Европа вооружается, Польша колеблется

liderzyinnowacyjnosci.com 3 дни назад

Zbrojenia to nie bombki na choinkę. Unijny program SAFE, w ramach którego Polsce przyznano ponad 30 proc. środków – około 44 miliardy euro – jest największym od dekad impulsem przemysłowym, jaki może trafić do naszej gospodarki.

A jednak opozycja sprzeciwia się jego wykorzystaniu wyłącznie po to, by nie dopuścić do sukcesu rządu Donalda Tuska. To logika plemienna, nie państwowa. Rozbudowa przemysłu obronnego nie jest bowiem projektem partyjnym – jest projektem cywilizacyjnym.

Warto jasno postawić tezę: 44 miliardy euro z programu SAFE to nie sukces rządu. To test dojrzałości państwa.

Zbrojenia to więcej niż obronność

W ekonomii przemysłowej obowiązuje twarda zasada: jedno miejsce pracy w produkcji generuje średnio pięć kolejnych w usługach i sektorach powiązanych – od badań i projektowania, przez oprogramowanie i logistykę, po szkolnictwo techniczne.

Przemysł zbrojeniowy jest szczególnym multiplikatorem. Wymusza innowacje materiałowe, cyfrowe, elektroniczne i energetyczne. To nie jest fabryka armat, ale inkubator technologii podwójnego zastosowania.

Jednocześnie jest to potencjał, który może odstraszyć agresję Rosji i zapobiec powrotowi do gospodarczej peryferyjności. o ile Polska ograniczy się do roli montowni komponentów francuskich czy niemieckich, pozostanie podwykonawcą – miejscem, gdzie inżynierowie są w istocie sprawnymi technikami, ale nie twórcami systemów.

Brutalne statystyki

Statystyki patentowe są bezlitosne. Warszawskie zagłębie naukowo-inżynieryjne zgłasza rocznie około 170 wniosków patentowych, z czego przyznawanych jest około 30 procent.

Dla porównania: Bawaria – około 6 tysięcy, jedno z chińskich centrów technologicznych – około 15 tysięcy, Kalifornia – około 25 tysięcy.

Po przeliczeniu na skalę porównywalną z Warszawą powinniśmy zgłaszać około dwóch tysięcy patentów rocznie – czyli jedenaście razy więcej niż obecnie. To nie kwestia talentu. To kwestia struktury gospodarki.

Lekcja historii

Historia dostarcza tu bardzo pouczającej lekcji. Po krachu z 1929 roku gospodarka Stanów Zjednoczonych przez lata pozostawała w stagnacji, mimo programów New Deal.

Dopiero mobilizacja przemysłowa przed II wojną światową – ogromne zamówienia rządowe i rozwój lotnictwa, elektroniki oraz materiałoznawstwa – stworzyły fundament powojennej hegemonii technologicznej Ameryki.

Zbrojenia wygenerowały skalę produkcji, standaryzację i kapitał badawczy, który później zasilił przemysł cywilny – od lotnictwa pasażerskiego po elektronikę i informatykę.

Nie chodzi o gloryfikację wojny. Chodzi o zrozumienie mechanizmu: silny przemysł strategiczny tworzy ekosystem innowacji.

Technologie, które narodziły się z projektów wojskowych

Internet nie powstał z romantycznej wizji globalnej wspólnoty. Wywodzi się z projektu ARPANET finansowanego przez amerykańską agencję obronną. Celem była odporna na zniszczenia komunikacja po ewentualnym ataku atomowym. Z czasem wojskowy eksperyment stał się kręgosłupem współczesnej cywilizacji cyfrowej.

Podobnie GPS – system stworzony przez Departament Obrony USA do precyzyjnej nawigacji wojskowej – dziś synchronizuje banki, prowadzi samoloty, ciężarówki i telefony. Bez niego nie działa globalna logistyka, rolnictwo precyzyjne ani system finansowy.

Rewolucja półprzewodników również była w dużej mierze napędzana zamówieniami wojskowymi i programem Apollo. Popyt na miniaturyzację i niezawodność stworzył podstawy przemysłu układów scalonych, z którego wyrosła Dolina Krzemowa.

Radar opracowany podczas II wojny światowej stał się fundamentem meteorologii i kontroli ruchu lotniczego. Sonar marynarki wojennej dał początek nowoczesnym badaniom oceanograficznym. Kryptografia rozwijana dla potrzeb państw umożliwia dziś bezpieczny handel elektroniczny.

Technologie dronów i systemów autonomicznych testowane przez DARPA stworzyły podwaliny pod cywilne pojazdy bezzałogowe. Medycyna pola walki przekształciła ratownictwo cywilne, wprowadzając skuteczne procedury tamowania krwotoków i leczenia ciężkich urazów.

Wspólny mianownik jest jeden: skala i presja. Projekty wojskowe wymuszają szybkość, niezawodność, standaryzację oraz ścisłą współpracę nauki z przemysłem.

SAFE jako infrastruktura innowacji

Państwo inwestując w bezpieczeństwo buduje jednocześnie platformę technologicznego skoku. Program SAFE to nie tylko broń – to infrastruktura innowacji.

To szansa, aby polski inżynier znów projektował, a nie tylko montował. Aby powstawały patenty, a nie jedynie instrukcje obsługi cudzych systemów.

Innowacja rodzi się tam, gdzie państwo łączy bezpieczeństwo z ambicją technologiczną. Albo będziemy producentem systemów, albo pozostaniemy serwisem cudzych.

Test dojrzałości państwa

Polityka ma horyzont wyborczy. Gospodarka – pokoleniowy. o ile Polska wykorzysta środki programu SAFE do budowy własnych kompetencji projektowych, patentowych i systemowych, może wyjść z roli podwykonawcy i stać się współtwórcą europejskiej architektury bezpieczeństwa.

Jeżeli jednak środki zostaną zablokowane z powodów partyjnych, utracimy nie sukces rządu, ale całą dekadę rozwojową. W sprawach przemysłowych i obronnych nie powinno być opozycji wobec państwa. Powinna być opozycja wobec błędów wykonawczych – nie wobec samego kierunku.

Bo 44 miliardy euro to nie grant. To dźwignia. A dźwignia działa tylko wtedy, gdy ktoś chce ją nacisnąć.

Prof. dr inż. Andrzej Stanisław Targowski

Western Michigan University (Professor Emeritus)

Tekst ukazał się w czasopiśmie PAUza Akademicka

Читать всю статью