Link oryginału:
https://www.zeitpunkt.ch/das-arabische-problem
lub
Blog Autora: https://www.regenauer.press/das-arabisc…
O autorze:
Tom-Oliver Regenauer ur. 1978 w Bühl, Badenia-Wirtembergia. Jest niemieckim menedżerem, przedsiębiorcą, producentem muzycznym, autorem, publicystą i działaczem pokojowym. Od 2009 roku mieszka w Szwajcarii. Regularnie publikuje artykuły dotyczące filozofii, zagadnień społeczno-politycznych, geopolityki i przestępczości zorganizowanej.
Jeśli są Państwo zainteresowani tekstami źródłowymi, z których korzystał autor, to proszę kliknąć w tekście na czerwono oznaczone, aktywne terminy lub w tekście oryginalnym (linki powyżej) w odpowiednio zaznaczony przez podkreślenie termin.
Mojżesz Hess był prekursorem myślowym syjonizmu i socjalizmu. Zainspirował Marksa i Engelsa do tych koncepcji politycznych i był uważany przez SPD, którą pomógł założyć, jako „ojciec niemieckiej socjaldemokracji”. Ale Hess zainspirował również radykalnych syjonistów, takich jak Herzl i Żabotyński, którzy postrzegali Palestynę jako „kolonialną przygodę”. Duchowi potomkowie tych fanatyków skolonizowali teraz nie tylko Palestynę, ale także politykę, media i przestrzeń cyfrową w celu rozwiązania ich „arabskiego problemu”.
Praktyka syjonistyczna
Cel ten miał zostać osiągnięty między innymi poprzez „pracę żydowską” – nazywaną również „podbojem poprzez pracę”. Była to koncepcja syjonistyczna, która od 1905 roku zyskała szerokie poparcie wśród żydowskich osadników, a jej założeniem było wyparcie pracowników pochodzenia arabskiego. Równolegle organizacje syjonistyczne nabywały w Palestynie grunty, zastrzegając, iż nigdy nie mogą one przejść w ręce nieżydowskich właścicieli. W ten sam nurt wpisywało się tworzenie pierwszych kibuców – kolektywnych wspólnot rolniczych, które przyjmowały wyłącznie osoby pochodzenia żydowskiego. Kibuc stał się tym samym prototypem osiedli, które później miały powstawać także poza granicami państwa Izrael. Chaim Weizmann, pochodzący z Białorusi działacz – początkowo przewodniczący Światowej Organizacji Syjonistycznej, a później pierwszy prezydent Izraela – napisał w swojej autobiografii wydanej w 1949 roku, iż żywił „nadzieję, iż dzięki żydowskiej imigracji Palestyna stanie się ostatecznie tak żydowska, jak Anglia jest angielska”. W swojej książce Weizmann wyjaśnia, iż za wzór przyjął „wybitny sukces, jaki Francuzi odnieśli w Tunezji”. „To, co Francuzi osiągnęli w Tunezji, mogliby osiągnąć Żydzi w Palestynie” – stwierdził Weizmann.
Nakba, która rozpoczęła się w 1948 roku i pozbawiła ojczyzny blisko 750 000 Palestyńczyków, dowiodła, iż słowa Weizmanna nie były przesadzone. Paramilitarne grupy terrorystyczne – takie jak Hagana, Irgun czy Lehi, z których później wyłoniły się Siły Obronne Izraela (IDF) – bezwzględnie dokonywały masakr na miejscowej ludności i wysiedlały mieszkańców ponad 500 wiosek; miejscowości te albo zrównano z ziemią, albo przejęli je osadnicy, nadając im nowe, hebrajskie nazwy. Izrael do dziś przedstawia czystki etniczne z czasów Nakby jako element wojny o niepodległość, która doprowadziła do ustanowienia suwerennego państwa izraelskiego. To syjonistyczny cynizm. Bowiem po Nakbie przyszła Naksa – kolejna fala wypędzeń, która rozpoczęła się po wojnie sześciodniowej w 1967 roku i trwa nieprzerwanie do dziś.
Jeśli zatem ktoś w dzisiejszych czasach oburza się przede wszystkim dlatego, iż ofiary czystek etnicznych i ucisku bronią się dzięki dostępnych im środków, warto odesłać go do przemówienia byłego szefa sztabu izraelskiej armii, Moszego Dajana, wygłoszonego w 1956 roku:
„Kim adekwatnie jesteśmy, by zwalczać ich nienawiść? Od ośmiu lat tkwią w obozach dla uchodźców w Strefie Gazy – a my, na ich oczach, przekształcamy ziemię i wioski, w których żyli oni oraz ich przodkowie, w nasz teren osadniczy. Jesteśmy pokoleniem osadników. Bez stalowego hełmu i armaty nie potrafimy zasadzić drzewa ani zbudować domu”.
Wtedy było to zaledwie „osiem lat”. Dziś mija niemal osiemdziesiąt – a ze Strefy Gazy kilka już pozostało. Według aktualnych danych Organizacji Narodów Zjednoczonych 80 procent budynków w Strefie Gazy zostało zniszczonych lub uszkodzonych. W mieście Gaza odsetek ten wynosi 92 procent. 8 października dziennik „The Times of Israel” podał liczbę 83 procent, co przekłada się na około 81 000 budynków. W wyniku nieproporcjonalnych ataków izraelskich zginęło dotychczas blisko 70.000 osób, w tym co najmniej 20.000 dzieci.
„Jedna na dziesięć osób zginęła lub została ranna w wyniku izraelskiego ataku. Dziewięć osób zostało wysiedlonych. Co najmniej trzy na dziesięć osób od wielu dni nic nie jadły. Na każde 100 dzieci czworo straciło jednego lub oboje rodziców. Osiem na dziesięć budynków (…) zostało uszkodzonych lub zrównanych z ziemią. Dziewięć na dziesięć budynków mieszkalnych uległo zniszczeniu. Osiem na dziesięć hektarów gruntów rolnych zostało zniszczonych (…)”. (AP, 9. Oktober 2025)
Wygląda na to, iż Netanjahu jest już bliski osiągnięcia swojego celu. W 2019 roku przyznał on otwarcie w jednym z wpisów w internecie, iż „Izrael nie jest państwem wszystkich swoich obywateli”, ale „państwem narodowym obywateli żydowskich – i tylko ich”. Syjonistyczny projekt kolonizacyjny wkroczył zatem w swoją końcową fazę. W obliczu obecnego status quo trwały pokój, rozwiązanie dwupaństwowe czy choćby niepodległe państwo palestyńskie wydają się już niemal nie do pomyślenia. Sytuacja ta jednak coraz bardziej osłabia pozycję izraelskiego rządu. Niewielu bowiem wierzy jeszcze w jego propagandową narrację o „obronie własnej”. Na całym świecie ludzie wychodzą na ulice, protestując przeciwko oczywistemu ludobójstwu. Siły Obronne Izraela (IDF) – jedna z najpotężniejszych armii świata – nie „walczą” bowiem z równorzędnym przeciwnikiem, dysponującym samolotami bojowymi, marynarką wojenną, dronami sterowanymi przez sztuczną inteligencję czy nowoczesnym uzbrojeniem, ale z ludnością cywilną. I każdy to widzi.
Nic więc dziwnego, iż syjonistyczne elity kształtujące narrację od zawsze sięgają po nieuczciwe metody, by przedstawić reżim apartheidu w Izraelu w roli ofiary – stosując m.in. operacje typu „fałszywa flaga” (ang. *false flag*). Już w 1989 roku w USA przyłapano studenta pochodzenia żydowskiego na zainscenizowaniu antysemickiego ataku. Do podobnych zdarzeń dochodziło w 2004 roku we Francji, w 2017 roku w Nowym Jorku i Wielkiej Brytanii, w 2019 roku w Waszyngtonie, w 2021 roku w Niemczech, w 2022 roku w Chicago, w marcu 2025 roku w Sydney (Australia), a zaledwie kilka dni temu – ponownie w Nowym Jorku. A to tylko te przypadki, które pojawiły się na pierwszej stronie wyników w mojej wyszukiwarce. Dwa lata temu organizacja European Legal Support Center (ELSC) przeanalizowała 40 zarzutów o antysemityzm, zgłoszonych w latach 2017–2022. Wynik? Żaden z nich nie był zasadny. W żadnym z tych 40 przypadków nie doszło do zachowania antysemickiego, które podlegałoby sankcjom prawnym. Co więcej, coraz więcej osób zaczyna to dostrzegać.
W ten sposób coraz bardziej beznadziejna wojna propagandowa reżimu syjonistycznego przenosi się w przestrzeń cyfrową. O ile bowiem działania zbrojne przeciwko temu, co pozostało z Palestyny, były z syjonistycznego punktu widzenia całkiem skuteczne, o tyle w wojnie propagandowej Izrael powoli, ale nieuchronnie, zaczyna przegrywać. Nikt bowiem, kto potrafi trzeźwo myśleć i posiada kompas moralny, nie popiera bezkrytycznej rzezi bezbronnych kobiet i dzieci.
Aby przeciwdziałać rosnącemu sprzeciwowi opinii publicznej wobec działań Izraela oraz uchronić swojego „partnera” na Bliskim Wschodzie przed stratami gospodarczymi, 31 stycznia 2025 roku Stany Zjednoczone przyjęły ustawę, zakazującą przedsiębiorstwom udziału w określonych akcjach bojkotu innych państw, inicjowanych przez organizacje pozarządowe (NGO). Niedługo potem szereg amerykańskich stanów wprowadziło przepisy, które kryminalizują bojkot izraelskich towarów i usług. Niemiecki Bundestag zareagował jeszcze wcześniej: już na początku 2024 roku poddano tam pod dyskusję rezolucję w sprawie antysemityzmu, która – mimo iż zagraża podstawowym prawom obywatelskim – została ostatecznie przyjęta 7 listopada 2024 roku. Niejasne sformułowania zawarte w tym dokumencie wręcz zachęcają do jego nadużywania. Otwierają one bowiem drogę do arbitralnego zniesławiania głosów krytycznych i stanowią poważne zagrożenie dla wolności słowa, sztuki oraz prasy.
Podobnie rzecz ma się z faktem, iż już na początku 2025 roku ujawniono, iż „AppCloud” – aplikacja preinstalowana na telefonach Samsunga, opracowana przez kontrowersyjną izraelską firmę Iron Source – gromadzi wysoce wrażliwe dane użytkowników. Firma Iron Source została założona w 2010 roku przez Tomera Bar-Zeev, który – co za niespodzianka – studiował informatykę w ramach Sił Obronnych Izraela (IDF), a później został wyróżniony przez Goldman Sachs jako jeden z najbardziej przekonujących założycieli firm, a w 2015 roku także przez Światowe Forum Ekonomiczne (WEF). A wszystko to mimo faktu, iż jego przedsiębiorstwo zasłynęło przede wszystkim rozpowszechnianiem złośliwego systemu (malware). W tym kontekście warto przypomnieć, iż izraelskie startupy technologiczne, powiązane ze służbami wywiadowczymi, zatrudniają około 400.000 osób, generują 20 procent produktu krajowego brutto i odpowiadają za 53 procent eksportu. Jednak choćby to nie jest w stanie przeciwdziałać narastającemu sprzeciwowi wobec destrukcyjnych działań Izraela w Strefie Gazy.
Pole bitwy: media społecznościowe
Dlatego też aparat propagandowy syjonistów – koordynowany przez brytyjskie, amerykańskie i izraelskie służby wywiadowcze – koncentruje się w tej chwili na platformach społecznościowych. Mimo zorganizowanej cenzury, w serwisach TikTok i Twitter wciąż krążą zdjęcia, nagrania wideo oraz relacje świadków, dokumentujące izraelskie okrucieństwa i zbrodnie wojenne. Manipulowanie algorytmami, blokowanie profili i ograniczanie zasięgów przestało wystarczać, by ukryć prawdę. Z tego powodu establishment, skorumpowany przez syjonizm, gorączkowo poszukuje innych rozwiązań, które pozwoliłyby uratować oficjalną narrację.
Jednym z takich rozwiązań jest Larry Ellison. Założyciel Oracle – koncernu technologicznego, który swoje początki wywodzi z projektu CIA – od września 2025 roku (według magazynu „Forbes”) jest drugą osobą w historii, której majątek przekroczył 400 miliardów dolarów; uznaje się go również za „największego sponsora Izraela”. Już w 2015 roku Ellison otwierał listę 20 najbardziej wpływowych „syjonarderów” (ang. *zionaires*) w USA – zestawienie miliarderów pochodzenia żydowskiego, którzy wspierają syjonizm poprzez ogromne darowizny. A Ellison przekazuje pokaźne sumy: na przykład w 2017 roku wpłacił 16,6 milliona dolarów na rzecz Sił Obronnych Izraela (IDF). Zbrodniarza wojennego Benjamina Netanjahu zalicza do grona swoich najbliższych przyjaciół. Trudno zatem uznać za przypadek, iż 7 sierpnia 2025 roku Larry Ellison przejął giganta medialnego Paramount Global (do którego należy m.in. CBS News) i mianował zagorzałą-syjonistkę Bari Weiss na stanowisko redaktor naczelnej. w tej chwili prawdopodobne wydaje się również przejęcie Warner Bros. – spółki macierzystej CNN – choć do transakcji tej prawdopodobnie dojdzie dopiero w 2026 roku.
Wkrótce po przejęciu Paramount Global przez Ellisona ujawniono, iż firma Oracle – obok Andreessen Horowitz, Silvergate i innych amerykańskich inwestorów – weźmie udział w zakupie amerykańskiego oddziału ByteDance (operatora TikToka). Ellison dąży bowiem do zapewnienia sobie dominującej pozycji w branży medialnej. Pod koniec października amerykańskie konsorcjum pod wodzą Ellisona przejęło ByteDance za kwotę około 15 milliardów dolarów, mimo iż jeszcze niedawno analitycy wyceniali tę spółkę na blisko 330 miliardów dolarów. Wygląda więc na to, iż syjoniści czerpią korzyści z faktu – o którym wspominał amerykański kongresmen Thomas Massie – iż każdemu członkowi Kongresu przydzielany jest „opiekun” z ramienia organizacji AIPAC. W tym kontekście izraelski dziennik „Haaretz” poinformował 9 listopada 2025 roku, iż „Izrael inwestuje miliony w amerykańskie firmy powiązane z Trumpem, aby wywierać wpływ na wiernych w kościołach, wdrażać chatboty, angażować influencerów oraz sprawić, by ChatGPT stał się bardziej przychylny Izraelowi”. Tego samego dnia na łamach „Wall Street Journal” ukazał się artykuł wyjaśniający, iż NSO Group – owiane złą sławą przedsiębiorstwo produkujące oprogramowanie-szpiegowskie, powiązane z izraelskimi służbami specjalnymi – zyskało nowego głównego udziałowca. Jest nim Robert Simmonds, hollywoodzki producent, który zatrudnił bliskiego współpracownika Trumpa, aby poprawić nadszarpnięty wizerunek NSO Group.
Warto odnotować, iż jeszcze we wrześniu i październiku 2025 roku prezydent Kolumbii Gustavo Petro skarżył się, iż CIA wykorzystuje oprogramowanie Pegasus firmy NSO Group do szpiegowania jego kraju. Tymczasem drony typu quadrokopter produkcji Skydio – używane przez Siły Obronne Izraela (IDF) w Strefie Gazy – pełnią już służbę patrolową na terenie USA. Firma ta, wsparta na starcie kapitałem od Andreessen Horowitz, zawarła już ponad 800 kontraktów z tamtejszymi organami bezpieczeństwa. O firmie Palantir choćby nie wspominając.
W przypadku nabycia udziałów w NSO Group czy TikTok USA nie chodzi oczywiście tylko o dominację w sferze interpretacji rzeczywistości czy zarządzanie narracją – wszak Oracle, podobnie jak firma Palantir Petera Thiela czy NSO Group, jest przede wszystkim przedsięwzięciem wywiadowczym, zajmującym się gromadzeniem danych. W 1977 roku głównym zadaniem samego Ellisona było zaprogramowanie relacyjnej bazy danych na potrzeby amerykańskich służb wywiadowczych. Do dziś Oracle zatrudnia 1000 pracowników zajmujących się sprzedażą i doradztwem, którzy koncentrują się wyłącznie na projektach rządowych; oferują oni państwom oprogramowanie służące do tworzenia szczegółowych map cyfrowych, wykorzystywanych następnie do reagowania na „zamachy” oraz ich zapobiegania. Mowa tu o tzw. działaniach policyjnych opartych na analizach predykcyjnych (ang. *predictive policing*). W tym kontekście warto przypomnieć wymowny cytat założyciela Oracle:
»Baza danych Oracle służy do zarządzania praktycznie wszystkimi danymi. Informacje o Twoich bankach, stanie konta, oszczędnościach – wszystko to jest przechowywane w bazie danych Oracle. Twoja rezerwacja lotu znajduje się w bazie danych Oracle. Książki kupione w serwisie Amazon są zapisane w bazie danych Oracle. Twój profil w serwisie Yahoo! również jest przechowywany w bazie danych Oracle.«
We wrześniu 2024 roku Ellison uzupełnił tę wypowiedź prognozą, którą w czasach narzuconej, wszechobecnej sztucznej inteligencji należy odczytywać jako groźbę:
„Obywatele będą zachowywać się wzorowo, ponieważ nieustannie prowadzimy nagrania i składamy relacje”.
Oprócz syjonistów, takich jak Ellison i inni, dbają o to również amerykańskie służby wywiadowcze – między innymi poprzez tajny program Pentagonu o nazwie „Signature Reduction”, w ramach którego działa około 60 000 tajnych agentów cybernetycznych oraz blisko 130 prywatnych przedsiębiorstw. To dziesięciokrotnie więcej niż w przypadku CIA. Biorąc pod uwagę układ sił politycznych w Waszyngtonie, nie ulega wątpliwości, iż „Signature Reduction” przeznacza w tej chwili znaczną część swoich zasobów na „rejestrowanie i raportowanie” w służbie międzynarodowego syjonizmu.
Oprócz TikToka, Facebooka, Instagrama i YouTube’a, dotyczy to przede wszystkim Twittera. W listopadzie 2023 roku Elon Musk udał się bowiem do Tel Awiwu, aby wziąć udział w tajnym spotkaniu. Oprócz Muska uczestniczyli w nim: Benjamin Netanjahu; Omri Casspi – były zawodowy koszykarz zaangażowany w projekt „Syjonizm 2.0”; Daniel Gold – emerytowany generał brygady Sił Obronnych Izraela (IDF), w tej chwili kierujący izraelskimi wojskowymi placówkami badawczymi; Michael Eisenberg – partner w funduszu venture capital Aleph; a także Guy Tytunovich – były członek elitarnej jednostki cybernetycznej „Unit 8200” oraz dyrektor generalny izraelskiej firmy z branży cyberbezpieczeństwa, CHEQ. Efektem tego spotkania było podpisanie przez Elona Muska umowy z firmą CHEQ, która ma oficjalnie pomóc Twitterowi w pozbyciu się botów i fałszywych profili – przy czym porozumienie to prawdopodobnie pomija kwestię izraelskich systemów sztucznej inteligencji oraz „armii botów”.
Pół roku po spotkaniu w Tel Awiwie „New York Times” poinformował, iż Izrael, za pośrednictwem zakamuflowanych kampanii w mediach społecznościowych, bierze na cel amerykańskich urzędników, dążąc do manipulowania ich opiniami na temat Strefy Gazy. Pod koniec września 2025 roku ujawniono natomiast, iż Izrael płaci wybranym amerykańskim influencerom 7000 dolarów za każdy post w mediach społecznościowych sprzyjający stronie izraelskiej – a wszystko to po spotkaniu, które Netanjahu odbył z nimi w Nowym Jorku, z dala od opinii publicznej.
Firma AU10TIX – wywodząca się z izraelskich służb wywiadowczych – od lat odpowiada za biometryczną identyfikację użytkowników Twittera, wbrew zapewnieniom samego Muska. Co więcej, umowa z przedsiębiorstwem CHEQ zapewniła izraelskiemu kompleksowi wywiadowczemu bezpośredni dostęp do baz danych oraz kodu źródłowego platformy. Z Twitterem powiązane są również inne podmioty: Cybra (kolejna firma wywodząca się z jednostki wywiadowczej Unit-8200), Similarweb (przedsiębiorstwo z siedzibą w Londynie, założone przez byłego członka (IDF) Sił Obronnych Izraela, Ora Offera) oraz firma Or Cam, zajmująca się sztuczną inteligencją i założona przez Amnona Shashuę – w której składzie również nie brakuje byłych członków izraelskiej armii oraz jednostki Unit 8200. Co więcej, Grok – system sztucznej inteligencji Twittera – potwierdza, iż spółka (X Corp.) prowadzi centrum badawczo-rozwojowe w Tel Awiwie (pracowników rekrutowano m.in. za pośrednictwem serwisu LinkedIn), mimo iż firma nie posiada tam żadnego oficjalnego adresu biura. W świetle przytoczonych wcześniej informacji, każdy może samodzielnie wywnioskować, co to oznacza.
Efekt wszystkich tych bezpośrednich powiązań z izraelskimi kręgami wywiadowczymi widoczny jest w kodzie źródłowym Twittera (którego fragmenty wyciekły po raz pierwszy w 2023 roku). Jak wynika z analizy opublikowanej 31 października 2025 roku – opracowanej przy użyciu narzędzi Grok i Mermaid przez użytkownika, który wydaje się być dobrze poinformowany i mieć dostęp do dokumentów niejawnych – w obecnej wersji kodu (rys. 2) pojawiają się: organizacja Anti-Defamation League (ADL) wraz z prowadzoną przez nią „czarną listą” (określaną mianem „dashboardu”); system „Lavender” – wykorzystująca sztuczną inteligencję technologia wskazywania celów do likwidacji (Killer-KI, w sposób sugestywny tutaj wyjaśnione), stosowana przez Siły Obronne Izraela (IDF) oraz Jednostkę 8200; a także tajemnicze mechanizmy „weryfikacji botów” (ang. *bot checks*) dostarczane przez firmę CHEQ. Co więcej, w kodzie zawarte są jednoznaczne wskazówki, iż izraelski wywiad codziennie monitoruje i analizuje co najmniej 10 000 czatów na Twitterze, znanych jako „Spaces”.
To, co wizualizują analizy Mermaid, stanowi cyfrowy „łańcuch eliminacji” (ang. *kill chain*) – kod cenzury i egzekucji w ramach „syjonizmu 2.0”. Jest to sekwencja operacji na relacyjnych bazach danych, interakcji oraz procesów programowych, które automatycznie oznaczają konta użytkowników jako krytyczne wobec Izraela, ograniczają ich dostęp, blokują je lub zgłaszają odpowiednim organom. Co więcej, dzięki bezpośredniemu połączeniu z oprogramowaniem Sił Obronnych Izraela (IDF), system ten może doprowadzić do uruchomienia bezzałogowego drona, wystrzelenia rakiety lub wysłania samolotu bojowego w celu wyeliminowania celu w Strefie Gazy, wskazanego wcześniej przez sztuczną inteligencję.
87 procent tych brzemiennych w skutki decyzji podejmowanych jest automatycznie – w oparciu o oświadczenie osoby posiadającej uprawnienia dostępu – a większość z nich okazuje się błędna. Mowa tu o dziesiątkach tysięcy przypadków. O dziesiątkach tysięcy niewinnych ofiar. Fakt, iż tak wysoki odsetek błędów przyspiesza czystki etniczne w Strefie Gazy, jest prawdopodobnie na rękę syjonistycznym fanatykom.
Tak, Palestyna – to więzienie pod gołym niebem – stanowi poligon doswiadczalny doświadczalny dla działań wojennych kierowanych przez sztuczną inteligencję. O życiu i śmierci decyduje tu zaledwie kilka linijek kodu oraz wpisy w bazach danych. Poza Strefą Gazy praktyki te ograniczają się na razie do sfery cyfrowej. Pytanie brzmi jednak: jak długo jeszcze?
Kiedy mówię o „polu bitwy, jakim są media społecznościowe”, należy to rozumieć coraz bardziej dosłownie.
„Trzeba przeciwdziałać już na samym początku” – jak to się często ładnie mawia. Niestety, niewielu zdaje sobie sprawę z tego, jak „to” się zaczęło – ani z faktu, iż syjoniści współpracowali choćby z narodowymi socjalistami, aby osiągnąć swoje cele. Warto zatem na wstępie przypomnieć książkę „The Transfer Agreement”, która przybliża ten mroczny rozdział historii. Bowiem teraźniejszość nabiera sensu dopiero wtedy, gdy rozpatruje się ją w kontekście przeszłości.
Zdjęcia: Znalezione w sieci.
nr.1
nr.2
nr.3
nr.4













