Zełenski – UPA – USA

myslpolska.info 3 часы назад

Oczywistością jest to, iż nadanie przez przywódcę Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy honorowej nazwy „imienia Bohaterów UPA” zabolało wszystkich świadomych Polaków.

Oczywistością jest również to, iż Ukraińcy doskonale wiedzieli jakie reakcje wywoła to Polsce. Liczyli jednak, iż skończy się burzą w szklance wody – spowoduje oburzenie w mediach i jak zwykle sprawa przycichnie. Musieli zdawać sobie sprawę, iż użytkownicy mediów społecznościowych, dziennikarze i komentatorzy zmuszą władze Polsce do reakcji. Tak się oczywiście stało.

Każdy naród i państwo muszą budować swoją tożsamość na bohaterach. Ukraina ma sprawę utrudnioną. Słusznie prof. Adam Wielomski napisał, że: „Tożsamość Ukrainy budowana jest na bohaterach, którzy mają polską krew na rękach. Bo wszyscy ci, którzy walczyli o niepodległość Ukrainy walczyli o nią z Polską i z Rosją. Ukraina to południowa Ruś, którą historycznie Polacy i Rosjanie wydzierali sobie z rąk. Antypolskość i antyrosyjskość jest genetycznie wbudowana w polityczną tożsamość ukraińską”. Więc nie mogło i nie może być inaczej. Co jakiś czas te sprawy będą wracać – bo czeka nas prawdopodobnie ekshumacja i honorowy pochowek Dmytro Doncowa i Stepana Bandery. Prawda jest taka, iż ukraińskie i polskie stanowisko historyczne się wykluczają.

Sytuacja zaangażowanej po stronie Ukrainy Polski stała się dla rządzących problematyczna. Ociężałe i delikatnie, zaprotestowało jednak polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Instytut Pamięci Narodowej. Sekretarz Stanu MSZ Marcin Bosacki rozmawiał w tej sprawie z ambasadorem Ukrainy w Polsce Wasylem Bodnarem. Polski dyplomata wyraził głębokie niezadowolenie. Chargé d’affaires Piotr Łukasiewicz z koli przekazał stanowisko strony polskiej wiceministrowi spraw zagranicznych Ukrainy Oleksandrowi Miszcze. Zarówno Ukraińcy, jak i polskie władze liczyły, iż sprawa skończy się burzą w szklance wody – spowoduje oburzenie w mediach i jak zwykle sprawa przycichnie. Stało się jednak inaczej.

Nikt nie mógł przewidzieć reakcji Lecha Wałęsy. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla wprost stwierdził, iż Zełenskiemu odmawia wsparcia. Myślę, iż to zupełnie autonomiczny pomysł byłego lidera Solidarności. Od czasu do czasu niepilnowany wśród wielu bzdur mówi rzeczy niepopularne, słuszne i zdroworozsądkowe. W 2022 roku Wałęsa w wywiadzie dla rosyjskiego portalu RuBaltic powiedział następujące zdanie: „Zaczniemy budować dziś nowy świat. Bo z Gdańska i Warszawy do Moskwy jest zawsze bliżej, niż do Waszyngtonu. Bliżej, lepiej, taniej. Gdzie dwóch się bije – tam trzeci korzysta. Ile razy pozwalaliśmy innym czerpać zyski z tego momentu, ciągle się kłócąc i nie mogąc dojść do porozumienia”. Oburzenie proukraińskich elit wywołała z kolei wizyta byłego prezydenta w 2024 roku w Domostawie pod monumentalnym pomnikiem upamiętniającym Polaków wymordowanych przez Ukraińców „Rzeź Wołyńska”.

Lech Wałęsa jest dzisiaj bardzo słabą marką w Polsce, dużo lepszą w Unii Europejskiej i znaczącą w Stanach Zjednoczonych. Te wydarzenia związane z prezydentem Wałęsą są niedoceniane w Polsce, ale jednak zauważalne wśród elit Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. To z kolei powoduje, iż mają znaczenia dla Ukrainy. Lech Wałęsa prawdopodobnie nieświadomie realnie zaszkodził przywódcy Ukrainy.

Strona ukraińska moim zdaniem spodziewała się reakcji w mediach społecznościowych i niezadowolenia wśród prawicowych polityków, Niespodzianką natomiast był dla nich ruch prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent chce – a przynajmniej zadeklarował chęć – odebrania przyznanego przez swojego poprzednika Andrzeja Dudę Orderu Orła Białego Zełenskiemu. Prezydent Polski powiedział: „Wołodymyr Zełeński dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie swoją decyzją”. Stwierdził również, iż zaproponuje „aby jednym z punktów kapituły Orderu Orła Białego było odebranie prezydentowi Zełeńskiemu orderu”. Przyznaje, iż również tego nie przewidziałem. Uważam, iż ta decyzja nie była samodzielna.

Moim zdaniem decyzja o utarciu nosa Wołodymyrowi Zełeńskiemu przez prezydenta Polski Karola Nawrockiego prawdopodobnie mogła zapaść na ulicy Pięknej w Warszawie. Stany Zjednoczone oczywiście popierają Ukrainę w jej walce z Federacją Rosyjską, ale czynią to zupełnie inaczej niż zdecydowana większość państw Unii Europejskiej i Wielka Brytania. Wspierają wywiadowczo, sprzedają jej zyskownie broń, ale jednocześnie prowadzą rozmowy z jej przeciwnikami. USA opowiadają się za czymś co Bogusław Jeznach nazywał „wojną w ryzach”. Amerykanie chcą konfliktu terytorialnie ograniczonego i politycznie kontrolowanego. Jawnie konfrontacyjne wypowiedzi liderów zachodnioeuropejskich wadzą procesowi negocjacyjnemu zakulisowo prowadzonemu przez USA z Białorusią i Federacją Rosyjską.

Zełenski dzięki bezwarunkowemu wsparciu ze strony Brukseli i Londynu umocnił swoją pozycję, co utrudnia uplastycznianie kijowskiego stanowiska przez Waszyngton – a dokładniej przez ekipę prezydenta Donalda Trumpa. Dokładnie tak też odczytuje fakt, iż w pożyczce dla Ukrainy nie będą partycypować Węgry, Słowacja i Czechy. Uważam, iż decyzja Budapesztu, Bratysławy i Pragi była konsultowana z Waszyngtonem. Pozostałe 24 państwa członkowskie – w tym Polska – będą w płacić około 3 000 000 000 euro odsetek rocznie. Myślę, iż Polska również miała szansę wyślizgnięcia się z tej pułapki lub przynajmniej ograniczenia jej kosztów.

Stany Zjednoczone mają jeszcze w rękawie specjalną kartę, której do tej pory nie chciały użyć. Jest nią karta izraelska. Waszyngton zawsze może użyć argumentu o skrajnym antysemityzmie formacji czczonych przez rządzących Ukrainą. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie próbował oczyścić z zarzutu antysemityzmu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii czy 14. Dywizji Grenadierów SS „Galizien”. I moim zdaniem w ostatecznej rozgrywce argument ten zostanie przez Amerykanów użyty, mimo pewnego zabezpieczenia jakim jest pochodzenie przywódcy Ukrainy.

Na polskiej scenie politycznej praktycznie nie ma polityków przeciwnych euroatlantyckiemu, a co za tym idzie antyrosyjskiemu kierunkowi politycznemu. Prezydent Karol Nawrocki również jest euroatlantystą i rusofobem. Moim zdaniem nie jest jednak ideowym ukrainofilem. Jest politykiem bardziej z naciskiem na atlantyzm, niż europeizm. Nadaje się na umiarkowanego trumpistę. Nie ma on już tak nabożnego stosunku do Unii Europejskiej jakie mają weterani styropianu w rodzaju Donalda Tuska. Myślę, iż strona amerykańska mogła zagrać z polskim prezydentem sugerując mu pomysł odebrania Orderu Orła Białego roszczeniowemu również względem Stanów Zjednoczonych przywódcy Ukrainy.

Takie stanowisko obecnego prezydenta Polski powoduje większy sceptycyzm polskiego społeczeństwa wobec polityki Ukrainy. Liczące się siły polityczne w Polsce – ze względu na nieprzewidywalność najbliższych lat – muszą brać pod uwagę odczucia społeczeństwa w stosunku do bezwarunkowego wspierania Ukrainy. Sprawa ukraińska stała się kluczowa, co widać po wynikach sondażowych Konfederacji i Korony. Osłabienie pozycji Wołodymyra Zełeńskiego na europejskiej – w tym polskiej – scenie politycznej jest w interesie Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem jest również interesie narodu polskiego. Polityka wewnętrzna państw Unii Europejskiej ma bezpośrednie przełożenie na politykę wewnętrzną Ukrainy. Całościowo sytuacja może spowodować przyszłościowo większą elastyczność przywódcy Ukrainy względem procesu negocjacyjnego prowadzonego między Waszyngtonem a Mińskiem i Moskwą. W tym kontekście oceniam decyzje prezydenta Karola Nawrockiego za słuszną.

Łukasz Jastrzębski

Fot. profil X V. Zełenskiego

Читать всю статью