Zamrożenie majątku, ograniczenia działalności gospodarczej, wpisanie na publiczną listę sankcyjną i poważne konsekwencje finansowe. Wszystko w imię bezpieczeństwa państwa. Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających ma usprawnić walkę z zagrożeniami, ale jego zapisy wywołują również pytania o granice władzy państwowej. Szczególne kontrowersje może budzić możliwość zastosowania sankcji wobec osób i podmiotów wspierających obcą ingerencję i manipulację informacyjną. Gdzie kończy się ochrona bezpieczeństwa, a zaczyna zagrożenie dla wolności słowa i praw obywatelskich?

Bezpieczeństwo państwa czy coraz większa władza urzędników?
Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się uzasadnione. Państwo musi dysponować narzędziami pozwalającymi przeciwdziałać zagranicznym ingerencjom, obchodzeniu sankcji gospodarczych, finansowaniu wrogich działań czy wykorzystywaniu polskiego rynku do wspierania państw objętych ograniczeniami.
Takie są również oficjalne założenia projektu ustawy o środkach ograniczających, który trafił do Sejmu jako druk nr 3003.
Rząd przekonuje, iż nowe przepisy uporządkują system sankcyjny, dotychczas rozproszony w wielu ustawach. Mają również umożliwić skuteczniejsze wykonywanie zobowiązań wynikających z prawa Unii Europejskiej.
Problem polega jednak na tym, iż obok mechanizmów służących egzekwowaniu sankcji międzynarodowych projekt przewiduje także możliwość samodzielnego nakładania sankcji krajowych. To istotna różnica.
Nie chodzi bowiem wyłącznie o wykonywanie decyzji podjętych na szczeblu europejskim. Polskie organy administracji otrzymałyby instrumenty pozwalające samodzielnie obejmować określone osoby i podmioty dotkliwymi ograniczeniami.
Powstaje zatem podstawowe pytanie: czy mechanizmy kontroli nad tymi decyzjami będą wystarczające, aby chronić obywateli przed pomyłką, arbitralnością lub nadużyciem władzy?
Manipulacja informacyjna. Kto zdecyduje, gdzie przebiega granica?
Jednym z najbardziej wrażliwych zapisów projektu jest art. 4, odnoszący się do przesłanek stosowania krajowych środków ograniczających.
W uzasadnieniu wskazano możliwość objęcia sankcjami osób i podmiotów wspierających obcą ingerencję oraz manipulację w środowisku informacyjnym, wymierzoną między innymi w bezpieczeństwo narodowe, interesy i pozycję międzynarodową Polski.
Walka z rzeczywistymi operacjami wpływu obcych państw jest uzasadnionym zadaniem władz publicznych. Współczesne zagrożenia nie ograniczają się przecież do działalności wojskowej czy szpiegowskiej. Mogą obejmować również skoordynowane kampanie dezinformacyjne.
Istnieje jednak zasadnicza różnica między świadomym uczestnictwem w operacji prowadzonej na rzecz obcego państwa a wyrażaniem opinii, choćby bardzo kontrowersyjnych, na temat polityki międzynarodowej, działalności rządu czy bezpieczeństwa kraju.
Dziennikarz może krytykować politykę zagraniczną Polski. Publicysta może podważać sens sankcji gospodarczych. Naukowiec może kwestionować oficjalne oceny wydarzeń międzynarodowych. Obywatel może przekazywać informacje, które władze uważają za niekorzystne dla wizerunku państwa.
Samo takie zachowanie nie oznacza jeszcze wspierania obcej ingerencji.
Dlatego zasadnicze znaczenie ma sposób definiowania i udowadniania związku pomiędzy działalnością konkretnej osoby a rzeczywistą operacją manipulacyjną.
Czy organ państwowy będzie musiał wykazać świadomy udział w zagranicznej operacji wpływu? Jak odróżni propagandę prowadzoną na rzecz obcego państwa od niezależnej opinii? Jakie dowody będą wystarczające?
To nie są pytania drugorzędne. Od odpowiedzi zależy, czy nowe regulacje pozostaną narzędziem ochrony bezpieczeństwa, czy mogą również wywoływać efekt zastraszający wobec osób uczestniczących w debacie publicznej.
Konstytucja gwarantuje wolność słowa. Również niewygodnego
Artykuł 54 ust. 1 Konstytucji RP stanowi:
„Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”.
Nie jest to przywilej przyznawany obywatelowi przez władzę. Jest to jedna z podstawowych gwarancji demokratycznego państwa.
Wolność słowa ma szczególne znaczenie właśnie wtedy, gdy wypowiedzi są dla rządzących niewygodne, drażliwe politycznie lub sprzeczne z dominującą narracją.
Ochrona konstytucyjna nie oznacza oczywiście, iż każda wypowiedź jest dozwolona niezależnie od okoliczności. Państwo może reagować na rzeczywiste zagrożenia, przestępstwa czy świadomą współpracę z wrogimi służbami.
Ale każde ograniczenie wolności musi spełniać warunki określone w art. 31 ust. 3 Konstytucji: być ustanowione ustawą, konieczne w demokratycznym państwie, proporcjonalne do chronionego dobra i nienaruszające istoty danego prawa.
Nie wystarczy zatem ogólne powołanie się na bezpieczeństwo narodowe.
Jeżeli pojęcia wykorzystywane do uzasadniania sankcji nie zostaną dostatecznie precyzyjnie określone, mogą powstać rozbieżności interpretacyjne. Obywatel powinien móc przewidzieć, jakie zachowanie naraża go na interwencję państwa.
Największe zagrożenie dla wolności słowa nie zawsze polega na formalnym zakazie publikacji.
Czasem wystarcza obawa przed dotkliwymi konsekwencjami finansowymi, aby dziennikarz, wydawca, organizacja społeczna lub przedsiębiorca zaczęli unikać tematów uznawanych za politycznie ryzykowne.
Zjawisko takie określa się jako efekt mrożący.
Nie oznacza to, iż projekt wprost zakazuje krytyki rządu. Oznacza natomiast, iż przepisy o ingerencji informacyjnej wymagają szczególnie wyraźnych granic oraz skutecznych zabezpieczeń przed wykorzystywaniem ich przeciwko legalnej działalności publicystycznej.
Zamrożenie majątku bez wyroku karnego
Jeszcze poważniejsze konsekwencje mogą wynikać z przepisów dotyczących majątku.
Projekt przewiduje możliwość zamrażania środków finansowych i zasobów gospodarczych należących do osób lub podmiotów wpisanych na krajową listę sankcyjną.
W praktyce może to oznaczać brak możliwości korzystania z określonych pieniędzy, rachunków czy składników majątku. W przypadku przedsiębiorstwa takie ograniczenia mogą doprowadzić do problemów z wypłatą wynagrodzeń, regulowaniem zobowiązań i prowadzeniem bieżącej działalności.
Co szczególnie istotne, zamrożenie majątku ma charakter administracyjny i zapobiegawczy. Nie wymaga wcześniejszego prawomocnego wyroku skazującego w postępowaniu karnym.
Autorzy projektu podkreślają, iż nie jest to konfiskata majątku ani kara, ale środek służący przeciwdziałaniu określonym zagrożeniom.
Z prawnego punktu widzenia takie rozróżnienie ma znaczenie. Z punktu widzenia osoby, która traci możliwość korzystania z własnych pieniędzy, skutki mogą jednak okazać się bardzo dotkliwe.
Konstytucja w art. 64 zapewnia ochronę własności i innych praw majątkowych. Dopuszcza ich ograniczanie, ale tylko na określonych warunkach.
Czy możliwe jest pogodzenie szerokiego administracyjnego zamrażania aktywów z zasadą proporcjonalności? Jak gwałtownie osoba niesłusznie objęta sankcjami będzie mogła odzyskać faktyczną kontrolę nad swoim majątkiem?
Projekt przewiduje możliwość zwolnienia części zamrożonych środków, między innymi na pokrycie podstawowych potrzeb. Nie usuwa to jednak pytania, dlaczego obywatel miałby zabiegać o administracyjną zgodę na korzystanie z własnych pieniędzy, zanim ostatecznie rozstrzygnięta zostanie zasadność zastosowanych wobec niego ograniczeń.
Najpierw decyzja ministra, potem walka o swoje prawa
Zgodnie z art. 8 projektu decyzję o wpisaniu osoby lub podmiotu na krajową listę sankcyjną ma podejmować minister adekwatny do spraw wewnętrznych.
Decyzja może zostać podjęta z inicjatywy ministra albo na wniosek określonych instytucji państwowych, w tym organów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i ściganie przestępstw.
W uzasadnieniu projektu wskazano wyraźnie, iż od decyzji dotyczących wpisu na listę nie będzie przysługiwał wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.
To nie oznacza całkowitego pozbawienia możliwości kontroli sądowej. Oznacza jednak wyłączenie jednego z mechanizmów administracyjnej weryfikacji decyzji.
Dodatkowe pytania budzi fakt, iż projekt nie odsyła do art. 107 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego, który określa standardową treść uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji administracyjnej.
Ma to znaczenie fundamentalne.
Osoba, wobec której państwo stosuje sankcje, powinna znać podstawy rozstrzygnięcia w stopniu pozwalającym na skuteczne zakwestionowanie ustaleń organu.
W przeciwnym razie prawo do obrony swoich interesów może stać się znacznie trudniejsze do realizacji.
Konstytucja w art. 45 gwarantuje prawo do sądu, natomiast art. 77 ust. 2 zakazuje zamykania drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw.
Samo istnienie możliwości wniesienia skargi nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów. Istotne jest również to, jak gwałtownie sąd będzie mógł zareagować, jakie materiały zostaną udostępnione stronie i czy kontrola rzeczywiście pozwoli zapobiec nieodwracalnym skutkom niesłusznej decyzji.
Dla firmy, która utraciła możliwość prowadzenia działalności, korzystne rozstrzygnięcie po długim czasie może nadejść zbyt późno.
Milionowe kary i wieloletnie więzienie
Projekt przewiduje nie tylko sankcje majątkowe, ale także poważną odpowiedzialność za naruszanie lub obchodzenie nałożonych ograniczeń.
W uzasadnieniu opisano administracyjne kary pieniężne sięgające 20 milionów złotych oraz sankcje karne, które w najpoważniejszych przypadkach mogą oznaczać choćby 12 lat pozbawienia wolności.
Należy jednak wyraźnie podkreślić, iż kary te dotyczą określonych naruszeń reżimu sankcyjnego. Nie są automatyczną karą za samo wyrażenie opinii, opublikowanie artykułu czy wpis w internecie.
Niepokój może natomiast budzić wzajemne oddziaływanie poszczególnych mechanizmów.
Jeżeli przesłanki wpisania na listę zostaną zastosowane zbyt szeroko, konsekwencje takiej decyzji mogą wykraczać daleko poza samą osobę objętą sankcjami. Przedsiębiorcy, kontrahenci i instytucje finansowe będą musieli uwzględniać związane z nią zakazy, a ich naruszenie może rodzić odpowiedzialność.
W rezultacie pojedyncza decyzja administracyjna może wywołać rozległe skutki gospodarcze i społeczne.
W demokratycznym państwie właśnie dlatego tak ważna jest odpowiednia relacja pomiędzy uprawnieniami administracji a prawami osób, wobec których podejmowane są działania.
Co mówi dotychczasowa praktyka?
Projektodawcy powołują się na doświadczenia związane z funkcjonowaniem wcześniejszych polskich przepisów sankcyjnych, wprowadzonych po rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Według danych zawartych w uzasadnieniu, na 2 marca 2026 roku na krajowej liście sankcyjnej znajdowało się 547 osób i podmiotów: 435 osób oraz 112 podmiotów.
W związku z decyzjami o wpisie do wojewódzkiego sądu administracyjnego skierowano 125 skarg. Z tej liczby 70 oddalono, trzy zakończyły się uchyleniem decyzji, a część postępowań pozostawała w toku.
Dane te pokazują, iż decyzje sankcyjne są rzeczywiście zaskarżane i podlegają kontroli sądowej. Nie dowodzą jednak same w sobie ani schematy wszystkich decyzji, ani systemowego nadużywania uprawnień.
Wskazują natomiast, iż nie mówimy o czysto teoretycznym mechanizmie prawnym. Istnieje już praktyka jego stosowania, z której ustawodawca powinien wyciągnąć wnioski dotyczące praw obywateli i skuteczności środków odwoławczych.
Czy państwo może ograniczać prawa obywatela w imię bezpieczeństwa?
Może. Konstytucja nie zabrania państwu podejmowania działań chroniących bezpieczeństwo narodowe, porządek publiczny czy prawa innych osób.
Ale konstytucyjna ochrona wolności nie znika tylko dlatego, iż ustawodawca posługuje się pojęciem bezpieczeństwa.
Należy odróżniać rzeczywiste działania podejmowane na rzecz obcych państw od wypowiedzi, opinii i działalności publicznej, które jedynie odbiegają od stanowiska władz.
Trzeba również odróżniać środek zapobiegawczy od kary, pamiętając jednocześnie, iż choćby formalnie zapobiegawcza decyzja może powodować niezwykle dotkliwe skutki.
Wreszcie należy pamiętać, iż szybkość działania administracji nie powinna automatycznie oznaczać ograniczenia gwarancji proceduralnych.
Dobre prawo musi chronić państwo przed zagrożeniami, ale również obywatela przed błędami samego państwa.
W przypadku ustawy o środkach ograniczających szczególnego wyjaśnienia wymagają więc definicje obcej ingerencji informacyjnej, standardy dowodowe, zasady uzasadniania decyzji, skuteczność ich sądowej kontroli oraz możliwość szybkiego uchylenia niezasadnych ograniczeń.
Wolność obywatelska zaczyna się tam, gdzie władza podlega kontroli
Najważniejsze pytanie dotyczące projektowanej ustawy nie sprowadza się do tego, czy Polska powinna chronić się przed ingerencją obcych państw. Taki obowiązek trudno podważać.
Pytanie brzmi inaczej: jak zagwarantować, iż instrumenty służące ochronie bezpieczeństwa nie będą stosowane wobec osób korzystających zgodnie z prawem z wolności słowa, prawa własności i swobody działalności gospodarczej?
Państwo potrzebuje skutecznych narzędzi przeciwdziałania rzeczywistym zagrożeniom. Potrzebuje jednak również jasnych przepisów, transparentnych procedur i niezależnej kontroli swoich działań.
Konstytucyjne wolności nie mogą zależeć wyłącznie od tego, czy władza uznaje poglądy obywatela za pożądane, a jego działalność za korzystną dla interesów państwa.
Właśnie dlatego wszelkie przepisy pozwalające ograniczać prawa jednostki muszą być formułowane szczególnie precyzyjnie.
Prawdziwym sprawdzianem demokratycznego państwa nie jest wyłącznie jego zdolność do reagowania na zagrożenia. Jest nim także zdolność do powstrzymania własnej władzy przed przekroczeniem granic wyznaczonych przez Konstytucję.
***
Źródła – adresy internetowe
1. Projekt ustawy o środkach ograniczających – druk sejmowy nr 3003
https://www.sejm.gov.pl/Sejm10.nsf/PrzebiegProc.xsp?nr=3003
2. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej – pełny tekst
https://www.senat.gov.pl/o-senacie/wybrane-akty-prawne/konstytucja/
3. Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających – Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
https://www.gov.pl/web/premier/projekt-ustawy-o-srodkach-ograniczajacych2
4. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1226 z 24 kwietnia 2024 r.
https://eur-lex.europa.eu/eli/dir/2024/1226/oj?locale=pl
5. Ustawa z 13 kwietnia 2022 r. dotycząca przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę – tekst pierwotny
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20220000835
6. Rada Unii Europejskiej – środki ograniczające i sankcje UE
https://www.consilium.europa.eu/pl/policies/why-sanctions/
7. Najlepsze praktyki UE w zakresie wdrażania środków ograniczających – dokument nr 11623/24
https://data.consilium.europa.eu/doc/document/ST-11623-2024-INIT/pl/pdf






![Rozbita tytoniowa grupa przestępcza. Milionowe straty państwa [FILM]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-rozbita-tytoniowa-grupa-przestepcza-milionowe-straty-panstwa-film-1793124956.jpg)


