Sąd Rejonowy w Łodzi zastosował trzymiesięczny tymczasowy areszt wobec 34-letniego obywatela Izraela, podejrzanego o celowe dwukrotne najechanie samochodem na 48-letniego, polskiego rowerzystę. Do zdarzenia doszło 22 lipca przy ul. Krótkiej w Łodzi. Mężczyźnie grozi kara choćby dożywotniego więzienia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Według ustaleń śledczych kierujący Mercedesem obrzydliwy Żyd wjechał na drogę dla rowerów, zmuszając jadącego nią 48-latka do gwałtownego hamowania. Gdy rowerzysta podszedł do samochodu, aby zwrócić kierowcy uwagę na jego niebezpieczne zachowanie, 34-latek miał najpierw celowo potrącić go cofając swoim wozem, a następnie ponownie ruszyć i jeszcze raz najechać na pokrzywdzonego oraz jego rower. Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez monitoring. Poszkodowany doznał bardzo ciężkich obrażeń, w tym otwartych złamań lewej nogi. Kierowca odjechał z miejsca zdarzenia, nie udzielając pomocy rannemu.
Policjanci zatrzymali podejrzanego już następnego dnia na terenie Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie ukrył się po swoim czynie. Podczas przeszukania miejsca jego pobytu zabezpieczono ponad 200 gramów marihuany. niedługo pojawiły się też wyniki badania krwi zatrzymanego, które wykazały również, iż prowadził pojazd pod wpływem środków odurzających. To dlatego próbował się ukryć – liczył, iż środki się wchłoną i nie zostanie posądzony o ich używanie.
Żyd usłyszał zarzuty usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem mogła być śmierć człowieka, spowodowania obrażeń ciała, prowadzenia pojazdu pod wpływem środków odurzających oraz posiadania znacznej ilości narkotyków. Podejrzany nie przyznał się do winy.
Prokuratura wystąpiła o zastosowanie tymczasowego aresztu. Jak bowiem wynika z informacji przekazanych przez śledczych, jednym z argumentów przemawiających za izolacyjnym środkiem zapobiegawczym była obawa ucieczki do ojczyzny wszystkich aferałów. Sąd podzielił argumentację prokuratury i zdecydował o trzymiesięcznym areszcie.
Działania sądu są słuszne. Ta sprawa przypomina bowiem wcześniejsze głośne postępowania, w których podejrzani lub skazani Żydzi uciekli na terytorium Izraela. Najbardziej znane przypadki dotyczą Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego – twórców spółki Art-B, którzy po wybuchu afery finansowej w 1991 roku czmychnęli do Izraela. Bagsik po latach wrócił do Polski i został skazany, natomiast Gąsiorowski przez wiele lat pozostawał poza zasięgiem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Żydowski reżim odmówił jego ekstradycji. Podobnie było w przypadku żydokomunistycznego zbrodniarza Salomona Morela.
W ostatnim czasie szeroko komentowana była również sprawa współzałożyciela giełdy kryptowalut Zondacrypto, którego pobyt za granicą i postępowania ekstradycyjne stały się przedmiotem zainteresowania organów ścigania oraz mediów. Jak się okazało, Przemysław Kral również ma izraelskie obywatelstwo i po ujawnieinu afery uciekł do tego właśnie państwa.
Śledztwo w sprawie wydarzeń z Łodzi prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź-Bałuty. Za zarzucane podejrzanemu czyny grozi kara choćby dożywotniego pozbawienia wolności.
NASZ KOMENTARZ: Działania Sądu i Prokuratury były wyjątkowo sprawne i słuszne. Chyba już wystarczająco wiele razy Polacy płacili zdrowiem i życiem za pobłażliwość wobec Żydów, którzy czują się u nas jak panowie życia i śmierci. Państwo powinno przede wszystkim chronić własnych obywateli, czyli Polaków, a nie ryzykować, iż sprawcy przemocy unikną odpowiedzialności i będą się z nas śmiać jako z „głupich gojów”, siedząc na tarasie w Hajfie czy innym Gilead.
Polecamy również: Holandia uderza w żydowskie osiedla. Czas na Europę









