Wtorek pod znakiem własnych satelitów. Polska wchodzi do unijnego IRIS²

dzienniknarodowy.pl 1 день назад
Zdjęcie: Wtorek pod znakiem własnych satelitów. Polska wchodzi do unijnego IRIS²


Polityczny kalendarz wtorku wypełniają posiedzenia i spotkania, ale jedno wydarzenie ma ciężar strategiczny. W Warszawie podpisano umowę o udziale Polski w budowie europejskiej konstelacji satelitarnej IRIS², czyli w projekcie, który ma dać państwu własną, odporną na zakłócenia łączność z kosmosu.

Podpis, który liczy się najbardziej

Spośród punktów wtorkowego planu rządu najdalej idące skutki niesie ceremonia w stolicy. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński złożył podpis pod umową przystąpienia Polski do programu IRIS². Po stronie unijnej porozumienie sygnował komisarz do spraw obronności i przestrzeni kosmicznej Andrius Kubilius.

Dla resortu i dla całej administracji to wejście do grona państw, które nie tylko korzystają z bezpiecznej łączności satelitarnej, ale też ją współtworzą. W chwili podpisu Polska przeszła z roli odbiorcy technologii do roli współwłaściciela systemu.

Czym jest IRIS² i co zyskuje Polska

IRIS², czyli Infrastructure for Resilience, Interconnectivity and Security by Satellite, to jeden z największych projektów kosmicznych Unii Europejskiej. Konstelacja ma liczyć blisko trzysta satelitów rozmieszczonych na niskiej i średniej orbicie, a jej zadaniem jest zapewnienie bezpiecznej łączności administracji, służbom mundurowym, sektorowi obronnemu oraz zwykłym obywatelom, także tam, gdzie brakuje zasięgu.

Polska wkłada w przedsięwzięcie około 2,8 miliarda złotych, blisko sześciuset milionów euro, ze środków Krajowego Planu Odbudowy. To mniej więcej jedna dziesiąta wartości całej konstelacji i pozycja jednego z kilku głównych graczy projektu. najważniejszy jest przy tym element krajowy: na terytorium Polski ma powstać niezależna, zarządzana przez stronę polską stacja naziemna, przez którą popłynie łączność dla obywateli w sytuacjach kryzysowych. Pierwsze zdolności systemu mają pojawić się pod koniec obecnej dekady, a pełną gotowość przewidziano na początek lat trzydziestych.

Dlaczego łączność to dziś bezpieczeństwo

Za technicznymi szczegółami kryje się kwestia zasadnicza, czyli suwerenność. Współczesny kryzys, od klęski żywiołowej po wojnę, zaczyna się często od zerwania łączności. Kto kontroluje satelity wiszące nad krajem, ten w takiej chwili decyduje, czy państwo widzi, słyszy i może wydawać rozkazy. Uzależnienie od prywatnych operatorów spoza Europy pokazało już w ostatnich latach, jak krucha bywa taka zależność.

Własny udział w europejskiej konstelacji i własna stacja naziemna zmniejszają to ryzyko. Chodzi o to, by w godzinie próby Polska nie musiała prosić nikogo o dostęp do orbity. W tym sensie umowa podpisana we wtorek jest inwestycją nie tylko technologiczną, ale wprost w bezpieczeństwo narodowe.

Reszta kalendarza

Satelitarne porozumienie nie było jedynym punktem dnia. W planie rządu znalazły się prace nad zmianami w ochronie zdrowia oraz posiedzenie Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego, gremium, które koordynuje politykę państwa w sprawach obronnych i wrażliwych. Poza Warszawą uwagę przyciągała zapowiedziana obecność Przemysława Czarnka w Będzinie.

Jeśli jednak szukać w tym kalendarzu decyzji o najdłuższym cieniu, pada on właśnie na kosmos. Bo o ile spory o ochronę zdrowia czy politykę partii toczyć się będą jeszcze długo, o tyle miejsce Polski w europejskiej sieci satelitarnej zostało wtorkowym podpisem przesądzone na lata.

Читать всю статью