Parlamentarny zespół ds. zakończenia bezdomności chce zalegalizować żebranie w miejscu publicznym - przekazała w piątek "Rzeczpospolita". w tej chwili grozi za to kara ograniczenia wolności, grzywna albo nagana. Politycy PiS, KO i Razem wnioskują, by z kodeksu wykroczeń zniknął zapis o osobach "mających środki egzystencji lub będących zdolnymi do pracy".
Żebranie na ulicy będzie legalne? Politycy chcą zmian w kodeksie wykroczeń

Depenalizacji żebractwa od lat domagają się m.in. rzecznicy praw obywatelskich Adam Bodnar i jego sukcesor Marcin Wiącek. W piśmie do ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry Bodnar argumentował, iż wprowadzony w 1971 roku przepis nie ma racji bytu.
"Penalizacja żebractwa stanowi nieproporcjonalną do jego ciężaru ingerencję w prawa i wolności jednostki. Wątpliwa jest skuteczność tego środka dla osiągnięcia domniemanych celów tego przepisu, jakimi są zapobieganie nieaktywności zawodowej czy też zapewnienie porządku i spokoju społecznego" - pisał.
Żebranie będzie legalne? Tego chcą politycy PiS, KO i Razem
Wedle obowiązującego prawa temu, kto "mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym" grozi kara ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo nagana. Parlamentarny Zespół ds. Zakończenia Bezdomności, w którym zasiadają posłowie i senatorowie z PiS, KO i Razem chcą wykreślenia tego przepisu z kodeksu wykroczeń.
ZOBACZ: Komisja Europejska pozwała Polskę. Grozi nam kara finansowa
Jak przekonuje w rozmowie z "Rzeczpospolitą" dr Adam Ploszka z Centrum Praw Człowieka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, zapis ten jest przestarzały i nieprecyzyjny.
"Mamy dane, iż żebractwo stanowi środek utrzymania dla części osób będących w kryzysie bezdomności, więc jest to takie błędne koło" – powiedział. Ponadto, jak stwierdził, często trudno jest stwierdzić, kto spełnia kryteria osoby "będącej zdolną do pracy".
Wraca dyskusja o żebractwie. Parlamentarzyści chcą zmian w kodeksie wykroczeń
Zdaniem Anny Grabarczyk z łódzkiej Fundacji Huśtawka utrzymywanie tego przepisu utrudnia wychodzenie z kryzysu bezdomności.
"Mamy doświadczenie z osobami, które w związku z tym, iż walczą o swoje przetrwanie, dostają karę grzywny, której nie płacą, bo nie mają z czego. W związku z tym bardzo często za jakiś czas dostają wyrok i trafiają do zakładu karnego" - argumentowała w rozmowie z dziennikiem.
ZOBACZ: "Zneutralizować toksyczną rolę Nawrockiego". Poseł KO zapowiada
Najbardziej aktywna członkini zespołu, posłanka Razem Marcelina Zawisza zwróciła uwagę na to, iż "jeśli ktoś wystawia czapkę na ulicy, to może dostać grzywnę i w konsekwencji trafić do więzienia, a jeżeli ktoś założy Zrzutkę.pl, to już nie".
Ministerstwo o legalizacji żebractwa. Kontrowersje wokół pomysłu polityków
Propozycja parlamentarzystów wciąż budzi jednak pewne kontrowersje. Za czasów Zbigniewa Ziobry resort sprawiedliwości negatywnie rozpatrywał wnioski RPO, twierdząc, iż likwidacja przepisu może przynieść większe zyski np. dla przestępczości zorganizowanej. W przeszłości pomysł krytykował również Związek Powiatów Polskich.
ZOBACZ: Szef Naczelnej Rady Adwokackiej o naprawie sądownictwa. Zwrócił uwagę na jeden szczegół
"Żebractwo może być wykorzystywane jako łatwy sposób uzyskania środków finansowych przez osoby, które w rzeczywistości nie znajdują się w dramatycznej sytuacji życiowej, (...) co może osłabiać społeczne zaufanie do tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy" - pisano w piśmie do Ministerstwa Sprawiedliwości w 2025 roku.
Parlamentarny zespół niedługo ma zacząć zbierać podpisy nad nowym projektem. Jak zaznaczają politycy, w kodeksie wykroczeń mają pozostać przepisy, które zakazują żebrania natarczywego, oszukańczego czy takiego z wykorzystywaniem dzieci.













