OTO JEST PYTANIE !
Wciąż trwa eksterminacja Polskiego Narodu
W świetle wrogich procedur lichwy i układów
Prawa które jest prawem wroga oraz kata
Pod czarnym transparentem Nowych Polskich Dziadów
W politycznym teatrze kłamstwa i cenzury
I wrogiej propagandy i sobaczych racji
Szarpiemy się na smyczy biedy i niewoli
Drepcząc w przygotowanym bagnie demokracji
Śmierć nam zagląda co dzień przez szpitalne okna
Przez brudne szyby publicznie zakłamanej TV
Mafijny układ racji bezwzględność i wyzysk
Nasze przedpiekle czyściec cyrograf i szał
To dzisiaj gorzka świadomość polskiego hospicjum
Gdzie jeszcze tylko przeciąg nam otwiera drzwi
Na szarym końcu biedy wspólnej Europy
Gdzie z naszych marzeń głośno rzeczywistość drwi
Wróg z ironią rozdaje granty i koncesje
Wpychając brudny knebel z mamony i prawa
I gorzka jest świadomość ginącej Ojczyzny
Gdy kłamstwa nad rozdaje nie nasza Warszawa
Lecz prawda nas wyzwoli…ale was…zabije !
Mgła smoleńska opadnie…Wolna Polska wstanie !
Nie będą więcej zdrajcy handlować trumnami
Po której byłeś stronie..? oto jest pytanie !\
WIĘC TAK UMIERA NARÓD…
Więc daliśmy sobie głupcy odebrać Ojczyznę
Sprzedaliśmy własną Matkę za czapkę pozorów
Ona już tu nie wróci… Ona już odeszła…
Nie widzieliśmy Jej schyleni ponad kością sporów
A Ona upokorzona stała pełna bólu
I czekała na nas z płaczem wyciągając dłonie
Lecz sobaczej zajadłości było w nas zbyt wiele
Byśmy mogli stanąć razem wszyscy w jej obronie
I Ona już tu nie wróci…Ona tam została
Gdzie się znicze ciągle palą i bieleją kości
Tam gdzie prochy naszych ojców wyrastają lasem
I gdzie brzozy rozmawiają szeptem o wolności
Sprzedaliśmy własną Matkę wybacz Panie Boże !
Bo nie mamy dzisiaj prawa zasłaniać się wiarą
Gdy szarpiemy się o krzyże z podszeptu szatana
Gdy mamona jest jedyną naszych czynów miarą
Gdy tchórzliwe się kulimy pod batem tyrana
Bez odwagi i bez męstwa gniewu i godności
Podnieś głowę to jest wojna to śmiertelna gra
Tych zapytaj pod krzyżami o cenę wolności
Więc tak umiera Naród…w ponurym milczeniu
Grzęznąc w bagnie kłamstwa i smoleńskiej mgle
Bo Polska już tu nie wróci i będzie jak upiór
Który wraca w marzeniach w gorączkowym śnie…
DZIŚ UMIERAMY CHORZY
W ŚMIERTELNYCH KOLEJKACH
Dziś umieramy chorzy w śmiertelnych kolejkach
Poniżani przez lichwiarzy oraz znieczulicę
Podnieś się Polsko z kolan przecież jesteś domu
Bo to nieprawda iż twoje są tylko ulice
To my Naród Polski przecież jesteśmy u siebie
A to państwo jest dla nas i to nam ma służyć
Nasz prawo do buntu masz prawdo do gniewu
Twoją wolą jest budować twoim prawem burzyć
I nie dajmy się ubierać dłużej w cudze szmaty
I niech nas kłamca nie uczy wolności i prawa
Na krwi Ojców przecież stoi w popiele i krwi
Zawłaszczona przez wrogów i obcych Warszawa
Oni nie stoją w długich śmiertelnych kolejkach
Na opuchnięty nogach zaplątani w ból
Oni nas przez okienko w TV pouczają
Byśmy nie pomylili czasem ich i swoich ról
Ich wielkie miłosierdzie to eutanazja
I podstępne podłe prawo podłego człowieka
Szyderstwo demokracji w wyborze cierpienia
Humanitarna wizja zdrajcy wroga i esbeka
Dziś umieramy chorzy w śmiertelnych kolejkach
Bo to walka śmiertelna o życie Narodu
Podnieś się z kolan Siostro ! podnieś głowę Bracie !
I nie czekaj na litość Wschodu czy Zachodu
MY NIE PROSIMY NIKOGO
O WOLNĄ POLSKĘ...
Ty! mnie nie będziesz uczył miłości do Polski
Niemiecki pachołku i lokaju mamony
Uczyłem się od Matki a nigdy od obcych
Nie będzie mnie pałował biały czy czerwony
Ty! mi nie będziesz wiary zasłaniał straganem
Oraz fałszywą nutą czy podstępną zmową
Ja przychodzę do Matki – do własnego domu
I Jej tylko się liczy milczenie i Słowo !
Ty! nie będziesz zawłaszczał prawa do Jej łaski
Oraz ekumenicznie znów bratał się z wrogiem
Ja tylko swojej Matce oddam się pokornie
Nie potrzebny mi pośrednik do rozmowy z Bogiem
My! nie prosimy nikogo o wolną Polskę
My! jej dzisiaj żądamy Panowie od władzy
Kłamstwo nie będzie przecież kierować Ojczyzną
Bohaterowie od oszustw dzisiaj już są nadzy
My! nie prosimy wrogów o prawo do chleba
Bo on wyrastał zawsze z potu i mozołu
To wy tym chlebem ciągle nieuczciwie gracie
Zmieniając jedynie kształty podstępu i stołu
My! pod Twoją obronę przychodzimy Matko
Bo tylko Tobie w trwodze ufamy bez miary
Gdy targowisko racji u Twych stóp się kłębi
Ty! tylko jesteś dla nas ufnym celem wiary
MÓJ SALON
Moim salonem jest moja Ojczyzna
I tylko przed nią będę chylił głowę
I tylko Ona będzie moim celem
Będę Jej służył i czynem i słowem
Kiedyś czerwony podstawiał mi nogę
Dziś nawrócony w unijne się stroi
Rzuca zza węgła niczym kamień słowo
Lecz prosto w oczy popatrzeć się boi
Mówi o prawdzie ale drży ze strachu
Gdy żyd wrzaskliwe o Polonii bredzi
I stroi orła w gołąbka pokoju
Gdy przed partyjnym chodzi do spowiedzi
Moim salonem jest moja Ojczyzna
I tylko do niej wracam w imię Boże
Przed Jej imieniem krzyżami i wolą
Klękam oddając swe życie w pokorze
I będę dalej jeżeli Bóg pozwoli
Niósł Jej sztandary orły oraz krzyże
By nam szumiały wysoko nad głową
Gdy je będziemy dźwigać coraz wyżej
Bo nam nie gwiazdek złoconych potrzeba
Oraz swobody co stroi ulice
Naród jest wielki poprzez swą historię
Dumę i przeszłość której jest dziedzicem
I tej przeszłości chcę pozostać wiernym
Budując przyszłość dziś na bożym prawie
Niech nas nie uczy wolności zaprzaniec
Co się przed obcym płaszczy dziś w Warszawie!
GDYBYŚ MIAŁ GODNOŚĆ GŁUPCZE !
Gdybyś miał godność głupcze broniłbyś Ojczyzny
I gdybyś był Polakiem stałbyś po Jej stronie
I bolszewicki sługus by Jej nie obrażał
Bo w Jej imieniu nie serce byś zaciskał…lecz dłonie !
I nie po stronie kłamstwa stałbyś dziś w Smoleńsku
Odmóżdżony tchórzostwem kupiony przez wrogów
Nie do cielca mamony wzdychałbyś obłudnie
Lecz byś ufał sumieniu modlitwie i Bogu
Gdybyś miał honor głupcze walczyłbyś o Prawdę
Przed świętością Ojczyzny klękałbyś w pokorze
Bo prawda leży tutaj w Katyniu w Smoleńsku
Tylko głupcy Jej szukają u obcych za morzem
Ojczyzna to rzecz święta kto Jej nie pojmuje
Niech szuka odpowiedzi w swoim sercu na dnie
A jeżeli jej nie znajdzie bo w sercu ma zdradę
YTen niech polskiego chleba ze stołu nie kradnie !
Nam wspólnym obowiązkiem Honor i Ojczyzna
i Ona jest najwyższym celem naszych racji
Tu nie ma pół honoru półprawdy pół dumy
Tu nie ma kompromisów w bagnie dyplomacji
Gdybyś miał godność głupcze stałbyś po Jej stronie
Był gotowy by Ją wspierać i potem i krwią
Tylko Ci co zdradzili…ci co są wrogami
Oni z Jej krwi i męczeństwa bezlitośnie drwią….











