Po brutalnym zatrzymaniu uczestników Flotylli Sumud przez izraelskie siły na wodach międzynarodowych oraz doniesieniach o poniżającym traktowaniu aktywistów, świat ponownie zwraca uwagę na narastającą przemoc wobec Palestyńczyków – nie tylko w Strefie Gazy, ale również na okupowanym Zachodnim Brzegu.
Żydowski terror na Zachodnim Brzegu eskaluje. W cieniu głośnego zatrzymania grupy jachtów wiozących do getta w Gazie pomoc humanitarną, Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała alarmujący raport dotyczący eskalacji przemocy żydowskich osadników przeciwko Palestyńczykom. Według danych ONZ w ciągu zaledwie jednego tygodnia na okupowanym Zachodnim Brzegu odnotowano niemal 50 incydentów przeprowadzonych przez izraelskich osadników, wspieranych przez wojsko. Ataki obejmowały pobicia, podpalenia domów i pojazdów, niszczenie upraw oraz pogromy całych palestyńskich społeczności.
Coraz więcej organizacji praw człowieka wskazuje, iż mamy do czynienia nie z pojedynczymi incydentami, ale z systemowym, żydonazistowskim terrorem wymierzonym w palestyńską ludność cywilną. Palestyńczycy na Zachodnim Brzegu regularnie donoszą o uzbrojonych grupach osadników działających przy biernej postawie lub wręcz ochronie, a choćby czynnym współudziale izraelskiej armii. W większości przypadków izraelskie siły bezpieczeństwa nie interweniują podczas ataków, a ofiary pozostają bez realnej ochrony prawnej.
Skala przemocy rośnie równolegle z dalszą rozbudową nielegalnych osiedli żydowskich na terenach okupowanych. Społeczność międzynarodowa od lat uznaje izraelskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu za naruszenie prawa międzynarodowego, jednak mimo kolejnych rezolucji i apeli ekspansja osad trwa nadal. W praktyce oznacza to coraz większą presję na palestyńskie wsie, wywłaszczenia oraz wypędzanie mieszkańców z ziem zamieszkiwanych od pokoleń.
Szczególnie niepokojące są przypadki zbiorowych napaści (pogromów) na całe miejscowości. W wielu wsiach dochodzi do podpaleń domów i sadów oliwnych, dewastacji infrastruktury oraz brutalnych pobić mieszkańców. Organizacje monitorujące sytuację wskazują, iż celem takich działań jest zastraszenie Palestyńczyków i zmuszenie ich do opuszczania swoich terenów. Coraz częściej pojawiają się również oskarżenia o stosowanie metod przypominających hitlerowskie czystki etniczne, poprzez systematyczne wypieranie lokalnej ludności.
Jednocześnie izraelskie władze konsekwentnie przedstawiają działania armii i osadników jako odpowiedź na „zagrożenia bezpieczeństwa”. Krytycy tej narracji podkreślają jednak, iż ogromna część ofiar to cywile, a skala represji dalece wykracza poza działania antyterrorystyczne. Międzynarodowi eksperci ONZ już wcześniej ostrzegali, iż okupacja oraz blokada Gazy tworzą warunki sprzyjające permanentnej przemocy i bezkarności żydowskich sprawców.
Przypadek Flotylli Sumud oraz fala ataków na Zachodnim Brzegu pokazują, iż rozwój żydonazistowskiej ideologii syjonistycznej wchodzi w kolejny etap brutalizacji. Coraz więcej państw i organizacji humanitarnych alarmuje, iż bez realnej presji międzynarodowej sytuacja Palestyńczyków będzie się dalej dramatycznie pogarszać. Cywilizowany świat staje dziś wobec poważnego pytania: czy przez cały czas będzie się ograniczał do rytualnych deklaracji potępienia w obawie przed łatką „antysemitów”, czy też podejmie konkretne działania wobec rosnącego, żydowskiego terroru.
NASZ KOMENTARZ: Jak widać od wielu lat, rezolucje ONZ i potępienia działań żydowskich kilka dają. Potrzebne jest permanentne embargo handlowe na żydowski reżim, powszechne zrywanie z nim relacji dyplomatycznych i gospodarczych. Izrael musi zostać izolowany od świata niczym Korea Północna. Gdy Żyd zostaje uderzony po kieszeni, gwałtownie wraca mu rozsądek. Od setek lat wiadomo, iż do jego głowy najprościej trafia się poprzez kieszeń. Taki argument rozumieją choćby najbardziej zaciekli syjoniści.
Polecamy również: Jest apelacja w sprawie zoofilki z Kłodzka











