ВОТ ТАК УМИРАЕТ НАЦИЯ...

niepoprawni.pl 19 часы назад

OTO JEST PYTANIE !

Wciąż trwa eksterminacja Polskiego Narodu

W świetle wrogich procedur lichwy i układów

Prawa które jest prawem wroga oraz kata

Pod czarnym transparentem Nowych Polskich Dziadów

W politycznym teatrze kłamstwa i cenzury

I wrogiej propagandy i sobaczych racji

Szarpiemy się na smyczy biedy i niewoli

Drepcząc w przygotowanym bagnie demokracji

Śmierć nam zagląda co dzień przez szpitalne okna

Przez brudne szyby publicznie zakłamanej TV

Mafijny układ racji bezwzględność i wyzysk

Nasze przedpiekle czyściec cyrograf i szał

To dzisiaj gorzka świadomość polskiego hospicjum

Gdzie jeszcze tylko przeciąg nam otwiera drzwi

Na szarym końcu biedy wspólnej Europy

Gdzie z naszych marzeń głośno rzeczywistość drwi

Wróg z ironią rozdaje granty i koncesje

Wpychając brudny knebel z mamony i prawa

I gorzka jest świadomość ginącej Ojczyzny

Gdy kłamstwa nad rozdaje nie nasza Warszawa

Lecz prawda nas wyzwoli…ale was…zabije !

Mgła smoleńska opadnie…Wolna Polska wstanie !

Nie będą więcej zdrajcy handlować trumnami

Po której byłeś stronie..? oto jest pytanie !\

WIĘC TAK UMIERA NARÓD…

Więc daliśmy sobie głupcy odebrać Ojczyznę

Sprzedaliśmy własną Matkę za czapkę pozorów

Ona już tu nie wróci… Ona już odeszła…

Nie widzieliśmy Jej schyleni ponad kością sporów

A Ona upokorzona stała pełna bólu

I czekała na nas z płaczem wyciągając dłonie

Lecz sobaczej zajadłości było w nas zbyt wiele

Byśmy mogli stanąć razem wszyscy w jej obronie

I Ona już tu nie wróci…Ona tam została

Gdzie się znicze ciągle palą i bieleją kości

Tam gdzie prochy naszych ojców wyrastają lasem

I gdzie brzozy rozmawiają szeptem o wolności

Sprzedaliśmy własną Matkę wybacz Panie Boże !

Bo nie mamy dzisiaj prawa zasłaniać się wiarą

Gdy szarpiemy się o krzyże z podszeptu szatana

Gdy mamona jest jedyną naszych czynów miarą

Gdy tchórzliwe się kulimy pod batem tyrana

Bez odwagi i bez męstwa gniewu i godności

Podnieś głowę to jest wojna to śmiertelna gra

Tych zapytaj pod krzyżami o cenę wolności

Więc tak umiera Naród…w ponurym milczeniu

Grzęznąc w bagnie kłamstwa i smoleńskiej mgle

Bo Polska już tu nie wróci i będzie jak upiór

Który wraca w marzeniach w gorączkowym śnie…

DZIŚ UMIERAMY CHORZY

W ŚMIERTELNYCH KOLEJKACH

Dziś umieramy chorzy w śmiertelnych kolejkach

Poniżani przez lichwiarzy oraz znieczulicę

Podnieś się Polsko z kolan przecież jesteś domu

Bo to nieprawda iż twoje są tylko ulice

To my Naród Polski przecież jesteśmy u siebie

A to państwo jest dla nas i to nam ma służyć

Nasz prawo do buntu masz prawdo do gniewu

Twoją wolą jest budować twoim prawem burzyć

I nie dajmy się ubierać dłużej w cudze szmaty

I niech nas kłamca nie uczy wolności i prawa

Na krwi Ojców przecież stoi w popiele i krwi

Zawłaszczona przez wrogów i obcych Warszawa

Oni nie stoją w długich śmiertelnych kolejkach

Na opuchnięty nogach zaplątani w ból

Oni nas przez okienko w TV pouczają

Byśmy nie pomylili czasem ich i swoich ról

Ich wielkie miłosierdzie to eutanazja

I podstępne podłe prawo podłego człowieka

Szyderstwo demokracji w wyborze cierpienia

Humanitarna wizja zdrajcy wroga i esbeka

Dziś umieramy chorzy w śmiertelnych kolejkach

Bo to walka śmiertelna o życie Narodu

Podnieś się z kolan Siostro ! podnieś głowę Bracie !

I nie czekaj na litość Wschodu czy Zachodu

MY NIE PROSIMY NIKOGO

O WOLNĄ POLSKĘ...

Ty! mnie nie będziesz uczył miłości do Polski

Niemiecki pachołku i lokaju mamony

Uczyłem się od Matki a nigdy od obcych

Nie będzie mnie pałował biały czy czerwony

Ty! mi nie będziesz wiary zasłaniał straganem

Oraz fałszywą nutą czy podstępną zmową

Ja przychodzę do Matki – do własnego domu

I Jej tylko się liczy milczenie i Słowo !

Ty! nie będziesz zawłaszczał prawa do Jej łaski

Oraz ekumenicznie znów bratał się z wrogiem

Ja tylko swojej Matce oddam się pokornie

Nie potrzebny mi pośrednik do rozmowy z Bogiem

My! nie prosimy nikogo o wolną Polskę

My! jej dzisiaj żądamy Panowie od władzy

Kłamstwo nie będzie przecież kierować Ojczyzną

Bohaterowie od oszustw dzisiaj już są nadzy

My! nie prosimy wrogów o prawo do chleba

Bo on wyrastał zawsze z potu i mozołu

To wy tym chlebem ciągle nieuczciwie gracie

Zmieniając jedynie kształty podstępu i stołu

My! pod Twoją obronę przychodzimy Matko

Bo tylko Tobie w trwodze ufamy bez miary

Gdy targowisko racji u Twych stóp się kłębi

Ty! tylko jesteś dla nas ufnym celem wiary

MÓJ SALON

Moim salonem jest moja Ojczyzna

I tylko przed nią będę chylił głowę

I tylko Ona będzie moim celem

Będę Jej służył i czynem i słowem

Kiedyś czerwony podstawiał mi nogę

Dziś nawrócony w unijne się stroi

Rzuca zza węgła niczym kamień słowo

Lecz prosto w oczy popatrzeć się boi

Mówi o prawdzie ale drży ze strachu

Gdy żyd wrzaskliwe o Polonii bredzi

I stroi orła w gołąbka pokoju

Gdy przed partyjnym chodzi do spowiedzi

Moim salonem jest moja Ojczyzna

I tylko do niej wracam w imię Boże

Przed Jej imieniem krzyżami i wolą

Klękam oddając swe życie w pokorze

I będę dalej jeżeli Bóg pozwoli

Niósł Jej sztandary orły oraz krzyże

By nam szumiały wysoko nad głową

Gdy je będziemy dźwigać coraz wyżej

Bo nam nie gwiazdek złoconych potrzeba

Oraz swobody co stroi ulice

Naród jest wielki poprzez swą historię

Dumę i przeszłość której jest dziedzicem

I tej przeszłości chcę pozostać wiernym

Budując przyszłość dziś na bożym prawie

Niech nas nie uczy wolności zaprzaniec

Co się przed obcym płaszczy dziś w Warszawie!

GDYBYŚ MIAŁ GODNOŚĆ GŁUPCZE !

Gdybyś miał godność głupcze broniłbyś Ojczyzny

I gdybyś był Polakiem stałbyś po Jej stronie

I bolszewicki sługus by Jej nie obrażał

Bo w Jej imieniu nie serce byś zaciskał…lecz dłonie !

I nie po stronie kłamstwa stałbyś dziś w Smoleńsku

Odmóżdżony tchórzostwem kupiony przez wrogów

Nie do cielca mamony wzdychałbyś obłudnie

Lecz byś ufał sumieniu modlitwie i Bogu

Gdybyś miał honor głupcze walczyłbyś o Prawdę

Przed świętością Ojczyzny klękałbyś w pokorze

Bo prawda leży tutaj w Katyniu w Smoleńsku

Tylko głupcy Jej szukają u obcych za morzem

Ojczyzna to rzecz święta kto Jej nie pojmuje

Niech szuka odpowiedzi w swoim sercu na dnie

A jeżeli jej nie znajdzie bo w sercu ma zdradę

YTen niech polskiego chleba ze stołu nie kradnie !

Nam wspólnym obowiązkiem Honor i Ojczyzna

i Ona jest najwyższym celem naszych racji

Tu nie ma pół honoru półprawdy pół dumy

Tu nie ma kompromisów w bagnie dyplomacji

Gdybyś miał godność głupcze stałbyś po Jej stronie

Był gotowy by Ją wspierać i potem i krwią

Tylko Ci co zdradzili…ci co są wrogami

Oni z Jej krwi i męczeństwa bezlitośnie drwią….

Читать всю статью