
Weto miłości. Nowe spojrzenie na art. 18 Konstytucji RP: Gwarancja ochrony czy zakaz?
Debata wokół artykułu 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej często sprowadza się do emocjonalnych haseł. Kiedy jednak przyjrzymy się literze prawa na chłodno, logicznie i z perspektywy porównawczej, obraz staje się znacznie bardziej klarowny. Rozważmy cztery najważniejsze aspekty tej sprawy.
1. Semantyka prawa: Asymetria ochrony a definicja negatywna
Wielu komentatorów czyta art. 18 Konstytucji tak, jakby zawierał słowo „tylko”. Przypomnijmy jego brzmienie:
„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”
Z punktu widzenia logiki i lingwistyki przepis ten nie definiuje małżeństwa jako wyłącznie związku kobiety i mężczyzny. Mówi jedynie, iż taki konkretny związek cieszy się szczególną opieką państwa.
Co z tego, skoro Naczelny Sąd Administracyjny i Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniach z odchodzącej epoki przyjmowały dotąd, iż art. 18 ma charakter nie tylko ochronny, ale również definicyjny – czyli określa małżeństwo wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny? Zgodnie z wolą kościoła.
Na szczęście we współczesnej doktrynie prawniczej coraz głośniej brzmi głos logiki i dostrzeżenie otaczającej nas rzeczywistości. Coraz częściej wskazuje się, iż jest to tzw. norma programowa (wyznaczająca cel państwu), a nie zakaz instytucjonalny. Konstytucja nakazuje chronić związki heteroseksualne, ale nie zabrania ustawodawcy wprowadzenia ochrony dla innych form pożycia i innych związków.
2. Zasada równości a dystrybucja przywilejów
Idąc dalej: skoro Konstytucja nie zakazuje instytucji małżeństw jednopłciowych lub związków partnerskich, to jak wygląda kwestia przywilejów, np. wspólnego rozliczania podatków? Kluczem jest tu relacja między art. 18 a art. 32 Konstytucji, który mówi o zakazie dyskryminacji.
Art. 18 stawia jednak sztywną granicę: przywileje te nie mogą być większe niż te, z których korzystają pary różnopłciowe. Pary heteroseksualne mają zagwarantowane konstytucyjne prawo do „niebycia w gorszej sytuacji”. Mówiąc najprościej: równość jest w pełni dopuszczalna, ale dyskryminacja odwrócona już nie.
Ustawodawca może uregulować dla wszystkich typu związku między innymi:
wspólne rozliczanie podatków,
dziedziczenie i wspólność majątkową,
dostęp do informacji medycznej oraz podejmowanie decyzji w razie choroby partnera,
prawo do pochówku,
obowiązek wzajemnej pomocy i alimentacji.
3. Związki partnerskie: Autonomia wyboru i pragmatyka
Poza samą dyskusją o małżeństwie kluczową alternatywą stają się związki partnerskie. Przenoszą one debatę z poziomu symbolicznego na czysto praktyczny.
Najważniejszą różnicą między małżeństwem a związkiem partnerskim jest zwykle procedura ich kończenia. Rozwód małżeński to proces formalny – często długi, kosztowny i wymagający zaangażowania aparatu sądowniczego. Związek partnerski oferuje znacznie większą elastyczność; w wielu systemach prawnych do jego rozwiązania wystarczy zgodne oświadczenie woli przed urzędnikiem lub notariuszem.
Jako osoba ukształtowana przez zasady dawnego świata, mogę mieć w tym miejscu naturalne, wewnętrzne wątpliwości – dzisiejsza rzeczywistość pędzi niezwykle szybko. Jednak chcąc pozostać konsekwentnym w obronie wolności, muszę uznać jedną fundamentalną prawdę: w wolnym społeczeństwie obywatele powinni mieć prawo wyboru, która forma odpowiedzialności i zabezpieczenia bardziej im odpowiada.
4. Globalny kontekst i nieuchronny kierunek zmian
Polska dyskusja nie toczy się w próżni. Światowa mapa prawna dynamicznie się zmienia. Na początku 2026 roku małżeństwa jednopłciowe są legalnie zawierane i uznawane już w 39 państwach świata.
Droga, którą w 2001 roku zapoczątkowała Holandia, stała się standardem dla większości państw Europy Zachodniej, obu Ameryk, RPA czy Australii. Co istotne, w ostatnich latach (2024–2025) do tego grona dołączyły kraje o zupełnie różnej kulturze i tradycji, takie jak Estonia, Grecja, Nepal, Tajlandia czy Liechtenstein. Pokazuje to, iż ewolucja prawa rodzinnego jest globalnym trendem modernizacyjnym, przed którym trudno uciec.









