Amerykańscy sojusznicy w Europie – Francja, Hiszpania i Włochy – nie tylko odmawiają udziału w operacjach wojskowych przeciwko Iranowi. W ostatnich dniach zablokowali amerykańskim siłom zbrojnym korzystanie z baz i korzystanie z przestrzeni powietrznej w ramach amerykańskiej kampanii w Iraku.
Od czasu inwazji na Irak pod dowództwem USA w 2003 roku nie było tak wielkiej przepaści między Waszyngtonem a niektórymi z jego najważniejszych partnerów z NATO. Prezydent Donald Trump, znany z niechęci do sojuszu, zareagował, sugerując, iż Stany Zjednoczone mogą przestać wypełnić swoje zobowiązania wynikając z traktatu NATO, a choćby całkowicie się wycofać.
Relacje transatlantyckie, już i tak nadwyrężone cłami Trumpa, pogrążają się w kryzysie. Największymi zwycięzcami wydają się być Rosja i Chiny, które z pewnością nie zniechęciłyby się do osłabienia – lub choćby pogorszenia – sojuszów, które przez prawie osiem dekad podtrzymywały globalne wpływy Ameryki.
Na początku tego miesiąca Francja ogłosiła, iż owszem, zezwala amerykańskim samolotom biorącym udział we „wsparciu operacyjnym” (np. tankowaniu) na korzystanie ze swoich baz, ale nie samolotom bojowym bezpośrednio biorącym udział w ataku na Iran.
Hiszpańska minister obrony Margarita Robles poinformowała w poniedziałek, iż kraj zamknął swoją przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów biorących udział w ataku na Iran. Wcześniej odmówiła amerykańskim samolotom korzystania ze wspólnie zarządzanych baz wojskowych na swoim terytorium.
Polska odrzuciła wniosek USA o przekazanie części polskich systemów obrony przeciwrakietowej Patriot na Bliski Wschód, informuje rp.pl oraz Polskie Radio 24. Decyzja motywowana jest obawami o własne bezpieczeństwo w kontekście zagrożeń ze wschodu. Rząd podkreślił, iż systemy te są najważniejsze dla ochrony polskiego nieba i infrastuktury.
Najciekawszym studium przypadku mogą być Włochy. Premier Giorgia Meloni, sojuszniczka Trumpa, niedawno poniosła porażkę, gdy wyborcy odrzucili reformę sądownictwa w referendum 22 marca, które w praktyce było jednocześnie testem jej siły politycznej.
Teraz Włochy odmówiły niektórym amerykańskim samolotom wojskowym dostępu do bazy lotniczej na Sycylii. Oficjalnie powodem jest to, iż Stany Zjednoczone zwróciły się o pozwolenie dopiero wtedy, gdy samoloty były już w drodze, co oznaczało, iż rząd Meloni nie miał wystarczająco dużo czasu w uzyskanie zgody parlamentu.
Są jednak inne oznaki, iż stara się ona nieco zdystansować od Trumpa.
„Ta historia o jej bliskości z Trumpem, wykorzystywana do delegitymizacji rządu, nie wiem, czy jest bardziej absurdalna, czy bardziej zwodnicza, granicząca z obraźliwą” – powiedział w poniedziałek włoski minister obrony Guido Crosetto. „Trump jest prezydentem narodu, wybranym zdecydowaną większością głosów i podąża własną drogą, nie słuchając nikogo poza sobą. My podążamy swoją drogą, bez posłuszeństwa”.
We wtorek Trump ostro skrytykował w mediach społecznościowych państwa europejskie, które nie poparły działań USA w Iranie, pisząc w jednym z wpisów: „USA już wam nie pomogą, tak jak wy nie byliście z nami”. Równocześnie Trump ostro skrytykował Francję: „Francja nie pozwoliłaby samolotom lecącym do Izraela, załadowanym sprzętem wojskowym, przelatywać nad terytorium Francji. Francja była BARDZO NIEPOMOCNA… USA BĘDĄ PAMIĘTAĆ!!!”.
Można to ująć inaczej: kontrowersyjna polityka Trumpa (głównie cła) i jego retoryka (zwłaszcza ta dotycząca zajęcia Kanady i Grenlandii) sprawiły, iż kooperacja ze Stanami Zjednoczonymi stała się dla wybranych przez społeczeństwo światowych przywódców politycznie bardziej ryzykowna. Jest to szczególnie prawdziwe w przypadku wojny z wyboru, która najwyraźniej rozpoczęła się bez konsultacji z kluczowymi sojusznikami















