
Starożytne budowle Jemenu stały się niemymi świadkami cierpienia podzielonego narodu / Źródło: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/miasto-gory-piasek-ulica-14927290/
„Bóg jest wielki, śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi, przekleństwo Żydom, zwycięstwo islamowi” – to motto Hutich, którzy dziś sprawują rządy absolutne w Jemenie. Ich działania, w połączeniu z wieloletnią wojną domową, doprowadziły do jednego z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych na świecie. O Jemenie przypomina się głównie wtedy, gdy zagrożone są globalne szlaki handlowe. Dramat milionów ludzi na co dzień pozostaje w cieniu.
Klęska głodu, epidemie, kryzys gospodarczy, zagrożenia klimatyczne oraz nieustanne walki to codzienność mieszkańców Jemenu. Zaangażowanie kluczowych regionalnych mocarstw, które realizują swoje partykularne interesy i wzajemne się osłabiają sprawia, iż perspektywa zakończenia konfliktu pozostaje odległa. Po ponad dekadzie wojny, Jemen znajduje się na skraju upadku państwowości, a mimo ogromu tragedii przez cały czas pozostaje poza centrum uwagi światowych mediów i społeczności międzynarodowej? Jak wygląda obecna sytuacja w kraju?
Naród rozdarty między północą a południem
Republika Jemeńska powstała w 1990 z połączenia dwóch państw o odmiennych systemach politycznych, gospodarczych i społecznych, co utrudnia budowę stabilnego i jednolitego państwa. Północ, czyli Jemeńska Republika Arabska, opierała się na strukturach plemiennych i gospodarce rynkowej z ograniczonym wpływem państwa na życie ekonomiczne. Z kolei południowa Ludowo-Demokratyczna Republika Jemenu była jedynym państwem socjalistycznym w świecie arabskim, ściśle powiązanym z państwami bloku wschodniego. Charakteryzowały ją gospodarka centralnie planowana, nacjonalizacja majątku oraz świecki charakter.
Po zjednoczeniu nie doszło do pełnej integracji obu części kraju, co doprowadziło do narastania napięć politycznych, gospodarczych, społecznych i religijnych. W ponad 20 milionowym państwie, ścierają się dwa główne odłamy islamu – sunnici, dominujący na południu i wschodzie – oraz szyici z północnego-zachodu, przede wszystkim w odmianie zajdyckiej. Południe wyróżniało się większą świeckością i zróżnicowaniem religijnym wynikającymi z socjalistycznego modelu państwa. Napięcia pogłębiały się wraz ze wzrostem wpływów bardziej radykalnych nurtów religijnych oraz poczuciem marginalizacji części społeczeństwa. Dziedzictwo historycznego podziału Jemenu, w połączeniu z narastającymi konfliktami politycznymi i społecznymi, doprowadziło ostatecznie do wybuchu wojny domowej w 2015 roku.
W konflikcie uczestniczą trzy główne strony, między którymi wciąż dochodzi do krwawych starć. Pierwszą z nich jest ruch Huti – szyicki (zajdycki) ruch militarny działający głównie na północy kraju i związany z Iranem. Ich przeciwnikiem jest uznawany międzynarodowo rząd Jemenu, wspierany przez koalicję państw arabskich pod nieformalnym przewodnictwem Arabii Saudyjskiej. Trzecią stronę stanowią separatystyczne siły południa, walczące zarówno z Huti, jak i z siłami rządowymi.
Wojna domowa rozpoczęła się w 2015 roku, jednak jej źródła sięgają 2004 roku, gdy ruch Huti rozpoczął antyrządową rebelię przeciwko władzom Jemenu, które poparły amerykańską interwencję w Iraku. Konflikt nasilił się po 2011 roku i wydarzeniach Arabskiej Wiosny, kiedy władzę objął Abd Rabbuh Mansur Hadi, co pogłębiło napięcia między szyickimi Huti a sunnickimi plemionami. W 2014 roku, wykorzystując osłabienie władz centralnych i protesty społeczne, Huti zajęli stolicę, Sanę. Rok później przejęli kontrolę nad instytucjami państwa, zmuszając prezydenta do ucieczki, rozwiązali parlament i powołali Najwyższy Komitet Rewolucyjny. W odpowiedzi na wniosek Hadiego interweniowała koalicja państw arabskich, co umiędzynarodowiło konflikt.
W wojnie naprzeciw siebie stanęły siły rządowe – uznawane przez ONZ, od 2022 roku reprezentowane przez Radę Przywódczą PLC i wspierane przez koalicję państw arabskich, oraz niejednolita opozycja zbrojna obejmująca ruch Huti, Al-Kaidę, Państwo Islamskie i liczne lokalne milicje i siły separatystyczne. Walki objęły całe terytorium kraju, Huti gwałtownie przejmowali kolejne miasta i strategiczne obszary, w tym okolice cieśniny Bab al-Mandab. Jednocześnie prowadzone były ataki na terytorium Arabii Saudyjskiej.
Nasileniu uległy też walki na południu, gdzie wspierana przez Zjednoczone Emiraty Arabskie Południowa Rada Tymczasowa dążyła do secesji i odbudowy państwa południowo jemeńskiego. Separatyści walczyli zarówno z Huti, jak i z siłami rządowymi, dodatkowo komplikując konflikt, podczas gdy ugrupowania dżihadystyczne przeprowadzały zamachy, pogłębiając destabilizację kraju.
Po 2018 roku konflikt wszedł w fazę względnej stagnacji. Podpisano choćby porozumienie sztokholmskie pod auspicjami ONZ, zakładające zawieszenie broni i wycofanie sił z portowego miasta Al-Hudajda, jednak nie było ono w pełni przestrzegane. W 2019 roku część koalicji, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie, zaczęła ograniczać swoją obecność wojskową. Na południu zaś rosły wpływy Południowej Rady Tymczasowej, która w 2020 roku ogłosiła autonomię kontrolowanych terytoriów. W 2022 roku władzę w kraju formalnie przejęła Rada Przywódcza (PLC), zastępując prezydenta Hadiego. Mimo spadku intensywności walk Jemen pozostaje podzielony, a sytuacja wciąż jest niestabilna i krytyczna.
Głód, choroby i codzienna walka o przetrwanie
Według szacunków Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2026 roku aż 23,1 miliona Jemeńczyków będzie potrzebowało pomocy humanitarnej. Rok wcześniej było to 19,5 miliona. Około 18 milionów osób nie ma stałego dostępu do żywności, a sytuacja się pogarsza. W styczniu 2026 roku Światowy Program Żywnościowy wstrzymał działania pomocowe w północnym Jemenie na terenach kontrolowanych przez ruch Huti, wskazując na blokowanie dostaw, wykorzystywanie pomocy w konflikcie oraz aresztowanie i stosowanie przemocy wobec pracowników humanitarnych. W 2025 roku pomoc o wartości 680 milionów dolarów pokryła jedynie 28% zakładanego przez ONZ celu finansowego. Arabia Saudyjska, jeden z największych darczyńców, zapewniła 49,3% całkowitego wsparcia.
Poważnym problemem są także epidemie i choroby zakaźne, takie jak malaria, denga, cholera, żółta febra, odra czy polio. Epidemia cholery trwająca od 2016 roku według szacunków pochłonęła ponad 2 miliony żyć. Ponad 40% infrastruktury medycznej zostało zniszczone,, a ograniczenia w dostępie do leków i finansowania doprowadziły system opieki zdrowotnej na skraj załamania. Ponad 8 milionów osób w państwie ma utrudniony dostęp choćby do podstawowej pomocy.
Od początku wojny ponad 4 miliony ludzi opuściło swoje domy, w tym około 3 miliony to osoby wewnętrznie przesiedlone. Część uciekła za granicę, do państw takich jak Somalia, Dżibuti, Arabia Saudyjska, Oman czy Sudan, czyli głównie kraje sąsiadujące lub położone w niewielkiej odległości, do których można stosunkowo łatwo przedostać się drogą morską. Znaczna część Jemeńczyków pozostaje w kraju, żyjąc w obozach dla osób wewnętrznie przesiedlonych lub u krewnych. Sytuację pogarszają zmiany klimatyczne, ekstremalne susze i powodzie, które niszczą źródła utrzymania i infrastrukturę.
Równie dramatyczny jest stan infrastruktury wodnej i energetycznej. Ponad 14 milionów osób pilnie potrzebuje dostępu do wody pitnej, a kolejne 15 milionów doświadcza niestabilnego lub ograniczonego dostępu do bezpiecznej wody. Niedobory wody i złe warunki sanitarne sprzyjają rozprzestrzenianiu się chorób. System energetyczny praktycznie nie funkcjonuje. Zniszczenia elektrowni, sieci przesyłowych oraz brak paliwa sprawiają, iż prąd dostępny jest jedynie przez kilka godzin dziennie lub wcale, co paraliżuje działanie szpitali, szkół i systemów zaopatrzenia w wodę.
Sytuację dodatkowo destabilizują ugrupowania dżihadystyczne, takie jak Al-Ka’ida Półwyspu Arabskiego, uznawana za jedną z najgroźniejszych filii tej organizacji. Jest ona odpowiedzialna za liczne zamachy i kontrolę terytoriów, szczególnie na południu kraju. Obecne jest także Państwo Islamskie, które przeprowadza głównie ataki terrorystyczne m.in. na meczety i cele cywilne. Obie organizacje działają niezależnie od głównych stron konfliktu, jednak destabilizują sytuację, pogłębiają chaos i utrudniają drogę do pokoju.
Bab al-Mandab – punkt zapalny światowej gospodarki
Położenie Bab al-Mandab sprawia, iż Jemen znajduje się w jednym z kluczowych punktów światowego handlu. Przez tę cieśninę łączącą Morze Czerwone z Zatoką Adeńską i dalej z Kanałem Sueskim, przepływa około 10-12% globalnego transportu morskiego, w tym znaczne ilości ropy naftowej. Ruch Huti wykorzystuje to położenie jako narzędzie wywierania presji, co znajduje odzwierciedlenie w nasilających się atakach na statki oraz wzroście zagrożenia piractwem. Między listopadem 2023 roku a marcem 2024 roku odnotowano co najmniej 34 takie incydenty, które poważnie zachwiały bezpieczeństwem żeglugi w regionie.
Po nałożeniu sankcji na rosyjską ropę przez państwa europejskie, najbliższym dostawcą ropy i gazu są kraje Zatoki Perskiej. Nasilenie ataków oraz napięcia regionalne, m.in. w Strefie Gazy, doprowadziły do zakłóceń handlu międzynarodowego. Wiele statków omija Morze Czerwone, wybierając trasę wokół Afryki, przez Przylądek Dobrej Nadziei, co zwiększa koszty i wydłuża czas dostaw. Szacuje się, iż choćby 90% transportu kontenerowego zostało czasowo przekierowane. Część przewoźników skroplonego gazu ziemnego (LNG) m.in. brytyjskich i norweskich również zmieniła trasy, choć dostawy z Kataru, jednego z największych producentów LNG przez cały czas realizowane są normalnie. W odpowiedzi Stany Zjednoczone uruchomiły międzynarodową operację Prosperity Guardian z udziałem państw zachodnich mającą chronić żeglugę, jednak ataki z początku 2026 roku i napięcia wokół cieśniny Ormuz przez cały czas destabilizują rynek energii i łańcuchy dostaw.
Szlak przez Zatokę Adeńską i Morze Czerwone pozostaje też najważniejszy dla globalnego handlu, łącząc Europę z Azją, oraz umożliwiając transport ropy naftowej z Bliskiego Wschodu i Afryki. Rosnące koszty ubezpieczeń i wydłużenie tras ograniczają dostępność kontenerów i zaburzają globalną logistykę. Dlatego stabilność Jemenu i bezpieczeństwo jego portów mają znaczenie nie tylko regionalne, ale i globalne. Zwłaszcza dla inicjatyw takich jak Nowy Jedwabny Szlak, czy chiński projekt łączący Chiny z Europą i Afryką dzięki sieci kolejowej, morskiej i drogowej.
Każda eskalacja w rejonie Bab al-Mandab szczególnie uderza w sam Jemen, silnie uzależniony od importu paliw i żywności. Zakłócenia żeglugi gwałtownie podnoszą ceny, a ponieważ około 85% żywności pochodzi z zagranicy, kryzys najmocniej dotyka cywilów, którzy będą mieli jeszcze bardziej utrudniony dostęp do żywności. Dalsza blokada cieśniny Ormuz dodatkowo pogłębi problemy w krajach dotkniętych głodem, takich jak Jemen, Somalia, Sudan, Sudan Południowy czy Afganistan, sprzyjając rozwojowi czarnego rynku i dalszemu wzrostowi kosztów życia.
Kryzys w Jemenie jest skutkiem wieloletnich działań zbrojnych, decyzji politycznych oraz niewystarczającej reakcji społeczności międzynarodowej. Bez stałego finansowania pomocy humanitarnej i zapewnienia jej niezakłóconego dostępu nie da się ograniczyć głodu, chorób ani cierpienia milionów ludzi. najważniejsze znaczenie ma również odpowiedzialność wszystkich stron konfliktu, które powinny umożliwić organizacjom humanitarnym prowadzenie działań ratujących życie. Przyszłość Jemenu pozostaje niepewna. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to dalsze trwanie konfliktu i pogłębianie się katastrofy humanitarnej. Alternatywą pozostaje porozumienie polityczne, jednak utrudniają je sprzeczne interesy stron oraz zaangażowanie aktorów zewnętrznych. Bez realnej presji międzynarodowej i większego zaangażowania globalnej społeczności, Jemen pozostanie na marginesie uwagi międzynarodowej, pojawiając się w debacie publicznej głównie wtedy, gdy jego sytuacja zaczyna oddziaływać na szersze procesy globalne.
Emilia KRUKOWSKA










