Po nocnym upadku z okna na trzecim piętrze obiektu przy ambasadzie RP w Lublanie naczelnik Biura Bezpieczeństwa Dyplomatycznego MSZ trafił do szpitala w stanie krytycznym. Informacje ujawniono 18 września. Resort potwierdził wypadek, a Krzysztof Bosak zażądał dokładnego zbadania sprawy, ważnej dla bezpieczeństwa polskiej dyplomacji.
MSZ potwierdza wypadek
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził portalowi Niezależna.pl, iż urzędnik uległ wypadkowi w mieszkaniu przylegającym do placówki. Według stanowiska resortu mężczyzna przebywał na urlopie, a zdarzenie nastąpiło w jego prywatnym czasie. Media podały, iż wypadł nocą z okna na trzecim piętrze. Jego danych nie ujawniono.
Najważniejsze jest teraz życie i zdrowie poszkodowanego. Powaga sytuacji wymaga też powściągliwości: publicznie dostępne informacje nie pozwalają przesądzić, dlaczego doszło do upadku ani czy zdarzenie miało związek z obowiązkami służbowymi urzędnika. Nie przedstawiono również pełnego, oficjalnego opisu przebiegu wypadku. Każda dalej idąca teza byłaby dziś spekulacją.
Urlop, przesyłka i pytania o procedury
Niezależna.pl poinformowała, powołując się na własne źródła, iż naczelnik miał wcześniej pobrać listy kurierskie wraz z przesyłką dyplomatyczną i przekazać ją dalej. Resort nie potwierdził publicznie tej wersji. Portal Zero.pl podał natomiast, iż przed wypadkiem w pomieszczeniu miało odbywać się prywatne spotkanie z udziałem kilku osób. Także to pozostaje ustaleniem medialnym, a nie oficjalnym komunikatem.
Ta różnica ma znaczenie. Biuro Bezpieczeństwa Dyplomatycznego odpowiada za bezpieczne funkcjonowanie obiektów MSZ i polskich placówek zagranicznych. o ile wysoki urzędnik tej komórki wykonywał zadanie związane z przesyłką dyplomatyczną podczas formalnego urlopu, państwo powinno jasno wyjaśnić zakres polecenia, obieg dokumentów oraz zastosowane procedury. o ile pobyt był całkowicie prywatny, również należy powiedzieć to jednoznacznie i przeciąć narastające domysły.
Bosak: sprawa wymaga dokładnego zbadania
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zwrócił uwagę na stanowisko poszkodowanego oraz medialne informacje o urlopie i przesyłce. Ocenił, iż sprawa jest "bardzo, bardzo podejrzana" i napisał, iż wymaga dokładnego zbadania. To opinia polityka, nie rozstrzygnięcie co do przyczyn zdarzenia.
Apel o wyjaśnienia jest zasadny, ale musi iść w parze z odpowiedzialnością za słowo. Ciężki wypadek człowieka nie może stać się paliwem dla niesprawdzonych teorii. Równocześnie polskie MSZ nie powinno zasłaniać się ogólnikami, gdy pytania dotyczą komórki odpowiedzialnej za bezpieczeństwo dyplomatyczne i zdarzenia przy placówce Rzeczypospolitej.
Bosak krytykował już sposób, w jaki rząd podchodzi do bezpieczeństwa państwa. W sprawie Lublany stawką jest wiarygodność procedur chroniących polskich dyplomatów, urzędników i poufną korespondencję. Polacy mają prawo oczekiwać faktów: kto odpowiadał za organizację pobytu, jaki był jego rzeczywisty charakter i czy wszystkie reguły bezpieczeństwa zostały zachowane. Najpierw jednak trzeba ustalić przebieg zdarzenia. Bez insynuacji i bez zamiatania pytań pod dywan.
Źródło: Do Rzeczy, Niezależna.pl
Źródło: Do Rzeczy







