    Ale jeżeli Trump chce kompleksowego konfliktu handlowego, Chiny wydają się teraz gotowe – koniec z „miłym panem”.

    Chiny nie odpowiadają sankcjami ani rakietami, ale mówiąc precyzyjniej: wywierają presję na gospodarkę USA, ograniczając przepływ kapitału do strefy dolara.

    Ustawy US Genius Act i Clarity Act mają na celu odciągnięcie inwestorów od walut lokalnych na rzecz kryptowalut opartych na dolarze i zabezpieczonych obligacjami skarbowymi USA. Zwiększyłoby to popyt na dolary i stworzyło nowy popyt na amerykańskie obligacje.

    Krótko mówiąc: Stany Zjednoczone chcą przyciągnąć na swoje rynki jak najwięcej kapitału zagranicznego za pośrednictwem kryptowalut – jako substytutu słabnącego petrodolara.

    Chiny odpowiadają, ograniczając przepływ chińskiego kapitału na rynki amerykańskie. Władze ścigają brokerów w Hongkongu. Chińskie oszczędności – największe na świecie – nie będą już dostępne.

    Po drugie, Chiny otworzą nowe centrum handlu złotem w Hongkongu. To wzmocni juana i umożliwi handel ropą naftową w zamian za złoto.

    Po trzecie, Euroclear planuje przyjąć chińskie obligacje jako zabezpieczenie.

    Sean Foo wyjaśnia:

    „Jeśli Euroclear zaakceptuje chińskie obligacje, będą one traktowane jak gotówka i staną się częścią globalnej infrastruktury finansowej”.

    „Chiny mają ponad 50 bilionów dolarów depozytów bankowych – więcej niż UE, USA i Japonia razem wzięte. To tworzy stabilny popyt krajowy na obligacje”.

    Podsumowując: wraz ze wzrostem napływu kapitału do chińskich obligacji, koszty finansowania Chin pozostają niskie. Pekin może zatem finansować się tanio i niemal bez ograniczeń – i w ten sposób przetrwać amerykańską strategię powstrzymywania Chin.

    Źródło: Iran był efektem resetu światowej geopolityki

    Читать всю статью