Zajączkowska-Hernik bez partyjnej legitymacji. Wymowne słowa o Mentzenie

polsatnews.pl 1 час назад

- w tej chwili nie mam żadnej legitymacji partyjnej, ale dalej jestem europosłanką Konfederacji - powiedziała Ewa Zajączkowska-Hernik w "Politycznym WF-ie z gościem". Pytana o stosunek do Sławomira Mentzena wskazała, iż osiągnął "sukces w wyborach prezydenckich, umocnił Konfederację, no… i w zasadzie tyle". Polityk krytykowała też minister zdrowia, twierdząc iż prowadzi do prywatyzacji ochrony zdrowia.

Polsat News
Europosłanka Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik

Europosłanka Konfederacji została zapytana o jej przynależność partyjną w kontekście zdarzeń z końca marca. Po tym, jak ogłosiła, iż zmienia frakcję w Parlamencie Europejskim przestała być członkiem Nowej Nadziei, a Sławomir Mentzen, życzył jej powodzenia u "przyjaciół Narodowców".

- Nie, na ten moment nie mam żadnej legitymacji partyjnej, ale dalej jestem europosłanką Konfederacji i to jest najważniejsze - odparła.

Na pytanie, czy poróżniła się z liderem Nowej Nadziei z powodu politycznych, finansowych, czy np. kierunkowych, nie odpowiedziała wprost.

- Byłam ważnym elementem Nowej Nadziei, a pozostanę ważnym elementem Konfederacji i to jest kluczowe. Zależy mi na tym, żeby Konfederacja miała silną reprezentację w europarlamencie i w Sejmie, również po najbliższych wyborach. One będą bardzo ważne, więc kluczowa jest jedność i to jest jakby zachowane - tłumaczyła.

- To może zapytamy inaczej. Jak pani ocenia przywództwo i dalekosiężność planu Sławomira Mentzena? - wtrącił Piotr Witwicki.

- Sławomir Mentzen jest jednym z liderów Konfederacji. Bez wątpienia osiągnął ogromny sukces w wyborach prezydenckich. Umocnił jeszcze Konfederację na polskiej scenie politycznej i to mu trzeba oddać. No i w zasadzie tyle - odparła.

Jakie partie kusiły Zajączkowską-Hernik? "Pomidor"

Okazuje się, iż po tym, jak Zajączkowska-Hernik poróżniła się ze Sławomirem Mentzenem i ogłosiła, iż "wraca do polskiej polityki", odezwały się do niej różne strony sceny politycznej.

- Propozycje padały z różnych stron. Nie tylko od Grzegorza Brauna (który tego faktu nie ukrywał - red.) - zaznaczyła.

- To od kogo jeszcze?

- Różne strony.

- PiS dzwoniło?

- Pomidor.

ZOBACZ: Mentzen uderza w Kaczyńskiego. "Jest nie tylko kłamcą, ale i chamem"

Zajączkowska stwierdziła, iż od początku związana jest ze środowiskiem konserwatywno-liberalnym i jej naturalnym miejscem jest Konfederacja. - Na ten moment nie wyobrażam sobie, żeby to miejsce się zmieniło. A też wydaje mi się, iż w interesie Konfederacji jest to, żebym wystartowała z jej list, o ile chcemy mieć dobry wynik - podsumowała.

Zajączkowska-Hernik o programie SAFE: Rzucamy sią na kredyt jak szczerbaty na suchary

Polityk odniosła się do podpisanego w piątek przez Polskę programu SAFE, w ramach którego pozyskamy pieniądze na zbrojenie.

- To nie jest tylko tak, iż Unia Europejska czy Komisja Europejska daje możliwość pozyskania środków, żeby państwa członkowskie się uzbroiły. Niemcy w Unii Europejskiej bardzo często szukają rozwiązań, dzięki którym mogą w sposób legalny wesprzeć niemiecką gospodarkę i nie zostać posądzonym o niedozwoloną pomoc publiczną dla niemieckiej gospodarki i takim programem jest SAFE - oceniła.

ZOBACZ: Podpisanie umowy SAFE. Mamy mało czasu w wiele zakupów

Jej zdaniem problem jest również to, iż ramach SAFE Komisja Europejska zaciągnie kredyt w wysokości 150 miliardów euro do rozdysponowane pomiędzy państwa członkowskie.

- I my się na ten kredyt rzucamy jak szczerbaty na suchary, nie patrząc kompletnie na konsekwencje zaciągania tak dużej pożyczki. Ja nie twierdzę, iż my nie mamy pozyskiwać środków na obronność. Tylko róbmy to z głową. Nie w obcej walucie, nie na nieznanym oprocentowaniu, nie w oparciu o kamienie milowe - podkreśliła.

- jeżeli byśmy nie skorzystali z programu SAFE, to przecież nie przestalibyśmy kupować uzbrojenia na kredyt. Będziemy to dalej robić, tylko po gorszych warunkach - wtrącił Piotr Witwicki.

- No i pytanie, czy jest w ogóle sens takiej polityki, dlatego iż my w tym momencie wydajemy najwięcej na obronność w całej UE. Może wypadałoby zacząć od zrobienia audytu tych środków, które są wykorzystywane z polskiego budżetu i idą na uzbrojenia. Nie możemy doprosić się szefa MON Władysława Kosinianka-Kamysza o to, żeby powiedział realnie, które przedsiębiorstwa polskie skorzystają na programie SAFE - wskazała.

"Minister zdrowia doprowadzi do prywatyzacji ochrony zdrowia"

Podobne zdanie europosłanka Konfederacji wyraziła w kwestii rosnących wydatków na ochronę zdrowia.

- Wiem, iż to brzmi banalnie, ale musimy sprawdzić, na co te pieniądze realnie idą. Po pierwsze wynagrodzenia lekarzy są horrendalne, po drugie kosz świadczeń gwarantowanych… Być może należałoby to zweryfikować, iż państwo wzięło po prostu na siebie za dużo opieki - stwierdziła.

Argumentowała, iż "eksperci wskazują i należałoby usiąść i porozmawiać o tym, jakie usługi państwo powinno realnie gwarantować, a jakich jednak nie".

- To brzmi super na poziomie teorii. Tylko na poziomie praktyki to oznacza, iż trzeba wyjść do ludzi i powiedzieć, trochę tak jak dzisiaj próbuje powiedzieć minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, iż finansowanych z NFZ zabiegów na zaćmę będzie mniej, zabiegów na endoprotezę będzie mniej i trzeba sobie radzić samemu albo poczekać - zauważył Marcin Fijołek.

- Mam wrażenie, to co robi obecna minister zdrowia, docelowo doprowadzi do prywatyzacji ochrony zdrowia. Ja też nie wiem, czy to jest odpowiedni kierunek, bo my mówimy cały czas o tym, żeby rozbić monopol NFZ -u. Z jakiegoś powodu NFZ dysponuje pieniędzmi, które trafiają do szpitali, czy do przychodni i są wydawane w sposób nieodpowiedni. Tych pieniędzy ciągle brakuje. Być może gdyby systemów ubezpieczeń było kilka, a pieniądze realnie szły za Polakami, to wyglądałoby to inaczej. Rywalizacja naprawdę czasami bardzo pomaga - dodała.

Wniosek o referendum. "Sprytna zagrywka prezydenta"

Polityk skomentowała również ruch prezydenta Karola Nawrockiego, który skierował do Senatu wniosek o referendum ws. unijnej polityki klimatycznej.

- Z politycznego punktu widzenia to bardzo sprytna zagrywka. o ile wniosek o to referendum zostanie odrzucony, to wtedy prezydent będzie mógł budować narrację, iż oto Koalicja Obywatelska chce tej polityki klimatycznej, chce tego Zielonego Ładu dla Polaków. Powie: my zrobiliśmy referendum, to oni nie chcieli - przekazała.

Na koniec poruszono kwestię polexitu.

- To Polacy o tym zdecydują. Takie rzeczy realizowane są jednak przez referendum. Mieliśmy referendum akcesyjne, więc o ile Polacy będą chcieli opuścić Unię Europejską, no to w taki sposób - argumentowała.

ZOBACZ: Sojusz KO z Konfederacją? "Uważam, iż wszystko jest możliwe"

Zdaniem Zajączkowskiej-Hernik, dziś, patrząc na nastroje społeczne, "nie ma jednak mowy" o przeprowadzeniu takiego plebiscytu.

- Żeby Polacy zradykalizowali się wobec Unii Europejskiej, potrzebują zderzenia się z polityką unijną na własnej skórze. I to będzie bardzo bolesne, bo pakt migracyjny za chwilę ruszy. To, iż my teraz nie przyjmujemy migrantów, nie znaczy, iż nie będziemy ich przyjmować w przyszłości - zakończyła.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Nowi ministrowie z klubu Centrum? Mirosław Suchoń o szczegółach
Читать всю статью