znowu obudzili mnie w nocy
pomimo tego, iż mocno ograniczyłem spotkania z ludźmi - jak nie mogą mnie nękać w pracy - bo nie pracuję, nie mogą mnie nękać między ludzmi - bo nie spotykam sie z nikim, to chociaż do snu mi wejdą...
różnica jest taka, że:
jeszcze kilka lat temu, jak ich po przebudzeniu identyfikowałem i np. sen o zegarku w szufladzie, tam był jeden taki ubek co go widywałem na ulicy i Zboczeniec, co okazał się hersztem bandy - Jackiem Pajacem, to kiedyś właśnie Pajac w tym śnie chodził taki zadowolony z siebie, uśmiechał się do siebie głupkowato, żartował sobie jak to Zboczeniec miał w zwyczaju, a dzisiaj - jest w tych snach ciężko przygnębiony
ja jestem nękany, ja nie mam życia, a głupek, który za to odpowiada, jest przygnębiony... cierpi, iż nie można mnie złamać, bo taki łeb mam zakuty...
rozgrywa się w tym śnieniu jakiś scenariusz, to trwa i trwa, a na końcu pojawia się Pajac i robi jakiś gest, zaczyna mnie to zastanawiać, bo rozpoznaję ten gest jako coś znajomego, zaczynam sobie przypominać, przypominam sobie zdarzenia z mojego życia i wtedy uświadamiam sobie, iż śnię, iż to nie jest rzeczywistość, no i budzę się.. i pewnie nie zasnę już do rana, to siadam i piszę
i tak czasami jest parę dni z rzędu
więc wszystkie te nękania są robione na zasadzie zagadki i jakby z ukrycia
czy coś się zmieniło przez te ostatnie lata miesiące?
no, chyba tylko to, iż Pajac jest przygnębiony....
nic więcej nie ustaliłem, to jest prawdopodobnie na stałe 5 osób, lub 5 osobowości - o ile to Si wszystkie symuluje, nie umiem tego do końca ustalić
czasami sporadycznie przychodzi się jakaś inna "osobowość"
jeżeli to wszystko produkuje Si, to jest to tak dobrze zrobione, iż w zasadzie nie do odróżnienia od ludzi, te 5 osób odróżniam, bo one stosują te same grymasy, słowa, frazy, zachowania
tak jak kiedyś nie rozumiałem, jak oni to robią, iż nastawiają obcych przypadkowych ludzi przeciwko mnie, np. w kawiarni, a teraz dość gwałtownie jestem w stanie to ustalić, iż są "po prostu" podmienieni
ale nie zawsze, czasami to trochę trwa
jestem z tym wszystkim zupełnie sam, nikt mi nie pomaga, więc polegam wyłącznie na tym, co zaobserwuję
każdy dzień jest nieprzewidywalny i zawsze coś się może wydarzyć i wydarza, więc od lat w zasadzie nie mam spokoju
oni sami mi organizują problemy, tak było z ogródkiem: jak się wziąłem za niego, to od razu się rozchorowałem, chodziłem po lekarzach i nie można było ustalić diagnozy, raz mówią, iż wszystko ok, a raz, iż to był stan zapalny, a raz, iż to od kręgosłupa... w międzyczasie coś tam dłubałem w tym ogródku, ale niewiele, po dwóch latach ktoś wyrwał lawendę, którą zasadziłem sezon wcześniej, więc ogródek w końcu sobie odpuściłem i po kilku miesiącach - przestało mnie boleć - wszystko odeszło
nie chodzę do ogródka, nie ma powodu mi przeszkadzać...
za pół roku zaczęły mnie boleć kolana - to pewnie dlatego, iż spacerowałem dla zdrowia i schudnięcia... znowu chodzę po lekarzach i nic - niech pan dalej spaceruje... potem znowu wrócił ból brzucha jaki miałem gdzieś w latach 2016-2018, za to przestały mnie boleć kolana, po pół roku diety przestał mnie boleć brzuch - znowu bolą mnie nogi...
ciagle coś wymyślają, dziś w miarę możliwości staram się odpychać wszystkie problemy od siebie, choćby te drobne
tak zresztą było całe życie - całe życie potajemnie podstawiali mi nogę
w sumie i tak największe moje zmartwienie, to: jak wielka była skala podmiany w czasie wojny i po wojnie...
Prawym Okiem: Fort Detrick - śnienie, pranie mózgu
Prawym Okiem: Opętanie, a sen
