Żołnierze wyklęci. Mit silniejszy od historii

gazetatrybunalska.info 2 дни назад

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony 3 lutego 2011 r., a obchodzony jest 1 marca. Święto upamiętnia członków powojennego podziemia niepodległościowego, którzy po 1945 r. kontynuowali walkę z władzą komunistyczną.

W debacie publicznej funkcjonują dwa określenia: „żołnierze wyklęci” oraz „żołnierze niezłomni”. Pierwsze opisuje ich wykluczenie z oficjalnej pamięci PRL, drugie ma charakter wartościujący.

Czy w tym przypadku bliżej jest do historii czy polityki pamięci? Historia bada fakty, dokumenty, struktury organizacyjne i konkretne biografie. Polityka pamięci decyduje o tym, kogo państwo honoruje, jakie ustanawia święta i które postawy stają się symboliczne.

Po 1989 r. nastąpiło wyraźne przesunięcie akcentów. Formacje takie jak Armia Ludowa, Gwardia Ludowa czy Bataliony Chłopskie, eksponowane w PRL, zostały poddane krytycznej ocenie. Jednocześnie przywrócono pamięć o strukturach niepodległościowych, w tym o żołnierzach Armii Krajowej i powojennego podziemia.

Polityka pamięci nie znosi próżni. Gdy jedne symbole tracą znaczenie, w ich miejsce wchodzą inne. Problem zaczyna się wtedy, gdy złożoną rzeczywistość zastępują proste schematy.

Rok 1945 był czasem rozpadu porządku ustanowionego przez niemieckiego okupanta i budowania nowego systemu, wraz z aparatem bezpieczeństwa, m.in. Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego. W pierwszych miesiącach po wojnie brak stabilnych struktur państwa sprzyjał przemocy i nadużyciom.

Obok ludzi kierujących się motywacją niepodległościową działały również grupy o charakterze kryminalnym, podszywające się pod oddziały podziemia. Oddzielenie walki politycznej od zwykłego bandytyzmu bywa w źródłach trudne, tym bardziej iż część dokumentów powstawała w warunkach propagandowej presji.

Szeroki kontekst społeczny tego czasu opisuje m.in. książka „1945. Wojna i pokój” autorstwa Magdaleny Grzebałkowska, pokazując skalę dezorganizacji państwa i brutalizacji życia publicznego.

Czytaj: „Konfrontacje historyczne. Magdalena Grzebałkowska – zapomnieć i pamiętać”.

Po 1945 r. wśród byłych żołnierzy podziemia można wskazać trzy zasadnicze postawy: dalszą walkę zbrojną, emigrację, próbę funkcjonowania w nowym systemie i ochrony własnego środowiska od środka.

Ta trzecia droga jest dziś najmniej obecna w debacie publicznej. Jej symboliczną postacią był Jan Mazurkiewicz „Radosław”, oficer Armii Krajowej, dowódca z powstania warszawskiego. W 1945 r. apelował do żołnierzy o ujawnienie się i zakończenie walki zbrojnej. Uważał, iż w nowych realiach dalsza konspiracja prowadzi do niepotrzebnych ofiar. Po aresztowaniu i zwolnieniu działał w środowisku kombatanckim, związanym ze Związek Bojowników o Wolność i Demokrację.

Dla części środowisk była to postawa zbyt daleko idącego kompromisu. Dla innych – realistyczna próba ograniczenia strat i ochrony żołnierzy w sytuacji przesądzonego układu geopolitycznego. Nie mieści się ona w prostym podziale na bohaterów i zdrajców.

Działalność powojennego podziemia nie jest jednowymiarowa. Wśród jego członków byli ludzie odważni i ideowi, ale zdarzały się również czyny, które podlegają jednoznacznej krytyce. Podobnie różnie oceniana jest postać Ryszarda Kuklińskiego. W PRL skazany za zdradę, po 1989 r. przez wielu uznany za bohatera działającego w interesie państwa.

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” jest elementem współczesnej polityki pamięci. Rzetelna debata wymaga uznania całej złożoności lat 1944–1947: heroizmu, dramatów, błędów i wyborów dokonywanych w sytuacji ograniczonej suwerenności.

Ocena powojennej walki wymaga także spojrzenia na proporcje sił. Tak jak w przypadku powstanie warszawskiego szanse militarnego zwycięstwa nad Niemcami były skrajnie ograniczone wobec przewagi przeciwnika i braku zewnętrznej pomocy, tak po 1945 r. oddziały podziemia nie miały realnej możliwości pokonania aparatu państwa wspieranego przez Związek Sowiecki.

Komunistyczny aparat bezpieczeństwa, wojsko i zaplecze polityczne tworzyły strukturę nieporównywalną z rozproszonymi, często słabo uzbrojonymi oddziałami leśnymi. choćby jeżeli walka była podejmowana w dobrej wierze i w imię niepodległości, jej perspektywa strategiczna była znikoma.

W tym sensie decyzja o kontynuowaniu walki była nie tylko aktem sprzeciwu, ale także decyzją obciążoną odpowiedzialnością za nieuchronne ofiary – zarówno wśród żołnierzy podziemia, jak i ludności cywilnej. Historia nie sprowadza się wyłącznie do intencji; obejmuje także skutki.

Obok opowieści o walce do końca warto pamiętać także o tych, którzy uznali, iż w nowej rzeczywistości trzeba chronić ludzi i próbować działać w ramach istniejącego państwa. Bez tej perspektywy obraz powojennej Polski pozostaje niepełny.

→ I.R. Parchatkiewicz

1.03.2026

• grafika / źródło: MON

• więcej tekstów autora: > tutaj

• artykuły z tagiem „pamięć”: > tutaj

Читать всю статью