Żądanie Iranu skierowane do USA: Wycofanie wojsk amerykańskich z Zatoki Perskiej + 300 miliardów dolarów na odbudowę i kontrola nad Ormuzem

dakowski.pl 1 день назад

    Żądanie Iranu skierowane do Waszyngtonu: wycofanie wojsk amerykańskich z Zatoki Perskiej – 300 miliardów dolarów na odbudowę i kontrola nad Ormuzem

    Negocjacje między Iranem a USA najwyraźniej osiągnęły punkt, w którym Teheran nie domaga się już tylko ustępstw, ale całkowitej reorganizacji amerykańskiej władzy na Bliskim Wschodzie.

    Według doniesień omówionych w rozmowie z Larrym Johnsonem, Iran domaga się trwałego zawieszenia broni, wycofania wojsk amerykańskich z regionu, całkowitego zniesienia sankcji, uwolnienia zamrożonych funduszy, 300 miliardów dolarów odszkodowania za odbudowę oraz kontroli nad Cieśniną Ormuz. Johnson zaznacza jednak, iż żądanie 300 miliardów dolarów nie zostało jeszcze oficjalnie potwierdzone.

    Kluczowa kwestia: Iran nie zachowuje się jak osłabione państwo proszące o ustępstwa. Teheran negocjuje, jakby miał strategiczną dźwignię. A tą dźwignią jest Ormuz.

    Cieśnina Ormuz jako dźwignia

    Cieśnina Ormuz to jedno z najbardziej wrażliwych wąskich gardeł energetycznych na świecie. Ktokolwiek ją kontroluje, wpływa na ceny ropy naftowej, przepływy LNG, składki ubezpieczeniowe, łańcuchy dostaw i ostatecznie na globalną gospodarkę.

    Johnson wyjaśnił, iż Iran jasno określił swoje stanowisko: złagodzić sankcje, uwolnić aktywa, zakończyć wojnę w Strefie Gazy i Libanie – i zaakceptować irańskie roszczenia do wiodącej roli w Ormuzie. Teheran zamierza pobierać tam opłaty, czy to w formie opłat użytkowych, czy podatków środowiskowych.

    Nie tylko zwiększyłoby to presję ekonomiczną Iranu, ale także ustanowiłoby strategiczny instrument kontroli nad Zatoką Perską. Dla Waszyngtonu byłby to bezpośredni atak na system porządku, który przez dekady opierał się na amerykańskich lotniskowcach, bazach wojskowych i możliwości nakładania sankcji.

    Trump między umową a groźbą

    Johnson opisuje Trumpa jako osobę sprzeczną: jednego dnia sygnalizuje gotowość do negocjacji, następnego grozi eskalacją działań zbrojnych. W rozmowie posługuje się analogią do „ludzkiej piłeczki pingpongowej” – rozdartej między porozumieniem, presją ze strony Izraela, krajowymi interesami politycznymi a twardogłowymi politykami w Waszyngtonie.

    Johnson uważa za szczególnie uderzające, iż Iran nie jest już pod wrażeniem tych gróźb. Teheran określił swoje „czerwone linie” i wydaje się nie chcieć ich porzucić: wzbogacanie uranu, kontrola nad wzbogaconym uranem, władza nad Ormuzem i zniesienie sankcji.

    Oto sedno nowej sytuacji: USA przez cały czas stanowią zagrożenie, ale Iran nie wydaje się już wycofującym się przeciwnikiem.

    Izrael, Liban i drugi front

    Tymczasem sytuacja w Libanie eskaluje. Johnson podkreśla, iż ​​Izrael przez cały czas wywiera ogromną presję na południowy Liban. Jednocześnie Hezbollah nie stracił swojego potencjału, a wręcz go rozwinął – szczególnie w zakresie dronów.

    To niebezpieczne dla Izraela. Naloty mogą niszczyć budynki, ale nie są w stanie wyeliminować głęboko zakorzenionej, mobilnej i zaprawionej w boju organizacji. Johnson argumentuje, iż chociaż Izrael może bombardować, nie gwarantuje to automatycznie kontroli nad terytorium. Im dalej Izrael się posunie, tym większe będą jego straty.

    W tej sytuacji każde porozumienie między Waszyngtonem a Teheranem staje się również pytaniem dla Netanjahu: Czy Izrael zaakceptuje nowy porządek regionalny, czy też będzie próbował jeszcze bardziej zaostrzyć sytuację?

    Potencjalne wycofanie się Stanów Zjednoczonych z regionu

    Szczególnie kontrowersyjna jest ocena Johnsona, iż ​​poważna umowa miałaby również widoczne konsekwencje militarne. Jednym z możliwych sygnałów byłoby wycofanie amerykańskich jednostek powietrznych i samolotów wojskowych z regionu. Według doniesień izraelskich, amerykańskie samoloty wojskowe mogłyby zostać przerzucone z Izraela do Europy w ciągu 72 godzin od zawarcia umowy.

    Gdyby do tego doszło, byłoby to coś więcej niż tylko relokacja techniczna. Miałoby to wymiar symboliczny: Stany Zjednoczone nie mogłyby już dłużej pełnić funkcji stałego parasola militarnego Izraela i gwarantować Porządku Zatoki Perskiej.

    Johnson idzie jeszcze dalej: jeżeli rosyjsko-chińska wizja regionu stanie się rzeczywistością, amerykańska obecność wojskowa w regionie Zatoki Perskiej zniknie na dłuższą metę.

    Chiny jako zwycięzca nowego porządku

    Chiny byłyby jednym z największych zwycięzców. jeżeli Iran będzie potrzebował odbudowy, naprawy infrastruktury, modernizacji portów, budowy elektrowni i zabezpieczenia szlaków transportowych, to, według szacunków Johnsona, chińscy inżynierowie, pracownicy i firmy będą gotowi.

    To wpisuje się w logikę Inicjatywy Pasa i Szlaku: Chiny nie muszą dominować, budując bazy wojskowe jak USA. Pekin buduje infrastrukturę, integruje kraje gospodarczo i tworzy zależności poprzez handel, technologię i finansowanie.

    Program odbudowy Iranu o wartości 300 miliardów dolarów byłby zatem nie tylko rekompensatą. Stanowiłby potencjalny punkt wyjścia do głębszej integracji Iranu z zdominowanym przez Chiny porządkiem gospodarczym.

    Strategiczny upadek USA

    Dla Waszyngtonu takie porozumienie oznaczałoby geopolityczny odwrót o historycznych rozmiarach.

    Przez dziesięciolecia potęga Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie opierała się na czterech filarach:

    1. Bazy wojskowe w Zatoce Perskiej
    2. Kontrola strategicznych szlaków energetycznych
    3. Sankcje wobec Iranu
    4. Zobowiązania ochronne wobec Izraela i monarchii Zatoki Perskiej

    Jeśli Iran zaoferuje teraz jednocześnie złagodzenie sankcji, uwolnienie środków finansowych, pomoc w odbudowie, kontrolę nad cieśniną Ormuz i wycofanie wojsk amerykańskich, to nie chodzi już o normalne porozumienie pokojowe. Chodzi o demontaż istniejącej architektury USA na Bliskim Wschodzie.

    Johnson uważa to za przesunięcie tektoniczne: USA tracą siłę odstraszania, Izrael traci bezpieczeństwo strategiczne, Iran zyskuje pole manewru, Chiny zyskują wpływy, a Rosja zyskuje dodatkowy front przeciwko dominacji Zachodu.

    Wnioski: Nie porozumienie pokojowe, ale nowy porządek świata na Bliskim Wschodzie

    To, o co tu negocjujemy, to coś znacznie więcej niż zawieszenie broni. Chodzi o to, kto będzie w przyszłości ustalał zasady na Bliskim Wschodzie.

    Jeśli Iranowi uda się choć częściowo spełnić jego żądania, oznaczałoby to dramatyczną utratę władzy przez Waszyngton. Stany Zjednoczone musiałyby zaakceptować, iż ich trwająca od dziesięcioleci strategia sankcji, baz wojskowych i taktyk nacisku osiągnęła swój kres.

    Dla Iranu byłoby to historyczne zwycięstwo:
    sankcje zostały złagodzone, fundusze uwolnione, Hormuz uznany, wojska amerykańskie wycofane, a odbudowa sfinansowana.

    Dla Izraela byłby to strategiczny koszmar:
    wzmocniony Iran, gotowy do walki Hezbollah i Ameryka, która nie będzie już automatycznie reagować na każdą eskalację konfliktu.

    Dla Chin i Rosji byłby to kolejny dowód na to, iż zdominowany przez Zachód porządek nie jest już niekwestionowany.

    Krótko mówiąc: jeżeli ta umowa wejdzie w życie, nie tylko zakończy ona eskalację, ale także wyznaczy początek nowego porządku sił na Bliskim Wschodzie.

    Читать всю статью