Крах ZondaCrypto, антиутопия Palantir и венгерские кассеты. Обзор событий - апрель 2026 года

niepoprawni.pl 2 часы назад

Jeszcze kilka tygodni temu sytuacja ZondaCrypto nie była w pełni jednoznaczna – wciąż tliła się nadzieja, iż klienci ostatecznie odzyskają swoje pieniądze. W niedawnym artykule zwracałem jednak uwagę na fakt, iż brak publicznego udostępnienia lokalizacji 4500 BTC, będących zabezpieczeniem dla giełdy, oraz drastyczne skurczenie się środków na bieżące wypłaty, wyglądają co najmniej niepokojąco. Dziś wiemy już, iż spełnił się czarny scenariusz – Zonda jest na krawędzi upadku.

To koniec ZondaCrypto

Okazało się, iż dostęp do wspomnianych 4500 BTC ma zaginiony założyciel BitBay (poprzedniczki Zondy) Sylwester Suszek. W praktyce oznacza to, iż tych pieniędzy po prostu nie ma. Ostatnia transakcja na tym portfelu miała miejsce w listopadzie 2025 roku, ale to nie Zonda była jej zleceniodawcą – giełda nigdy nie mogła wykorzystać tych środków do realizacji wypłat.

To wywołało masowy napływ wniosków o wypłaty, które oczywiście nie mogły zostać zrealizowane. Szacuje się, iż straty klientów sięgają co najmniej 350 milionów złotych. 21 kwietnia prezes Przemysław Kral poinformował o wyłączeniu pracownikom dostępu do wewnętrznych narzędzi, de facto wszystkich zwalniając. Zapewnił, iż wszystkie zobowiązania spłaci, a swoją decyzję uzasadniał rzekomymi próbami ataków hakerskich na Zondę. Nikt w to oczywiście nie wierzy – Kral uciekł, korzystając z wyrobionego rok wcześniej paszportu izraelskiego, i stał się nieuchwytny.

Jednocześnie zrezygnowała cała rada nadzorcza estońskiej BB Trade Estonia OÜ, której członkowie złożyli następnie zawiadomienie do tamtejszej prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Podobno bezskutecznie próbowali uzyskać od prezesa jasne wyjaśnienia i dowody dotyczące wypłat, płynności spółki oraz statusu i dostępności aktywów przedstawianych jako majątek firmy. Jak twierdzą, mimo nadzwyczajnych posiedzeń, dodatkowych pytań i bezpośrednich próśb nie dostali jasnych i weryfikowalnych odpowiedzi.

Wiele wskazuje na to, iż Zonda była niczym piramida finansowa – pieniądze klientów służyły do zachowania płynności i pokrycia bieżących zobowiązań. Aby taki system mógł funkcjonować, konieczne było zyskanie możliwie jak największej liczby użytkowników. W pewnym momencie ten system musiał się zawalić.

Ostatecznie każda poszkodowana osoba powinna w takiej sytuacji złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Warto pamiętać o zgromadzeniu odpowiednich dowodów. Należy:

  • Zrobić zrzuty ekranu wszystkich swoich sald na koncie.
  • Pobrać pełną historię transakcji i wpłat/wypłat (najlepiej w formacie CSV i PDF).
  • Zrobić screeny „wiszących”, niezrealizowanych zleceń wypłat.
  • Wyeksportować lub zrobić zrzuty ekranu całej korespondencji z działem wsparcia (supportem), w której zbywali Cię odpowiedziami o „problemach technicznych”.

Powiedzenie „nie Twoje klucze, nie Twoje krypto” wybrzmiewa jako najważniejszy wniosek z całej afery ZondaCrypto. Trzymanie większości środków na własnych, najlepiej fizycznych portfelach, to podstawowa zasada bezpieczeństwa w handlowaniu kryptowalutami i to, jako Independent Trader będziemy zawsze powtarzać.

Taśmy Suszka i wielomilionowy dług Zaorskiego

To jednak nie koniec całej tej historii. Afera Zondy sprawiła, iż wiele informacji o jej podejrzanej przeszłości zaczęło wychodzić na światło dzienne. BitBay, czyli podmiot, z którego wywodzi się Zonda, założony przez Sylwestra Suszka, jeszcze przed 2020 rokiem traktował depozyty klientów jak prywatny folwark do finansowania spekulacyjnych ruchów i już wtedy kilka miał wspólnego z uczciwym biznesem.

Rzeczpospolita ujawniła sensacyjne nagrania, które Sylwester Suszek zarejestrował pod koniec 2020 roku. Możemy na nich usłyszeć jego rozmowę z Rafałem Zaorskim – jednym z najpopularniejszych polskich spekulantów. Zaginiony w 2022 roku Suszek nazywa go swoim największym dłużnikiem. Z ujawnionych materiałów wynika, iż poprzez spółkę Krypto Jam Zaorski wyciągnął z BitBay miliony złotych. Jak to możliwe?

Każda giełda kryptowalut potrzebuje płynności, aby klienci mogli błyskawicznie kupować i sprzedawać aktywa bez drastycznych wahań kursu. Zadaniem spółki Krypto Jam było pełnienie roli właśnie takiego animatora rynku. Aby spółka Zaorskiego mogła zarządzać rynkiem o tak dużej skali, potrzebowała ogromnego kapitału. W normalnej sytuacji środki te zapewnia sam animator, jednak w tym wypadku dostarczycielami pieniędzy był Suszek (czyli tak naprawdę środki zgromadzone na giełdzie, a więc depozyty klientów).

Dopóki kapitał krążył wyłącznie wewnątrz infrastruktury BitBay (tak, jak powinno to mieć miejsce), Sylwester Suszek miał nad nim kontrolę. Tymczasem w pewnym momencie Zaorski zwolnił traderów zarządzających tymi pieniędzmi i zlecił wypłatę środków na zewnątrz. Według nagrań Zaorski miał obiecać, iż odda te pieniądze, co nigdy się nie wydarzyło, ponieważ stracił je w wyniku spekulacyjnych zagrań na rynku. Suszek wprost oskarżał go o kradzież:

Ja ci powiem, Rafał, bo to mnie najbardziej boli. To, iż straciłeś, to jedno, ale to, iż mnie okradłeś, czyli powiedziałeś w Dubaju, iż potrzebujesz i odsyłasz, to jest, k…, kradzież, i dobrze o tym wiesz. I to była żywcem kradzież.

Zaorski przyznał w odpowiedzi, iż nie ma z czego oddać i żałuje, iż nie dał sobie spokoju – co w gruncie rzeczy oznacza, iż próby uratowania sytuacji jeszcze bardziej ryzykownymi zagraniami nie przyniosły rezultatów. o ile prokuratura udowodni, iż Zaorski już w momencie wyprowadzania środków wiedział, iż użyje ich do wysoce ryzykownej gry i wprowadził Suszka w błąd co do zamiaru ich zwrotu, mamy do czynienia z oszustwem. Ponieważ kwoty idą w miliony złotych, kwalifikuje się to jako przestępstwo dotyczące mienia wielkiej wartości, za co grozi kara choćby do 10 lat więzienia.

Cała ta sytuacja pokazuje, iż ani BitBay, ani Zonda nie były bezpiecznymi podmiotami, a ]]>działania takie jak te Rafała Zaorskiego]]> potwierdzają tylko, iż nieuczciwość, spekulacja i skłonności hazardowe mogą doprowadzić do naprawdę poważnych problemów.

Nowy wspaniały świat Palantira

Tam, gdzie generowane są najwyższe marże i przychody, tam decydują się losy całych społeczeństw. Tak było od kiedy korporacje zyskały osobowość prawną i ich działalność zaczęła przeplatać się z polityką. Kiedyś były to huty i koleje, a teraz są to producenci oprogramowania. Dziś to właśnie te podmioty stają się architektami nowego porządku, zarówno tego społecznego, jak i technologicznego. Jedna z tych firm wydała dystopijny manifest rodem z powieści Huxleya czy Orwella.

Palantir (PLTR), bo o tej spółce mowa, nie jest zwykłą ]]>firmą technologiczną]]>. To producent oprogramowania, którego, poza klientami komercyjnymi, używają przede wszystkim rządowe agencje. Śledzenie, namierzanie, planowanie i zarządzanie polem walki – to główne domeny Palantira. Spółka ma dostęp do gigantycznych zbiorów zastrzeżonych danych i to nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale wielu różnych państw równocześnie. Często jest odbierana jako zarabiająca na inwigilacji, wojnie i ludzkim cierpieniu.

O ile do kontraktów z prywatnymi podmiotami trudno się przyczepić, o tyle kontrakty rządowe mogą budzić kontrowersje, jednak nie ze względu na sam fakt ich istnienia. Z powiązań Palantira z agencjami rządowymi, zajmującymi się kwestiami bezpieczeństwa narodowego, wynika specyficzny stosunek tej spółki do troski o swój własny interes. I o tym właśnie jest ich wspomniany, nieoficjalny manifest opublikowany na X. Oto podsumowanie kluczowych jego wątków:

  • Powinno się rozważyć wprowadzenie powszechnej, narodowej służby wojskowej. Palantir uzasadnia to tym, iż ryzyko i koszty wojny powinno ponosić całe społeczeństwo.
  • Osłabienie Niemiec było nadmierną korektą, za którą Europa teraz płaci wysoką cenę. Podobne teatralne przywiązanie do pacyfizmu Japonii, jeżeli się utrzyma, zagrozi równowadze sił w Azji.
  • Broń oparta na AI i tak powstanie, dlatego to Zachód powinien ją opracować, ponieważ jego przeciwnicy nie będą prowadzić etycznych debat na ten temat.
  • Wolne społeczeństwa, by zwyciężyć, potrzebują czegoś więcej niż moralnych apeli – potrzebują twardej siły, a w tym stuleciu twarda siła będzie budowana na oprogramowaniu.
  • Niektóre kultury stworzyły wielkie osiągnięcia, inne pozostają dysfunkcyjne i regresywne, dlatego należy skończyć z mirażem, jakoby wszystkie one były równe.

Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie takie postulaty to nic innego jak apel o zwiększenie puli „aktywów” pod kontrolą spółki. Postulat powszechnej służby ma na celu wciągnięcie całego społeczeństwa w odpowiedzialność za wojnę. Społeczeństwo, którego dzieci idą do wojska, jest znacznie bardziej skłonne zaakceptować astronomiczne budżety na systemy takie jak te od Palantira – w końcu nikt nie chce wysyłać swoich bliskich na front bez najlepszego wsparcia technologicznego, które zminimalizuje ich ryzyko. Poza tym wzywanie do remilitaryzacji krajów, pobudzanie wrogości wobec innych społeczeństw, a do tego broń oparta na AI – to wszystko ma jeden cel: więcej władzy i pieniędzy dla tandemu technologiczno-politycznego oraz więcej zamętu, cierpienia i kontroli nad całą resztą. Jest to iście „nowy wspaniały świat” z narracją o ciągłym zagrożeniu, w którym rządy uzależnione są od cyfrowej infrastruktury dostarczanej przez podmioty takie jak Palantir.

Dla mnie stoi to jawnie w sprzeczności z podwalinami cywilizacji łacińskiej, ale czy to powinno dziwić? Od dawna zmierzamy w kierunku wyznaczanym przez technologicznych gigantów, a międzynarodowa polityka rzeczywiście oparta jest na brutalnej, wręcz darwinistycznej rywalizacji. Szokuje za to fakt, iż komunikuje się nam to w tak otwarty sposób, a my po prostu bezrefleksyjnie przechodzimy nad tym do porządku dziennego, oglądając kolejną rolkę do porannej kawy.

Czytaj dalej: ]]>Independent Trader - niezależność finansowa]]>

Inwestowanie dywidendowe. ]]>Jak analizować spółki dywidendowe?]]>

Autor: ]]>Paweł Śmietana]]>

Читать всю статью