Питер - "Сын шахтера"

niepoprawni.pl 1 час назад

W latach 60-tych, gdy studiowaliśmy, pochodzenie robotnicze było bardzo wysoko cenione, a wśród robotników prawdziwą elitą prestiżowo- finansową byli górnicy. Nasz akademik mieścił się dokładnie naprzeciw Sejmu przy ul. Górnośląskiej. Mieszkało w nim 30 studentów warszawskiej uczelni muzycznej i był to najmniejszy z warszawskich akademików. Nie było w nim żadnych luksusów, bo był to barak – dar od Finów do zakwaterowania robotników odbudowujących stolicę. Były tam tylko 2 pokoje jednoosobowe – w jednym mieszkał Piotr Paleczny, w drugim ja. Pokoje mieliśmy skromnie wyposażone (pianino, łóżko, stolik, szafa), co nam zupełnie wystarczało.

Kiedyś Piotr pokazał mi notki z gazet na swój temat (teraz takich notek pewnie ma więcej). Najstarsza z gazet informowała o niezwykle utalentowanym chłopcu – „synu górnika”, w kolejnej było o cudownym dziecku ze Śląska –„synu inżyniera górnika”, a w następnej wiadomości było najwięcej – nadzwyczaj uzdolnionym chłopcem okazał się syn dyrektora kopalni...
W pamiętnym marcu 1968 roku wieczorem przyszła do naszego akademika dziewczyna zbierająca wśród studentów podpisy z protestem przeciw zdjęciu ze sceny głośnego przedstawienia „Dziadów” Adama Mickiewicza. Ambasador Aristow uznał inscenizację za antyrosyjską i polecił zatrzymać szerzenia „nienawiści między narodami”. To bardzo nie spodobało się warszawskim studentom i dało impuls do tzw. Wydarzeń Marcowych. Koledzy z akademika wykazali zainteresowanie (raczej ładną dziewczyną niż protestem), posłuchali i dyskretne zmyli się. Protest podpisał tylko Piotr Paleczny, ja i jeszcze jeden kolega. Gotowość do sprzeciwu i ryzyka wykazało tylko 10 % mieszkańców akademika...Z zamierzonych 10 000 podpisów zebrano ok. 3 tys.
Zazwyczaj gdy uczeń czy student powtarza rok, wiąże się to z kłopotami w nauce. W wypadku Piotra sytuacja była odwrotna, gdyż uchodził on za najlepszego wśród studentów pianistyki (słusznie), a „repetował” rok dyplomowy przygotowując się do Konkursu Chopinowskiego w roku 1970. Władze uczelni licząc na sukces swego „atutowego” studenta, poszły mu na rękę i umożliwiły zakwaterowanie, dostęp do instrumentu i lekcje z profesorem.

Gdy ostatni raz Paleczny występował w Poznaniu, bilety były wyprzedane już dwa miesiące przed koncertem. Dzięki pomocy znajomego koncertmistrza dostałem się na próbę generalną i wysłuchałem znakomitego wykonania koncertu e-moll Fr. Chopina. Pogratulowałem Piotrowi wspaniałej formy pianistycznej i kondycji fizycznej, ale on powiedział, iż ma poważne kłopoty ze zdrowiem, a przy życiu trzyma go ciężka praca – oprócz koncertów, i „jurorowania” na całym świecie, wciąż pracuje na całym etacie w uczelni. Myśli jednak o rezygnacji z koncertowania, bo kosztuje to go coraz więcej wysiłku. choćby mu nie mówiłem o przypadku Oskara Petersona, który podczas koncertu dostał udaru. Potem grał już tylko lewą ręką – zresztą znakomicie. Nie chcąc go rozpraszać przed koncertem, pogadaliśmy chwilę (kto umarł, kto chory), Piotr powiedział mi, iż w środę Janusz Olejniczak ma mieć operację prostaty. Niestety jego odwieczny konkurent i przyjaciel, zmarł w poniedziałek…
Następnego dnia Piotr jechał do Łodzi wręczać dyplom Honoris Causa łódzkiej uczelni innemu swojemu konkurentowi i przyjacielowi – Kristianowi Zimermanowi, w następnym tygodniu wybierał się do Chin. Tak wygląda pracowite życie artysty, który właśnie obchodzi jubileusz 80 rocznicy urodzin. Wiele wskazuje, iż „wyczynowe” granie na fortepianie sprzyja długowieczności – jego mistrz prof. Jan Ekier dożył stu lat, czego życzę Piotrowi jako przyjaciel ze studiów i miłośnik jego sztuki. Notując tę garść wspomnień mam nadzieję usłyszeć Piotra w Poznaniu w przyszłym sezonie.
fot. Paleczny i autor Zakopane lata 60

Читать всю статью