Aby zrozumieć obecną sytuację polityczną w Europie Środkowo-Wschodniej, a szczególnie relacje łączące Polskę z banderowską Ukrainą, trzeba poznać podwaliny zachowań osób, które stanowią w tej chwili wzorzec do naśladowania dla Ukraińców. Dobrym przykładem tego będzie marcowa rocznica przeprowadzenia przez Lwowskie AK akcji Nieszpory.
Zbrodnicze autorytety dzisiejszej Ukrainy to nie mit. Zanim Wołyń i Małopolska Wschodnia spłynęły krwią Polaków młode umysły Ukraińców były karmione ideologią, która nienawidziła wszystkiego, co nie ukraińskie. Dowodem na to jest choćby dekalog ukraińskiego nacjonalisty. Można w nim przeczytać m.in.:
- Nie zawahasz się spełnić największej zbrodni, kiedy tego wymaga dobro sprawy.
- Nienawiścią oraz podstępem będziesz przyjmował wrogów Twego Narodu[1]
W okresie po ludobójstwie na Wołyniu, kiedy fala terroru i zniszczenia przesunęła się na obszar Małopolski Wschodniej i wiadomo było, iż los tysiącletniej Rzeszy Niemieckiej jest przesądzony dotychczasowi wierni słudzy nazistów w ukraińskich formacjach paramilitarnych rozpoczęli działania na rzecz ochrony własnej skóry przed odpowiedzialnością za liczne zbrodnie.
W dniach między 9 a 12 marca 1944 roku lwowskie dowództwo AK podjęło decyzję przeprowadzenia akcji o kryptonimie Nieszpory. Była ona odpowiedzią na fakt, iż przez okres lutego i marca na ulicach Lwowa młodzi polscy mężczyźni byli mordowani przez kolaborującą z nazistami policję ukraińską, która po dokonanym morderstwie okradała zamordowanych z dokumentów mających służyć ułożeniu sobie nowego życia jako Polak i odcięcia się od swojej nazistowskiej przeszłości. W wyniku akcji odwetowej przeprowadzonej w tych dniach przez lwowską AK zostało zamordowanych 11 policjantów ukraińskich.
Straty po stronie polskiej wyniosły dwie osoby. Bezpośrednie działania wymierzone w stronę morderców Polaków spowodowały, iż dalsze skrytobójstwo ustało. Trzeba pamiętać, iż nie było to przypadkowe wydarzenie. Jednym z cenniejszych „zdobyczy” na Polakach w trakcie trwania ludobójstwa były dokumenty, które dawały szansę na podszywanie się pod swoje ofiary w celu uniknięcia odpowiedzialności i wtopienia się w powojenną polską rzeczywistość, co ułatwiały masowe migracje związane z przesuwaniem granic państw.
O tym, iż nie jest to tylko hipoteza świadczy historia związana z Janem Masłowskim vel Iwan Maslij. W czasie okupacji wysługiwał się niemieckiemu okupantowi, biorąc również udział w mordach na ludności polskiej. Na ławie oskarżonych zasiadł dopiero w 1978 roku. W wyniku procesu karnego skazano go na karę śmierci. Wyrok wykonano 20 sierpnia 1979 roku[2].
Historia ta najlepiej ukazuje realizację przez spadkobierców UPA dekalogu ukraińskiego nacjonalisty, który niósł przez laty śmierć i zniszczenie.
Źródła:
[1] http://kresykedzierzynkozle.pl/stara_strona/kresykedzierzynkozle.home.pl/page118.html
Polecamy również: Netanjahu otwarcie zaatakował Jezusa i chrześcijaństwo
