Unia Europejska i Indie podpiszą we wtorek 27 stycznia w Nowym Delhi umowę o wolnym handlu, która połączy rynki liczące łącznie 2 miliardy ludzi. Bruksela nazywa to porozumienie "największą umową o wolnym handlu na świecie" i stawia na redukcję ceł, szczególnie dla europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Umowa to efekt negocjacji, które trwały niemal dwie dekady - od 2007 roku. W poniedziałek 26 stycznia przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa wezmą udział w obchodach 77. Dnia Republiki w Indiach, upamiętniającego uchwalenie konstytucji w 1950 roku. Von der Leyen wraz z indyjskim ministrem handlu Piyush Goyalem nazwali traktat, cytowany przez BBC, «matką wszystkich umów».
Porozumienie ma wyraźne znaczenie geostrategiczne w czasach globalnej niepewności i wojen handlowych, szczególnie tych wywołanych przez administrację Donalda Trumpa w USA. Handel europejsko-indyjski wzrósł w ostatniej dekadzie o niemal 90 procent. W 2024 roku europejski eksport do Indii osiągnął wartość 48,8 miliarda euro.
Europejska motoryzacja wchodzi na trzeci rynek świata
Największym beneficjentem będzie europejski przemysł samochodowy. Indie planują obniżyć cła na auta z UE choćby do 40 procent z obecnych 110 procent. Dla pojazdów powyżej 15 tysięcy euro docelowa stawka ma wynieść 10 procent. Natychmiastowa redukcja ceł objęłaby około 200 tysięcy pojazdów.
Indie to trzeci co do wielkości rynek samochodowy na świecie po USA i Chinach, z rocznymi wynikami sprzedaży wynoszącymi około 4,4 miliona pojazdów. Europejscy producenci mają w tej chwili mniej niż 4 procent udziałów w tym rynku. Maros Sefcovic, unijny komisarz ds. handlu i bezpieczeństwa gospodarczego, nazwał indyjskich negocjatorów, cytowany przez portal Euronews, «bardzo twardymi negocjatorami».
Poza motoryzacją łatwiejszy dostęp do indyjskiego rynku zyskają europejskie firmy z sektorów zielonych technologii, zbrojeniowego i wydobywczego. Indyjskie przedsiębiorstwa będą mogły łatwiej eksportować elektronikę, chemikalia, tekstylia, produkty naftowe i stal.
Rolnictwo i stal poza umową
Umowa całkowicie wyklucza produkty rolne. Decyzja ta ma zapobiec niepokojom społecznym i politycznym podobnym do tych związanych z porozumieniem Mercosur. Ignacy Niemczycki, wiceminister spraw zagranicznych, powiedział dla Polskiej Agencji Prasowej: «(...) chcę zwrócić uwagę na to, iż mamy praktycznie całkowite wyłączenie kwestii rolnych, więc tutaj nie ma absolutnie powodu do obaw takich, jakie były w przypadku Mercosuru». Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapewnił, iż wpływ na polskie rolnictwo będzie minimalny.
Około połowa indyjskiej populacji pracuje w rolnictwie i obawia się liberalizacji rynku. Samochody elektryczne również otrzymały specjalne traktowanie - zwolnienie z redukcji ceł przez pierwsze pięć lat, co ma chronić indyjskich producentów takich jak Tata Motors.
Polski przemysł stalowy wyraża niepokój ze względu na rosnący import, wysokie koszty energii i wyzwania związane z zielonymi inwestycjami bez wsparcia państwa. Indyjskie żądanie wyłączenia z unijnego CBAM (podatku węglowego) zostało odrzucone. Ochrona klimatu i prawa człowieka nie są według portalu Euractiv «esencjonalnymi elementami» porozumienia.
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).









