Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL 21 września ostro zaatakował Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i zasugerował jej odejście z rządu. Spór wybuchł po zdjęciu z głosowania projektu ograniczającego reklamę oraz nocną sprzedaż alkoholu. Zamiast decyzji w ważnej sprawie społecznej Polacy zobaczyli kolejną awanturę wewnątrz koalicji.
Projekt zniknął przed głosowaniem
Sejm miał w piątek 18 września głosować nad zmianami w przepisach dotyczących sprzedaży i reklamy alkoholu. Projekt przewidywał ogólnopolski zakaz sprzedaży alkoholu od godz. 22.00 do 6.00, z wyjątkiem lokali gastronomicznych i lotnisk, a także zakaz reklamy i promocji wszystkich napojów alkoholowych. Oficjalna karta procesu legislacyjnego wskazuje, iż wspólnie rozpatrywane były projekty zapisane w drukach nr 2007 i 2010.
Regulacja nie była błahą deklaracją. Za naruszenie nowych zakazów miały grozić kary finansowe od 30 tys. zł do 1 mln zł albo kara ograniczenia wolności. Przy tak poważnych sankcjach obowiązkiem posłów było precyzyjne uzasadnienie przepisów, spokojne rozpatrzenie poprawek i jasne głosowanie, za które każdy klub ponosiłby polityczną odpowiedzialność.
Do głosowania jednak nie doszło. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zdjął projekt z porządku obrad na wniosek PSL. Według informacji przytoczonych przez WP Wiadomości i inne media ludowcy zgłosili poprawki dotyczące branży winiarskiej. Ich przyjęcie wiązałoby się z koniecznością unijnej notyfikacji i mogłoby znacząco opóźnić dalsze prace.
Pełczyńska-Nałęcz oskarża, Zgorzelski odpowiada
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz napisała, iż projekt przeszedł wcześniej przez komisję przy zgodzie ponad podziałami, po czym zniknął z planu głosowań po interwencji PSL. Liderka Polski 2050 zasugerowała, iż zaniepokojone było lobby, i zażądała powrotu ustawy już na kolejnym posiedzeniu Sejmu. Nie przedstawiła jednak dowodu pozwalającego wskazać konkretną grupę interesu jako sprawcę tej decyzji.
Piotr Zgorzelski odpowiedział w Polsat News bez dyplomatycznej osłony. Powiedział, iż „ma gdzieś” oczekiwania Pełczyńskiej-Nałęcz, zarzucił jej szkodzenie koalicji i oświadczył, iż Polska 2050 powinna skierować do rządu inną osobę. Poparł przy tym Szymona Hołownię w wewnętrznej walce o przywództwo w ugrupowaniu. To istotny kontekst, bo relacje Pełczyńskiej-Nałęcz z Hołownią już wcześniej wywoływały polityczne spekulacje.
Koalicja zajęta sama sobą
Sednem tej sprawy nie jest język jednej telewizyjnej wypowiedzi. Chodzi o sposób stanowienia prawa i odpowiedzialność wobec obywateli. Projekt może budzić uzasadnione pytania o wolność gospodarczą, proporcjonalność kar i zakres państwowej ingerencji. Te wątpliwości powinny jednak zostać przedstawione jawnie, z konkretnymi argumentami, a następnie rozstrzygnięte w głosowaniu.
Zamiast tego rządzący przenieśli spór na poziom personalnych ataków i partyjnych rozgrywek. PSL już wcześniej próbowało dystansować się od politycznego kursu większego koalicjanta, a Polska 2050 coraz częściej publicznie naciska na własny rząd. Taki układ nie daje obywatelom ani jasnego prawa, ani poczucia, iż państwo panuje nad własnym procesem legislacyjnym.
Stawka dla Polaków jest konkretna. Nadużywanie alkoholu rodzi koszty zdrowotne i rodzinne, a nadmiernie restrykcyjne prawo może uderzać w uczciwych przedsiębiorców. Państwo powinno ważyć obie racje w otwartej debacie. jeżeli koalicja zamiast tego chowa decyzję i urządza publiczne połajanki, pokazuje słabość władzy. Polska potrzebuje rządu zdolnego podejmować decyzje, a nie zbioru partii zajętych wzajemnym dyscyplinowaniem.
Źródło: WP Wiadomości, Polsat News, Sejm RP.
Źródło: WP Wiadomości









