Rosja przeprowadziła w nocy z 7 na 8 września zmasowany atak dronami i rakietami na Kijów oraz inne cele na Ukrainie. W stolicy zginęły co najmniej dwie osoby, a dziesięć zostało rannych. Polska poderwała myśliwce i postawiła naziemną obronę powietrzną w stan najwyższej gotowości, chroniąc własne niebo.
Nocny atak na Kijów
Pierwszy alarm powietrzny ogłoszono w Kijowie krótko po północy. Rosyjskie drony nadlatywały nad miasto z kilku kierunków. Po godzinie 2 ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały o pociskach manewrujących wystrzelonych przez bombowce strategiczne Tu-95MS i Tu-160MS. Później pojawiło się również zagrożenie pociskami balistycznymi. Atak objął także Odessę i obwód kijowski.
Według informacji przekazanych przez władze Kijowa i służby ratunkowe zginęły co najmniej dwie osoby, a dziesięć zostało rannych. To bilans podawany rano 8 września. W pierwszych godzinach po uderzeniu dane mogą się zmieniać wraz z pracą ratowników. Każda z tych liczb oznacza konkretną ludzką tragedię.
Zniszczenia w kilku dzielnicach
Pożary i uszkodzenia odnotowano w kilku częściach ukraińskiej stolicy. W rejonie hołosijiwskim płonął obiekt edukacyjny. W rejonie podilskim ogień objął garaże, a w rejonie sołomiańskim szczątki strąconego celu spadły na dwa budynki mieszkalne. Uszkodzony został również magazyn.
Służby ratunkowe prowadziły działania na co najmniej kilku oddzielnych miejscach. Z budynku w rejonie sołomiańskim uratowano dziesięć osób, które zostały zablokowane wewnątrz. W obwodzie kijowskim ataki dotknęły także obiekty przemysłowe i logistyczne, a w rejonie Białej Cerkwi ranny został mieszkaniec.
Uderzenie nastąpiło po trzydniowej przerwie w atakach na stolice Rosji i Ukrainy, związanej z wizytą amerykańskich wysłanników Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera. Rozmowy prowadzone wcześniej w Kijowie nie przyniosły widocznego przełomu. Nocny ostrzał pokazał, iż dyplomatyczne deklaracje nie zastępują realnych gwarancji bezpieczeństwa.
Polska uruchomiła procedury obronne
Po godzinie 3 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o rozpoczęciu działań polskiego lotnictwa wojskowego. W stan najwyższej gotowości postawiono także naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego. Wojsko podkreśliło, iż kroki miały charakter prewencyjny, a sytuacja była stale monitorowana.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa dwa razy wysłało alert do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego. Komunikaty informowały o rosyjskim ataku na Ukrainę oraz operowaniu polskiego lotnictwa w przestrzeni Rzeczypospolitej. Oba ostrzeżenia odwołano po kilkudziesięciu minutach.
Dla Polski stawka jest oczywista: agresywne działania Rosji za naszą wschodnią granicą wymagają sprawnej osłony nieba, szybkiego ostrzegania ludności i gotowych procedur. Stan polskiej obrony cywilnej nie może być tematem odkładanym na spokojniejsze czasy. Spokoju na wschodzie nie ma, a bezpieczeństwo Polaków zależy od przygotowania państwa przed zagrożeniem, nie po fakcie.
Źródła: Defence24, Rzeczpospolita, Kyiv Independent











