„Zdrzałka” na pustyni

polska-zbrojna.pl 8 часы назад

Po siedmioletniej przerwie 6 Brygada Powietrznodesantowa reaktywowała zawody spadochroniarskie „Zdrzałka ‘26”. Osiem zespołów z jednostek desantowych i rozpoznawczych rywalizowało na Pustyni Błędowskiej w kilkudziesięciu konkurencjach. Zmagania obejmowały m.in. skoki spadochronowe z samolotu CASA C-295, techniki linowe, eksplorację jaskiń, pętlę taktyczną oraz strzelanie.

Tegoroczna kultowa „Zdrzałka”, czyli zawody organizowane przez 6 Brygadę Powietrznodesantową i dedykowane wojskom spadochronowym, odbyła się po siedmioletniej przerwie. Ostatni raz zawody zorganizowano w 2019 roku. Później imprezę, która gromadziła gości nie tylko z Polski, ale też oddziały desantowe wojsk sojuszniczych – zawieszono z powodu pandemii COVID-19. Nazwa zawodów nawiązuje do patrona 16 Batalionu Powietrznodesantowego – gen. bryg. Mariana Zdrzałki, byłego dowódcy batalionu oraz 6 Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej.

– W tym roku przecieraliśmy szlak po długiej przerwie, dlatego nie zorganizowaliśmy zawodów międzynarodowych, mieliśmy natomiast gości z innych jednostek Wojska Polskiego. Zmagania stały na bardzo wysokim poziomie – mówi ppłk Mariusz Markieta, dowódca 16 bpd. Do zawodów stanęło osiem sześcioosobowych drużyn – pięć z jednostek 6 BPD oraz trzy drużyny wystawione przez gości: 25 Brygadę Kawalerii Powietrznej oraz 2 i 9 Pułk Rozpoznawczy.

REKLAMA

Przez pięć dni uczestnicy zmagań musieli udowodnić swoje umiejętności, nie tylko w zadaniach typowo desantowych. Czekało ich kilkadziesiąt konkurencji sprawdzających całość wyszkolenia wojskowego – od sprawności fizycznej, przez umiejętności saperskie, taktykę, strzelectwo, elementy survivalu, medycyny pola walki, techniki linowe i oczywiście desantowanie.

Większość rywalizacji odbywała się na Pustyni Błędowskiej i w jej okolicach. – Żołnierze musieli wykazać się naprawdę wszechstronnością, ponieważ zadania dotyczyły wielu aspektów ich służby, całości wyszkolenia bojowego, oczywiście z akcentami powietrznodesantowymi – podkreśla ppłk Markieta.

Sport, desant i jaskinie

Na początek uczestnicy rywalizacji musieli udowodnić swoją sprawność fizyczną. Czekało ich m.in. wspinanie po linie, uginanie ramion na poręczach, czyli tzw. pompki szwedzkie i sztafeta pływacka na dystansie 600 m. Pierwszy dzień zmagań zakończył 3,5-kilometrowy bieg patrolowy z pełnym wyposażeniem: w kamizelkach z płytami balistycznymi, hełmach i z bronią, którą żołnierze musieli cały czas trzymać w ręku.

Drugiego dnia rywalizacji przyszedł czas na działania typowo powietrzno-desantowe. Miejsce akcji: Pustynia Błędowska. To tutaj zadaniem drużyn było przeprowadzenie desantu, a więc skoki spadochronowe z pokładu samolotu CASA C-295 z wysokości 400 m. – W momencie przyziemienia ostatniego żołnierza z drużyny sędzia włączał stoper, a żołnierze musieli dobiec na środek pustyni, gdzie pobierali swój zasobnik ZT–100 z wyposażeniem – opowiada mł. chor. Szymon Szarlej, instruktor w pionie szkolenia 6 BPD, który współtworzył regulamin i program „Zdrzałki ‘26”.

Następnie zawodnicy biegli do kolejnego wyznaczonego punktu. – Całość dystansu do pokonania wyniosła 1500 m, jednak po wykonaniu skoków i pobraniu zasobnika, bieg z nim po pustyni był naprawdę sporym fizycznym wyzwaniem – dodaje instruktor.

Kolejnego dnia uczestnicy stanęli do całodniowej pętli taktycznej w okolicach pustyni. Drużyny miały do przejścia w linii prostej 25 km, jednak w rzeczywistości z uwagi na konieczność obejścia przeszkód terenowych uczestnicy pokonali znacznie dłuższą trasę. Po drodze na żołnierzy czekał szereg zadań. Pierwszym z nich była eksploracja na czas dwóch jaskiń znajdujących się w pobliżu Pustyni Błędowskiej.

– Na sygnał cała drużyna ubrana w hełmy i kamizelki oraz z bronią wchodziła do jaskini. Wewnątrz przy użyciu latarek lub optoelektroniki mieli odnaleźć uprzęże wspinaczkowe, a w drugiej jaskini ukryte elementy łodzi URM, m.in. składane wiosła – opisuje chor. Szarlej. Po znalezieniu wyposażenia żołnierze musieli jak najszybciej przejść po trudnym i stromym zboczu na piaszczysty brzeg. Tam ich zadaniem było przygotowanie łodzi i pokonanie jeziora.

Po drugiej stronie przeszkody wodnej na żołnierzy czekała 15-metrowa skała. Mieli ją pokonać na czas wspinając się po drabince speleologicznej. – To było praktyczne sprawdzenie umiejętności linowych, ponieważ żołnierze musieli sami przygotować uprzęże i asekurację. Dodatkowo wspinaczka w mundurze z pełnym wyposażeniem była mocnym obciążeniem fizycznym – wyjaśnia instruktor.

Most i matematyka

Sprawdzeniem działania z użyciem technik linowych było też przejście po moście linowym, rozwieszonym około pięciu metrów nad przeszkodą wodną. Drużyna miała najpierw w odpowiedni sposób naciągnąć most, tak by był wystarczająco stabilny. Następnie dwóch żołnierzy przechodziło po moście trzymając się rękami liny, a pozostali byli przeciągani na drugą stronę przez kolegów dzięki dodatkowej liny.

W ramach pętli taktycznej uczestnicy „Zdrzałki ‘26” musieli również wykazać się umiejętnościami z zakresu SERE, m.in. rozpalić ognisko. Ich zadaniem było również rozpoznawanie sylwetek pojazdów przeciwnika, działania saperskie, czyli rozpoznanie i oznaczanie ukrytych w ziemi granatów, a choćby konkurencja matematyczna.

– Żołnierze mieli obliczyć odpowiednią ilość materiału wybuchowego niezbędnego do zniszczenia konstrukcji drewnianej, przebicia płyty stalowej oraz przecięcia liny stalowej. Po wykonaniu obliczeń zawodnicy przygotowali odpowiednią ilość ćwiczebnego materiału wybuchowego – wyjaśnia chor. Szarlej.

Ostatniego dnia drużyny zmagały się z dyscyplinami strzeleckimi oraz bardzo wymagającym torem przeszkód nawiązującym do warunków walki w mieście. – Zawodnicy startowali parami. Musieli na czas pokonać tor: wspinać się po drabinach szturmowych, przechodzić między tunelami w piwnicach, a jednocześnie wykonywać zadania w pomieszczeniach – wyjaśnia ppłk Markieta.

Zadania były różne: od eliminacji celów rozmieszczonych w budynkach, po szukanie w maskach przeciwgazowych skrzynki z amunicją w zadymionym pomieszczeniu. – Do tego dochodziły zadania ogniowe, czyli strzelanie nieostrą amunicją MMR – dodaje ppłk Markieta.

To właśnie jego żołnierze, czyli drużyna 16 bpd zajęła pierwsze miejsce podczas „Zdrzałki ‘26”. – Nie ukrywam, iż jest to dla nas powód do dumy, a zwycięstwo było też sprawą do pewnego stopnia honorową. Zawody noszą nazwę wywodzącą się od nazwiska patrona naszego batalionu, więc tradycja po prostu zobowiązuje – tłumaczy oficer. Na drugim miejscu uplasowała się drużyna z 2 Pułku Rozpoznawczego z Hrubieszowa, a trzecie zajęła ekipa z 18 Bielskiego Batalionu Powietrznodesantowego.

Ppłk Markieta zapowiada, iż reaktywowana „Zdrzałka” będzie kontynuowana w przyszłym roku, tym razem jednak w formule międzynarodowej, tak jak było przed zawieszeniem zawodów. – Mieliśmy dużo pytań co ze Zdrzałką od desantowców m.in. z Czech, Francji czy Holandii. Zagraniczne jednostki doceniały tę inicjatywę. Dlatego już w przyszłym roku wracamy do formuły międzynarodowej – podsumowuje oficer.

Marcin Moneta
Читать всю статью