Zakupy z Chin znów drożeją. Unia Europejska dokłada kolejną opłatę

dzienniknarodowy.pl 6 часы назад
Zdjęcie: Zakupy z Chin znów drożeją. Unia Europejska dokłada kolejną opłatę


Zakupy z Chin są od 1 lipca 2026 roku droższe o tymczasowe cło 3 euro za każdą kategorię taryfową towaru w przesyłce wartej do 150 euro. Najpóźniej 1 listopada dojdzie unijna opłata manipulacyjna, której wysokość nie została jeszcze ustalona. Dla Polaków oznacza to wyższy rachunek, zwłaszcza przy najtańszych zamówieniach.

Trzy euro zmienia cenę taniego zamówienia

Od 1 lipca 2026 roku przesyłki o wartości do 150 euro sprowadzane bezpośrednio spoza Unii Europejskiej podlegają tymczasowemu cłu. Stawka wynosi 3 euro za każdą odrębną kategorię taryfową towaru umieszczoną w paczce. Nowe zasady mają obowiązywać do 1 lipca 2028 roku, kiedy planowane jest uruchomienie unijnego centrum danych celnych.

To ważne rozróżnienie. jeżeli paczka zawiera kilka produktów należących do jednej kategorii taryfowej, opłata wynosi 3 euro. o ile towary należą do dwóch różnych kategorii, należność rośnie do 6 euro. Rada Unii Europejskiej wyjaśnia mechanizm na przykładzie różnych rodzajów odzieży. Koszt może więc szczególnie mocno uderzyć w koszyki złożone z wielu drobnych, różnych produktów.

W listopadzie dojdzie następna należność

To nie koniec zmian. W ramach reformy celnej uzgodniono także opłatę manipulacyjną za towary wysyłane bezpośrednio do konsumentów w Unii. Państwa członkowskie mają zacząć ją pobierać po uruchomieniu potrzebnego systemu informatycznego, najpóźniej 1 listopada 2026 roku. Jej ostateczna wysokość nie została jeszcze podana. Nie należy więc przedstawiać pojawiających się kwot jako przesądzonych.

Od 1 listopada obowiązkowe mają stać się także identyfikatory produktów PID, zawierające dane potrzebne do lepszej kontroli importera i towaru. Celem jest skuteczniejsze wychwytywanie produktów niebezpiecznych, źle opisanych albo zaniżonych przy odprawie. Większe bezpieczeństwo produktów jest uzasadnione. Problem zaczyna się wtedy, gdy Bruksela najpierw nakłada koszt, a dopiero później pozostawia konsumenta bez prostej informacji, ile dokładnie zapłaci i za co.

Skala chińskich paczek jest ogromna

Według danych przywołanych przez Radę UE w 2024 roku do Unii trafiło 4,6 mld przesyłek handlu elektronicznego o wartości poniżej 150 euro, z czego 91 proc. pochodziło z Chin. W 2025 roku liczba takich niskowartościowych paczek wzrosła do 5,8 mld. Takiej skali nie da się uczciwie obsłużyć bez automatyzacji i kontroli.

Chińskie platformy zbudowały przewagę na niskich kosztach, ogromnej skali i bezpośrednich dostawach. Europejscy sprzedawcy argumentują, iż muszą spełniać bardziej kosztowne normy oraz ponosić obciążenia, których część dostawców spoza Unii unikała. Cło ma wyrównać warunki konkurencji i ograniczyć napływ towarów niespełniających norm. To cel rozsądny. Sam podatek nie zastąpi jednak kontroli jakości ani skutecznego egzekwowania prawa.

Czy zakupy z Chin przez cały czas się opłacają

Odpowiedź zależy od wartości i składu koszyka. Przy produkcie wartym kilka euro dodatkowe 3 euro może zniszczyć całą przewagę cenową. Przy droższym urządzeniu wpływ cła będzie proporcjonalnie mniejszy. Znaczenie ma też miejsce wysyłki, sposób rozliczenia należności przez platformę oraz liczba kategorii taryfowych w jednej paczce. Warto sprawdzić pełną cenę przy kasie, zamiast kierować się kwotą wyświetloną na pierwszej stronie oferty.

Polscy klienci już wcześniej musieli liczyć nowe koszty zakupów na Temu, Shein i AliExpress. Teraz rachunek staje się bardziej złożony. Drobne zamówienia będą traciły sens najszybciej, a część platform prawdopodobnie przeniesie towary do magazynów w Unii albo zmieni sposób grupowania przesyłek.

Ochrona rynku nie może być pretekstem do fiskalizmu

Polska ma interes w ochronie konsumentów i rodzimych przedsiębiorców przed nieuczciwą konkurencją. Nie ma natomiast interesu w tworzeniu kolejnej nieprzejrzystej daniny, z której Bruksela uczyni wygodne źródło dochodu. Każda opłata powinna mieć jasno określony koszt obsługi, cel i termin rozliczenia.

Wolny handel nie oznacza zgody na omijanie norm. Ochrona rynku nie oznacza zgody na dowolne sięganie do portfela obywatela. Polacy potrzebują prostych reguł oraz skutecznej kontroli towarów, a nie labiryntu opłat naliczanych już po podjęciu decyzji o zakupie. Od listopada warto więc patrzeć Brukseli na ręce: bezpieczeństwo konsumenta ma być rezultatem, a nie hasłem zasłaniającym kolejny rachunek.

Źródło: Bankier.pl, Rada Unii Europejskiej, Komisja Europejska

Źródło: Bankier.pl

Читать всю статью