Конец идеологической сценографии XIX века

wiernipolsce1.wordpress.com 1 час назад

„lewica” i „prawica” to dzisiaj w dużej mierze puste słowa

Od ponad 230 lat próbujemy wcisnąć całą rzeczywistość w dwa słowa: lewica i prawica. Narodziły się w 1789 roku we Francji, kiedy posłowie usiedli po dwóch stronach sali.

Dzisiaj świat wysyła sondy na Marsa, sztuczna inteligencja bije człowieka w analizie danych, a globalne korporacje mają budżety większe niż wiele państw, a my przez cały czas nawigujemy według mapy z epoki dyliżansów. To nie jest tylko historyczna ciekawostka. To prowadzi do coraz bardziej błędnych diagnoz.

Świat dawno zmienił poziom organizacji. Jeszcze dwieście lat temu większość spraw rozstrzygano na poziomie państwa narodowego. Dzisiaj żyjemy jednocześnie na trzech piętrach:

-państwo narodowe,
-wielkie kręgi cywilizacyjne (Zachód, Chiny, świat islamu, Indie…),
-poziom globalny – rynki finansowe, AI, platformy cyfrowe, migracje, klimat, cyberzagrożenia, język poprawności politycznej.

Każdy z tych poziomów rządzi się inną logiką. A my w większości debat zachowujemy się, jakby istniał tylko jeden. Nie zniknęły spory. Zmieniły się ich osie . Nie twierdzę, iż różnice poglądów są nieistotne. Polityka zawsze będzie sporem o wolność, bezpieczeństwo, rolę państwa i tempo zmian. Problem jest inny. Historyczne etykiety „lewica” i „prawica” coraz gorzej opisują rzeczywiste konflikty XXI wieku.

Spójrzmy na konkrety:

-partie tzw. prawicowe pompują transfery socjalne i windują dług publiczny.
-partie tzw. lewicowe coraz chętniej bronią interesów globalnych gigantów technologicznych.
-państwa krzyczące o wolności budują potężne systemy inwigilacji.
-część globalnego kapitału finansuje kampanie, które jeszcze niedawno uznawano za domenę radykalnej lewicy.

Gdy niemal każde działanie da się jednocześnie uzasadnić jako „lewicowe” i „prawicowe” – oznacza to, iż te pojęcia straciły moc wyjaśniającą. A problem zaczyna być groźny, gdy narzędzie staje się totemem plemiennym. „Lewak”. „Prawak”. Faszysta”. „Komunista”. To już rzadziej opis poglądów, a coraz częściej sygnał: „należę do swojego stada”. Mapa przestaje opisywać teren – sama staje się bronią w walce. I nie dotyczy to tylko lewicy i prawicy.

Największym zagrożeniem nie są same spory, tylko zadawanie pytań, które przestały pomagać. Zamiast pytać „czy to lewicowe?” albo „czy to prawicowe?”, pytajmy:

Czy to w ogóle działa?
Czy zwiększa wolność, czy kontrolę?
Czy buduje odpowiedzialność, czy roszczeniowość?
Czy wzmacnia suwerenność, czy ją osłabia?
Czy skutki da się zmierzyć?
Czy będzie służyło także następnym pokoleniom?

To są pytania, które budują sens polityki. Moim zdaniem najważniejsze linie podziału przebiegają dzisiaj między: centralizacją a decentralizacją, wolnością a kontrolą, suwerennością narodową a globalnym zarządzaniem, człowiekiem a algorytmem, krótkoterminową korzyścią polityczną a długofalowym przetrwaniem cywilizacji…

Te osie też nie są wieczne. Za sto lat mogą wymagać kolejnej aktualizacji. I właśnie o to chodzi – o ciągłą weryfikację mapy z rzeczywistością.

Podział na lewicę i prawicę nie jest egzystencjalnym problemem współczesnego człowieka. Jest jedynie objawem głębszego nawyku: próby opisywania coraz bardziej złożonego świata dzięki prostych przeciwieństw. Im bardziej skomplikowana rzeczywistość, tym gorzej działa czarno-białe myślenie. Żadna demokracja nie funkcjonuje dobrze, opisując XXI wiek kategoriami z XVIII i XIX. A żadna cywilizacja nie rozwiąże problemów, których nie potrafi choćby trafnie nazwać. Koniec wielkiego teatru nie nastąpi wtedy, gdy zniknie lewica albo prawica.

Nastąpi wtedy, gdy w końcu nauczymy się patrzeć na świat takim, jaki jest – bogatszy niż nasze stare etykiety.

Autor: Zbigniew Jacniacki

Koniec XIX wiecznej scenografii ideologicznej -dlaczego „lewica” i „prawica” to dzisiaj w dużej mierze puste słowa


Dodatek medialny:

Można włączyć polskie napisy

Читать всю статью