Масштаб расчётов Трампа

niepoprawni.pl 2 часы назад

Wojna w Iranie nie jest wojną z Persami, ale elementem wojny amerykańsko-chińskiej. Wojny na śmierć i życie, która powoli zaczyna obejmować cały świat. Najgorsze jest to, iż już nikt nie może mówić, iż to nie jest nasza wojna lub „nasza chata skraja”. Świat nie uratuje kundlizm, małość czy strach, ale wielkość ludzkiego umysłu i odwaga. Alternatywa jest jednoznaczna: albo popieramy USA, albo Chiny. Czy to się nam podoba, czy też nie, przegrana Stanów Zjednoczonych oznacza kompletna katastrofę nie tylko naszej cywilizacji, ale również każdego państwa i każdego z nas osobno. Czy spadkobiercy 2000-letniej kultury zachodniej wyobrażają sobie życie w cywilizacji turańskiej? Czy wyobrażają sobie życie w Chinach lub Rosji? No, jak czy „święte krowy” naszego systemu wyobrażają sobie coś takiego, czy nie? A polskie społeczeństwo czy zacznie desygnować poważnych ludzi na swoje reprezentacyjne stanowiska, czy zagada się na śmierć? Czy swoje wybory w referendach i głosowaniach zacznie traktować poważnie, czy stanie się taką sama tekturą, jak jego państwo?

Atutami Iranu jest posiadanie: dużych złóż ropy, którą zasila większą część Azji i w mniejszym stopniu Europę, Cieśniny Ormuz oraz patriotyzm ogólnospołeczny. Iran jest oficjalnym sojusznikiem Chin, Rosji, Korei Północnej, był Wenezueli i Kuby. Wojna w Persji rozpoczęła się z dwóch głównych powodów: braku broni atomowej i niewyjaśnionego statusu regionalnego mocarstwa, o który walczy Izrael. Pokonanie Iranu i przejęcie jego złóż naftowych lub podporządkowanie go interesom Stanów Zjednoczonych jest nie tylko osłabieniem Chin i wprowadzeniem w ich gospodarkę chaosu, ale również odpowiednim przygotowaniem do nadchodzących negocjacji Waszyngton-Pekin, które zadecydują o przyszłych losach świata. Tamtejsza wojna stała się do tego stopnia ważna i decydująca, iż może dojść choćby do użycia broni jądrowej. Wygrana Chińczyków (bo ta taka skala) w Iranie przybliża wybuch III wojny światowej; przegrana Persów oddala ją i umożliwia wprowadzenie w życie wydanej w grudniu 2025 Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA, w której zawarto poparcie dla istnienia państw narodowych i rezygnację Ameryki z roli Atlasa, który podtrzymuje porządek międzynarodowy. Oznacza to też, iż poszczególne kultury, w tym polska, otrzymują tlen do swojego istnienia.

Ale całość nie jest taka prosta, bo o przetrwanie, jako mocarstwa, walczą Stany zjednoczone i Chiny; o regionalną rolę przywódczą dobijają się Niemcy i Rosja; o życie biją się Polska, Ukraina, państwa przybałtyckie, Węgry, Tajwan. Europa w planach amerykańskich spadła na dalszą pozycję, bo ze względu na niespójną i błędną politykę oraz ciągoty do handlu z Rosją i Chinami, przestała być wiarygodna. Stany Zjednoczone okopały się w obu Amerykach i zamierzają na Grenlandii – dlatego, iż gdy przegrają wojnę z Chinami, będą mogły u siebie żyć własnym życiem i własną cywilizacją.

A co z Polską? o ile Polska potrafi być odważnym partnerem i będzie w stanie zorganizować nie tylko strefę obronną opartą na technologii amerykańskiej, ale również zaproponować własne rozwiązania wojskowe i kulturowe, stanie się partnerem. Nowe otwarcie amerykańskie, którego wyrazem jest Strategia zmusza Warszawę do sojuszu z Turcją, która jest w NATO. Koalicja chętnych, a więc kraje skandynawskie, bałtyckie łącznie z Rumunią i Czechami, stanowią zbyt mały potencjał demograficzny, aby mógł się przeciwstawić uderzeniom Rosji. Dopiero dopełnienie tureckie z flanki południowej połączone z narodami turkojęzycznymi lub ich pochodnymi, jest w stanie postawić odpowiednią zaporę i zablokować rosyjskie marzenia o zdobyciu kanału La Manche. I nie miejmy żadnych złudzeń, Niemcy i prawdopodobnie Francja będą sabotować takie rozwiązanie: Niemcy ze względów rosyjskich, a Francja – ambicjonalnych.

Polska ma więc przed sobą kolejną dziejową szansę wybicia się na suwerenność. Ostatnią, w okresie międzywojennym, wykorzystała połowicznie, ale zatrzymała niepodległą II RP. Obecna, zależeć będzie od nas samych, od naszej wielkości lub małości. Strategia Donalda Trumpa daje nam szansę ominięcia unijnej unifikacji i rzezi kulturowej, jaka ma się dokonać w zunifikowanej Europie pod kierunkiem Niemców. My też musimy dokonać wyboru i to w sposób bezwzględny, bo taki jest czas.

Читать всю статью