Zinkiewicz: Polska liderem „koalicji chętnych”!

myslpolska.info 4 часы назад

Analizując wypowiedzi premiera Donalda Tuska, które znalazły się w głośnym w Polsce wywiadzie dla „Financial Times” w kontekście bieżących wydarzeń politycznych, dochodzę do wniosku, iż Polska wspólnie z Francją w ramach „koalicji chętnych” zamierza przystąpić do bezpośrednich działań wojennych przeciwko Rosji.

Do kinetycznej wojny z Rosją.

Wsparcie z Polski

Cytując za „Polską Zbrojną” z 4 września 2025 roku, przypomnę, iż „26 państw formalnie zgodziło się wysłać własne wojska do Ukrainy lub zapewnić wsparcie dla operujących nad Dnieprem sił koalicyjnych. Deklaracja tej treści padła z ust prezydenta Francji Emmanuela Macrona, po szczycie tzw. ’kolacji chętnych’, który odbył się w czwartek w Paryżu”. Polskę reprezentował na spotkaniu premier Donald Tusk.

Wojna ponad wszystko

Zwracam uwagę na fakt, iż w moim felietonie z 23 stycznia 2024 roku Biali i puszyści przedstawiłem szczegółową analizę wypowiedzi premiera Donalda Tuska, które padły na jego pierwszej konferencji prasowej po uzyskaniu nominacji na premiera RP (Premier Donald Tusk – wywiad, 12.01.2024). Konkludując napisałem: „Parafrazując wypowiedź pana premiera, jednym zdaniem można rzec – wojna na Ukrainie, ponad wszystko! Pan premier próbuje nam, Polakom, wmówić, iż w obecnej chwili polską racją stanu jest wojna na wschodzie, iż ewentualnie wygrane wybory w USA przez Donalda Trumpa, który w swej obecnej kampanii wyborczej jako jedno z haseł głosi zakończenie wojny na Ukrainie i wycofanie się z niej przez USA, czy też wystąpienie pokojowych sił w Europie (takich jak na Węgrzech i – dodam od siebie – na Słowacji) zagraża jej. Zagraża bezpieczeństwu europejskiemu. Pan premier jest zdania, iż najważniejsze są zbrojenia, zakupy broni itd.”.

Wyścig do militaryzacji

Natomiast w felietonie Nadchodzi rewolucja przypomniałem, iż po spotkaniu premiera Donalda Tuska z prezydentem Emmanuelem Macronem Paryż i Warszawa ogłosiły, iż niedługo przeprowadzą ćwiczenia sił powietrznych, w których uczestniczyć będą myśliwce Dassault Rafale zdolne do przenoszenia broni jądrowej. Powołałem się na francuski „Le Monde”, gdzie w artykule z 24 kwietnia Boris Pistorius, the man preparing Germany for war autorka Elsa Conesa (korespondentka „Le Monde” z Berlina) analizuje kroki podejmowane przez rząd RFN i przypomina: „Trzeba pamiętać, iż z konkurencyjną propozycją militaryzacji występuje Emmanuel Macron, który w Gdańsku miał ostatnio namawiać premiera Donalda Tuska do rozmieszczenia w Polsce samolotów wyposażonych w broń atomową. Obie stolice – Paryż i Berlin – biorą w tej chwili udział w wyścigu o palmę pierwszeństwa po spodziewanym wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z Europy, lub w ogóle z NATO”.

Wojenna euforia Macrona

Leonid Słucki, rosyjski działacz polityczny, deputowany do Dumy Państwowej, objaśnia przyczynę euforii prezydenta Francji Emmanuela Macrona w związku z prowadzonymi na dużą skalę ćwiczeniami wojskowymi Orion-26 (to zakrojone na szeroką skalę francuskie ćwiczenia wojskowe, które rozpoczęły się w lutym 2026 roku. Są to jedne z największych manewrów w Europie od czasów zimnej wojny, mające na celu przygotowanie sił zbrojnych Francji i jej sojuszników do konfliktu o wysokiej intensywności). „Paryż przeprowadził ćwiczenia w celu przeciwdziałania porozumieniom pokojowym na Ukrainie w celu wywołania agresji i podżegania do rusofobii” – pisze. Przytacza też wypowiedź prezydenta Francji: „To bardzo wyraźny sygnał wysyłany do naszych ukraińskich partnerów, którzy oczekują od nas działań w tym kierunku, a także do wszystkich naszych europejskich współpracowników”. Macron dodał przy tym zdanie o „przydatności” ćwiczeń z punktu widzenia „organizacji potencjalnej misji bezpieczeństwa” na Ukrainie w ramach „koalicji chętnych”.

Słowa – tak, działań brak

Były premier Mateusz Morawiecki, oceniając wywiad Tuska, pisze: „Donald Tusk w ostatnim głośnym wywiadzie dla ’Financial Times’ publicznie wyraził wątpliwości co do lojalności Stanów Zjednoczonych wobec zobowiązań sojuszniczych NATO. To nie jest błahy sygnał – to jest poważny błąd strategiczny i granie naszym bezpieczeństwem”. Natomiast Leszek Miller na Facebooku w dniu 24 kwietnia, między innymi pisze: „Donald Tusk postanowił ’wstrząsnąć’ opinią publiczną – tym razem wizją rosyjskich czołgów, które już ’za miesiące, nie lata’ mogą ruszyć na NATO. W pakiecie dorzucił wątpliwości co do realnej determinacji sojuszników, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, i gotowości do zastosowania artykułu 5. Premier państwa frontowego – graniczącego z Rosją, Białorusią i Ukrainą – publicznie sygnalizuje niepewność co do fundamentu bezpieczeństwa, na którym to państwo stoi. jeżeli to ma być ’wstrząs’, to rzeczywiście – tylko pytanie, czy wymierzony w opinię publiczną, czy w samą architekturę odstraszania. Bo jeżeli – jak twierdzi Tusk – ’to nie są złudzenia, tylko wiedza’, to nie jest materiał na wywiad dla mediów czy konferencji prasowej, tylko na natychmiastowe działania państwa. W takiej sytuacji powinien gwałtownie zebrać się Sejm i ocenić gotowość sił zbrojnych oraz instytucji państwa do odparcia agresji. Prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Polska powinna wystąpić o pilne konsultacje na forum Rady Północnoatlantyckiej NATO. o ile bowiem zagrożenie jest tak konkretne i bliskie, jak sugeruje premier, to każdy dzień bez reakcji oznacza albo brak konsekwencji, albo brak wiary we własne słowa”.

Wojenne przygotowania czy straszak?

„Problem w tym, iż Donald Tusk w żaden sposób nie przygotowuje kraju do potencjalnej obrony przed rosyjskim atakiem. I tak nie jest prowadzona mobilizacja, ani szkolenie obywateli, aby byli zdolni do obsługi broni. Zakłady zbrojeniowe Łucznik oraz inne produkujące broń nie pracują pełną parą, a choćby więcej – mają problem z uzyskaniem od rządu zamówień na niezbędny do działań obronnych sprzęt. Nie ma prowadzonych ćwiczeń obrony cywilnej. W kolejnych miastach wprowadzane są strefy czystego transportu i planowane jest – jak na przykład w Warszawie – zwężanie ulic, co w sytuacji zagrożenia bardzo utrudni, o ile nie uniemożliwi, ewakuację” – pisze Anna Wiejak w artykule z 24 kwietnia Tusk przygotowuje Polskę nie do obrony przed Rosją, ale do przejęcia przez Niemcy.

Wgniatanie w ziemię

Polska od samego początku konfliktu za naszą wschodnią granicą uporczywie forsuje aktywny udział polskich wojsk w tym konflikcie. Poczynając od rządów PiS, o czym mówił Jarosław Kaczyński, sugerując wprowadzenie „pokojowych” wojsk NATO na Ukrainę (sic!) (zob.: artykuł Kaczyński proponuje wprowadzenie misji pokojowej NATO w Ukrainie), a skończywszy na obecnych rządach KO, których twarzą jest Szymon Hołownia, koalicjant Tuska, krzyczący „Putina wgnieciemy w ziemię!”.

Jak Goebbels

W mojej subiektywnej ocenie premier Donald Tusk, strasząc wojną i zagrożeniem ze Wschodu, działa podobnie, jak onegdaj w latach czterdziestych XX wieku, robił to Joseph Goebbels, przygotowujący Niemców do realizacji planu Barbarossa. Planu niemieckiej napaści na ZSRR, rozpoczętej 22 czerwca 1941 roku. Tusk, szerząc prowojenną propagandę, sugeruje Polakom nieuchronność militarnej konfrontacji z Rosją. Podobnie jak w 1939 roku, Polska ma zrealizować plany opracowane w USA, Londynie i Paryżu. Najsmutniejsze w tym jest to, iż Kościół katolicki w Polsce w zaistniałej sytuacji zachowuje się biernie. Milczy, nie zabiera głosu w tej arcyważnej dla Polski i Polaków sprawie.

Eugeniusz Zinkiewicz

Читать всю статью