Życzenia (nie) świąteczne.

myslpolska.info 6 часы назад

Utrata zaufania, upadek autorytetu, rosnąca liczba rozczarowanych wiernych i coraz więcej pustych ławek w świątyniach — oto rzeczywistość, która wciąż nie chce przebić się do świadomości polskich hierarchów kościelnych. Rzeczywistość o której trzeba jasno i głośno mówić.
Jak głęboko trzeba ugrzęznąć w obłudzie, jak bardzo zatracić w sobie resztki uczciwości, by z bezczelnością oskarżać wiernych o brak dobrej woli i nieświadomość? Jak można zrzucać na nich odpowiedzialność za stan rzeczy, który jest owocem lat zaniedbań, pychy i zepsucia moralnego?
I piszę to ja — katolik wierzący i praktykujący. Grzesznik proszący o modlitwę. W drugi dzień świąt. Dość milczenia i udawania. Nie boję się krytykować, bo jako członek Kościoła mam nie tylko prawo, ale i obowiązek mówić wtedy, gdy widzę ślepców w mitrach błądzących we mgle hipokryzji i zakłamania, zanurzonych po szyję w bagnie, w którym od lat pływają z zadziwiającym samozadowoleniem.
Jak powiedział kiedyś pewien sprawiedliwy kapłan: „Kościół całkowicie utracił autorytet. I bardzo dobrze. Bo autorytet budowany na układach, polityce i społecznym statusie musi obrócić się w gruzy, rozsypać w pył, tak by naprawdę nie został kamień na kamieniu.”
I właśnie tego chcę. Z każdym dniem pragnę tego coraz bardziej. I tego samego powinni chcieć wszyscy wierni. Bo tylko na ruinach starego można wznieść mocne fundamenty nowego Kościoła — oczyszczonego, pokornego, wolnego od zła i grzechu. Życzę tego sobie i Wam na ten świąteczny i poświąteczny czas. Oby płonący „krzyż papieski” stał się znakiem nadejścia lepszych czasów.

Dariusz Piechaczek

Читать всю статью