Rozminować podejścia do portów, tak by otworzyć drogę konwojom z pomocą wojskową i humanitarną. A wszystko w ściśle określonym czasie – takie zadanie mieli do zrealizowania uczestnicy ćwiczeń „Dynamic Move 26-1”. W belgijskiej Ostendzie przedstawiciele ponad 20 państw, w tym Polski, trenowali z wykorzystaniem specjalnie zaprojektowanego systemu komputerowego.
Jedno z europejskich państw zamierza wstąpić do NATO. Jest bliskie akcesji, ale jego plany za wszelką cenę chce pokrzyżować potężny sąsiad. Wojna wisi na włosku. Sojusz postanawia wesprzeć partnera i wysłać na jego terytorium wojsko, a przy okazji również pomoc humanitarną. Przerzut powinien się odbyć drogą morską. Problem w tym, iż szlaki wiodące do portów zostały zablokowane. Aby operacja się powiodła, należy je w krótkim czasie oczyścić.
Tak właśnie prezentował się wstępny scenariusz „Dynamic Move 26-1”. Ćwiczenia tradycyjnie już zostały zorganizowane przez MARCOM, czyli natowskie dowództwo sił morskich, zaś gospodarzem była Akademia Marynarki Wojennej w belgijskiej Ostendzie. W przedsięwzięciu wzięli udział specjaliści od walki minowej z ponad 20 państw. Większość stanowili przedstawiciele NATO, ale wraz z nimi ćwiczyli marynarze z państw partnerskich – Australii i Nowej Zelandii. Do nich dołączyli obserwatorzy z Ukrainy, Gruzji i Kolumbii. W Ostendzie ćwiczyli także Polacy – członkowie sztabu SNMCMG1, czyli natowskiego zespołu sił obrony przeciwminowej, który w tej chwili operuje z pokładu ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki” (polscy marynarze działają w ramach kontyngentu PKW „Czernicki”), a także oficerowie z 13 Dywizjonu Trałowców.
REKLAMA
Uczestnicy ćwiczeń utworzyli jednostki kilku szczebli. Na samym szczycie znalazło się dowództwo sił zadaniowych – CTF (Command Task Force). Podlegały mu trzy grupy zadaniowe, czyli CTG (Command Task Group). I właśnie na czele jednej z nich stanął kmdr por. Kacper Sterne, dowódca wspomnianego SNMCMG1. Towarzyszyła mu część sztabowców z ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”, zaś skład podległego mu CTG uzupełniali oficerowie z Finlandii, Włoch, Holandii i USA. – Musieliśmy zaplanować operację usuwania min z przydzielonego nam rejonu i rozdzielić zadania pomiędzy trzy CTU (Command Task Unit), czyli jednostki zadaniowe, które mieliśmy do dyspozycji. Łącznie w ich skład wchodziło 28 okrętów – tłumaczy kmdr por. Sterne. Na tej liście znalazły się niszczyciele min, trałowce i jednostki zaopatrzeniowe. Wszystkie zostały wykreowane w programie komputerowym, ale wiernie odzwierciedlały realnie istniejące okręty.
Wspomniane jednostki zadaniowe działały w międzynarodowym składzie. W pierwszej dominowali jednak Polacy, zaś w pozostałych dwóch – Niemcy i Litwini. – Po otrzymaniu rozkazów z CTG musieliśmy rozpisać zadania dla poszczególnych okrętów. Zdecydować, kiedy i gdzie dokładnie zostaną wysłane, jakiego sprzętu użyją. A potem przystąpić do działań – wyjaśnia kmdr ppor. Tomasz Polak z 13 Dywizjonu Trałowców, dowódca „polskiego” CTU. Operacja była prowadzona w czasie pokoju, ale jej uczestnicy zmagali się z licznymi przeciwnościami. Problemy do rozwiązania kreował system komputerowy. I tak na morzu zdarzały się usterki okrętów czy eksplozje min. Załogi musiały się liczyć z akcjami dywersyjnymi, a do tego pracowały pod presją czasu. – Na wszystkie niespodziewane zdarzenia musieliśmy reagować na bieżąco. Wdrażać w życie plany awaryjne, dokonywać wyborów. Wszystko to mocno podnosiło realizm działań – przyznaje kmdr ppor. Polak.
Same działania zostały zakrojone na szeroką skalę. Oprócz grupy zadaniowej dowodzonej przez kmdr. por. Sternego, na wirtualnym morzu działały jeszcze dwa inne CTG. Kierowali nimi odpowiednio oficerowie ze Szwecji i Stanów Zjednoczonych, a każdemu z nich podlegały po trzy jednostki zadaniowe. Ostatecznie operację udało się doprowadzić do szczęśliwego końca.
– Wrażenia? Jak najlepsze – podkreśla kmdr ppor. Polak. – W „Dynamic Move” brałem udział po raz pierwszy, choć z używanym podczas niego systemem miałem do czynienia już wcześniej, podczas szkolenia w Belgii. To znakomite narzędzie. Tworzone z jego pomocą scenariusze są mocno osadzone w rzeczywistym świecie. Ćwiczenia takie jak te w Ostendzie pozwalają sprawdzić własne umiejętności, znajomość procedur, kreatywność, a do tego wyciągnąć wnioski z popełnianych błędów, bez ponoszenia kosztownych konsekwencji – wylicza. Według marynarzy duże znaczenie ma też możliwość działania w międzynarodowym składzie. – Wszyscy działamy, opierając się na tych samych natowskich dokumentach. A podczas ćwiczeń takich jak te możemy trochę nimi pożonglować. Przełożyć ich zapisy na realne działania, dzieląc się przy tym własnymi doświadczeniami – podsumowuje kmdr por. Sterne.
Ćwiczenia „Dynamic Move” organizowane są dwa razy w roku. Zimowa edycja zwykle odbywa się w Belgii, zaś letnia we Włoszech.