Żurek drwi z Nawrockiego. Spór o przesłuchanie schodzi poniżej urzędu

dzienniknarodowy.pl 9 часы назад
Zdjęcie: Żurek drwi z Nawrockiego. Spór o przesłuchanie schodzi poniżej urzędu


Waldemar Żurek 3 września zakpił z Karola Nawrockiego, pisząc o niedostarczonych do Pałacu saszetkach nikotynowych. Prezydent ma zostać przesłuchany jako świadek w śledztwie dotyczącym czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego i zapowiedział współpracę. Minister odpowiedział osobistą drwiną, obniżając rangę poważnego sporu między instytucjami państwa.

Osobista szpila zamiast powagi państwa

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek zareagował w mediach społecznościowych na czwartkową wypowiedź prezydenta Karola Nawrockiego. Napisał, iż w Pałacu ktoś nie dostarczył na czas „saszetek nikotynowych”. Była to aluzja do publicznie znanego używania przez prezydenta tego rodzaju produktu.

Minister może twardo bronić działań prokuratury. Ma prawo polemizować z głową państwa, zwłaszcza gdy sam został zaatakowany słowami o „urojeniach”. Nie ma jednak obowiązku odpowiadać drwiną. Od człowieka, który kieruje resortem sprawiedliwości i stoi na czele prokuratury, Polacy mają prawo wymagać języka instytucji, nie internetowej zaczepki.

Nawrocki zgadza się na przesłuchanie

Prokuratura zwróciła się do prezydenta o wskazanie dogodnego miejsca i terminu przesłuchania. Karol Nawrocki ma wystąpić w charakterze świadka, a nie podejrzanego. To rozróżnienie jest podstawowe. Sam fakt wezwania nie oznacza postawienia mu zarzutów ani przesądzenia odpowiedzialności kogokolwiek.

Prezydent zadeklarował, iż do przesłuchania dojdzie i iż zaprosi prokuratora do Pałacu Prezydenckiego. Równocześnie ocenił postępowanie jako niepoważne dla państwa i obciążające dla obecnej władzy. Pełną deklarację Nawrockiego o współpracy ze śledczymi opisywaliśmy już w Dzienniku Narodowym.

Żurek odpowiedział, iż prezydenta obowiązuje takie samo prawo jak każdego obywatela, a możliwość wskazania terminu i przeprowadzenia czynności w Pałacu wynika z szacunku dla urzędu. Ten merytoryczny argument broni się sam. Tym bardziej niezrozumiałe jest opakowanie go w osobisty przytyk. Powaga prawa nie rośnie od złośliwości ministra.

Śledztwo dotyczy czterech sędziów TK

Postępowanie wszczęto 21 kwietnia 2026 roku po zawiadomieniu złożonym przez sędziów TK Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka. Dotyczy ono niedopuszczenia do orzekania czterech osób wybranych przez Sejm 13 marca: Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego.

Według informacji przekazanych przez rzeczniczkę prokuratora generalnego Annę Adamiak śledczy przesłuchali ponad 40 świadków, w tym pracowników Kancelarii Prezydenta RP i Trybunału Konstytucyjnego, oraz zabezpieczyli dokumenty. Prokurator uznał zeznania prezydenta za potrzebne do ustalenia okoliczności sprawy.

Tło konfliktu jest szersze. Spośród sześciu sędziów wybranych przez Sejm w marcu Nawrocki odebrał ślubowanie od Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Pozostała czwórka złożyła później ślubowanie podczas uroczystości w Sejmie, używając formuły, iż czyni to wobec prezydenta. Prezes TK Bogdan Święczkowski nie uznał tej czynności za ślubowanie wobec głowy państwa.

Państwo nie może mówić językiem docinków

Oficjalna relacja Kancelarii Prezydenta z briefingu 3 września potwierdza, iż Nawrocki zapowiedział poddanie się przesłuchaniu, choć nie wskazał jeszcze daty z powodu obowiązków państwowych i zagranicznych. W tej sytuacji przedstawianie jego słów wyłącznie jako uniku zniekształca obraz. Jest ostry spór o zasadność śledztwa, ale deklaracja współpracy padła jasno.

Polska ma już dość wojny instytucji prowadzonej dzięki konferencji, wpisów i wzajemnych uszczypliwości. Sam spór o wybór sędziów TK i rolę prezydenta dotyka ładu konstytucyjnego, a więc fundamentu państwa. Nie powinien być sprowadzany do dowcipu o używkach.

Stawką dla Polaków jest zaufanie do prawa. Prokuratura musi działać bez politycznego rewanżyzmu, prezydent powinien współpracować przy legalnych czynnościach, a minister ma obowiązek ważyć słowa. Twardość nie polega na kpinie. Polega na zachowaniu standardu także wtedy, gdy polityczny przeciwnik sam używa ostrego języka.

Źródło: Gazeta.pl, Kancelaria Prezydenta RP.

Źródło: Gazeta.pl Wiadomości

Читать всю статью