Wstrząs energetyczny, który może przyspieszyć powstanie świata wielobiegunowego

dakowski.pl 5 часы назад

    Źródło obrazu: The Cradle

    Wstrząs energetyczny,

    który może przyspieszyć powstanie

    świata wielobiegunowego

    Autorstwa Aidana J. Simardone’a

    Zakłócenia w dostawach energii z Zatoki Perskiej powodują wzrost inflacji, wywołują zamieszanie gospodarcze i prowadzą do globalnej reorganizacji, na której korzystają Chiny i Rosja.

    Zbliża się kryzys energetyczny, który może zmienić globalną gospodarkę i przyspieszyć transformację w kierunku świata wielobiegunowego. Iran kontroluje Cieśninę Ormuz, a Stany Zjednoczone nałożyły blokadę w Zatoce Perskiej, co spowodowało, iż z rynku zniknęła choćby jedna piąta światowych zasobów ropy naftowej.

    Nawet gdyby żegluga miała zostać wznowiona jutro, szkody już zostały wyrządzone. Rezerwy strategiczne maleją, łańcuchy dostaw są zakłócone, a produkcji ropy nie da się po prostu wznowić z dnia na dzień.

    Będzie wielu przegranych i niewielu zwycięzców. Znaczna część świata stoi w obliczu nowej fali inflacji, stagnacji gospodarczej i niepokojów społecznych. Afryka prawdopodobnie poniesie największe straty, ponieważ niedobory nawozów podniosą ceny żywności i pogłębią istniejące zagrożenia.

    Chiny i Rosja prawdopodobnie odniosą zwycięstwo. Chiny są największym importerem ropy naftowej i w perspektywie krótkoterminowej czekają je trudności. Są jednak również największym producentem zielonej energii, której eksport gwałtownie rośnie w obliczu kryzysu naftowego.

    Rosja jest trzecim co do wielkości producentem ropy naftowej i drugim co do wielkości eksporterem. Mając dostęp do tego, czego potrzebuje reszta świata, wykorzysta swoje wpływy, aby przekonać kraje do zniesienia sankcji i zaprzestania wspierania Ukrainy.

    Iluzja stabilności

    Amerykańsko-izraelska wojna agresywna przeciwko Iranowi wywołała najgorszy kryzys naftowy w historii. Podczas kryzysu OPEC w 1973 roku i wojny w Zatoce Perskiej, siedem procent dostaw ropy zostało odciętych odpowiednio na pięć i dwa miesiące. W wojnie irańsko-irackiej choćby 20 procent dostaw ropy było niedostępnych przez ponad trzy miesiące.

    Zaskoczeniem nie jest to, jak poważne stały się zakłócenia, ale to, jak spokojny pozostaje rynek. Podczas kryzysu OPEC i wojny w Zatoce Perskiej ceny ropy wzrosły odpowiednio czterokrotnie i dwukrotnie. Wojna z Iranem początkowo spowodowała wzrost cen o prawie 70 procent w stosunku do poziomu sprzed wojny, ale od tego czasu ceny ustabilizowały się na poziomie około jednej trzeciej powyżej poziomu sprzed konfliktu.

    Prezydent USA Donald Trump od miesięcy zapowiadał trwałe zawieszenie broni i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz. Chiny również od lat przygotowują się na poważniejszy konflikt w Azji Zachodniej, powiększając swoje strategiczne rezerwy ropy naftowej (SPR). Teraz czerpią z tych rezerw zamiast kupować ropę na rynkach międzynarodowych, zmniejszając w ten sposób import do najniższego poziomu od prawie dekady i utrzymując niskie ceny.

    Stany Zjednoczone postępują podobnie. Największe wypłaty z SPR od początku prowadzenia pomiarów odnotowano w ciągu ostatnich trzech tygodni.

    Mimo to rynki nie zachowują się racjonalnie. Handlarze ropą i analitycy liczą na to, iż Waszyngton i Teheran ostatecznie osiągną porozumienie i przywrócą normalne dostawy. Niewielu chce obstawiać utrzymujące się wysokie ceny, tylko po to, by dyplomatyczny przełom zniweczył te stanowiska.

    Ten optymizm może przynieść korzyści konsumentom w krótkim okresie, ale niesie ze sobą ryzyko bardziej dotkliwej korekty w późniejszym okresie. Wyższe ceny zachęcałyby do oszczędzania i zmuszałyby rządy do wdrażania środków nadzwyczajnych. Zamiast tego, konsumpcja pozostaje zasadniczo niezmieniona, mimo iż jedna piąta światowych zapasów ropy naftowej zniknęła.

    Po stronie podaży producenci ponoszący wyższe koszty potrzebują gwarancji, iż wyższe ceny się utrzymają. Na przykład produkcja ropy łupkowej zależy nie tylko od wysokich, ale także od stabilnych cen. Ponieważ ceny ulegają znacznym wahaniom wraz z każdą zmianą sytuacji politycznej, inwestycje pozostają ograniczone. W Stanach Zjednoczonych, największym producencie ropy naftowej na świecie, produkcja pozostała zasadniczo niezmieniona w porównaniu z poziomami sprzed wojny.

    Nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu kryzys energetyczny jest daleki od zakończenia. Ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie przywróci natychmiast przepływu ropy. Osiągnięcie pełnej wydajności nieczynnych odwiertów może zająć tygodnie. Tankowce opuszczające Zatokę Perską potrzebują około 40 dni, aby dotrzeć do celu, a według ostatnich doniesień opóźnienia mogą być jeszcze dłuższe.

    Wiele statków stoi bezczynnie na płytkich wodach przez wiele miesięcy, co powoduje gromadzenie się małży, które pogarszają wydajność i mogą wymagać czyszczenia przed ponownym wprowadzeniem statków do służby.

    Skala zniszczeń infrastruktury naftowej również pozostaje niejasna. Niepewne jest również, czy firmy żeglugowe i ubezpieczyciele będą skłonni żeglować szlakiem wodnym, który może być usiany minami.

    Z tych powodów Goldman Sachs szacuje, iż gdyby Cieśnina Ormuz została całkowicie otwarta, przywrócenie 70% produkcji ropy naftowej w Zatoce Perskiej zajęłoby trzy miesiące. choćby w tym scenariuszu światu przez cały czas brakowałoby sześciu procent całkowitej produkcji ropy, prawie tyle samo, co podczas kryzysu OPEC i wojny w Zatoce Perskiej.

    Jak wspomniano wcześniej, strategiczne rezerwy ropy naftowej (SPR) pomogły złagodzić kryzys. Jednak nie jest to rozwiązanie trwałe. Amerykańskie rezerwy SPR są na najniższym poziomie od dwóch lat. Oczekuje się, iż za kilka dni osiągną najniższy poziom od czasu rozpoczęcia uzupełniania SPR w latach 70. i na początku lat 80. XX wieku.

    Stany Zjednoczone mają 357 milionów baryłek ropy w swoim rezerwie rezerwowej (SPR), a trzy najwyższe poziomy wydobycia odnotowano w ciągu ostatnich trzech tygodni. Przy obecnym tempie, rezerwa rezerwowa (SPR) wystarczy na zaledwie 40 tygodni. Może się to wydawać długo, ale rezerwy rezerwowe (SPR) nie mogą zostać zredukowane do zera.

    Ropa naftowa jest magazynowana w kawernach solnych, a jej zbyt szybkie wydobycie grozi ich zawaleniem. Realistycznie rzecz biorąc, zapas ropy może spaść jedynie do 150 milionów, co oznacza kolejne 20 tygodni. Stanie się to tuż przed latem, kiedy spodziewany jest gwałtowny wzrost popytu na ropę.

    Z tych powodów choćby optymistycznie nastawieni handlarze surowcami spodziewają się, iż ceny na koniec roku pozostaną o 25 procent wyższe niż przed wojną. Możemy spodziewać się podobnie wysokich cen gazu i nawozów. Świat nie zobaczy tanich surowców w najbliższym czasie.

    Kto płaci cenę i kto na tym korzysta?

    „Długotrwałe zamknięcie Cieśniny Ormuz stanowi największe zagrożenie dla światowych rynków energii od dziesięcioleci” – stwierdza raport firmy konsultingowej Wood Mackenzie.

    W raporcie stwierdzono, iż jeżeli dostawy ropy naftowej pozostaną zakłócone przez kolejne cztery miesiące, nastąpi globalna recesja. Dla przypomnienia, Goldman Sachs prognozował, iż choćby trzy miesiące po pełnym otwarciu Cieśniny, światu przez cały czas będzie brakowało sześciu procent ropy.

    Globalne skutki będą nierównomiernie rozłożone. Najbardziej ucierpi Afryka, gdzie około połowa dochodów jest przeznaczana na żywność. Paliwa kopalne są kluczowym składnikiem nawozów, z których 30% jest transportowanych przez Cieśninę Ormuz.

    Rolnicy ograniczają produkcję, ponieważ ceny siarki potroiły się. W latach 2007 i 2008 gwałtowny wzrost cen żywności doprowadził do masowych protestów, w tym zamieszek w Burkina Faso, Kamerunie, Wybrzeżu Kości Słoniowej, Maroku, Mozambiku, Senegalu i Tunezji, a także do strajku generalnego w Egipcie.

    Biorąc pod uwagę rosnącą niechęć do świata zachodniego, nadchodzący kryzys daje również Afrykańczykom szansę na pozbycie się ostatnich śladów amerykańskiego i europejskiego kolonializmu. jeżeli antyimperialistyczny sojusz państw Sahelu przetrwa kryzys, może stać się promykiem nadziei dla innych państw afrykańskich, które pójdą w jego ślady.

    Chiny stoją przed krótkoterminowymi wyzwaniami jako największy importer ropy naftowej na świecie, którego jedna trzecia dostaw pochodzi z Zatoki Perskiej. Aby zrekompensować ten niedobór, Chiny korzystają ze swoich strategicznych rezerw ropy naftowej. Jednak podobnie jak Stany Zjednoczone, wycofywanie ropy nie może trwać w nieskończoność.

    W marcu szacowano, iż chińskie rezerwy wystarczą na trzy do czterech miesięcy. Ten okres dobiega końca. A kiedy to nastąpi, Chiny będą musiały zapłacić za droższą ropę, co podniesie koszty i ograniczy wzrost gospodarczy.

    Ale Pekin ma też atuty, których większość świata nie ma.

    Chiny produkują 80% paneli słonecznych. Energia słoneczna była wcześniej krytykowana za zawodność, ponieważ pochmurna pogoda wpływała na produkcję energii. Jednak biorąc pod uwagę niestabilne dostawy ropy naftowej, energia słoneczna jest w tej chwili uważana za bardziej niezawodną alternatywę.

    Pekin produkuje również 80% światowych baterii i 75% pojazdów elektrycznych. Chiński przemysł czystej energii jest wyceniany na 2 biliony dolarów i w 2025 roku będzie stanowił jedną trzecią wzrostu gospodarczego kraju.

    Rozwój eksportu technologii energii odnawialnej nie tylko wygeneruje dochód, ale także wzmocni pozycję Chin jako gwaranta bezpieczeństwa energetycznego w czasach globalnej niestabilności.

    Już przed wojną z Iranem Chiny dostarczały Kubie panele słoneczne, pomimo nielegalnej blokady tego kraju przez Stany Zjednoczone.

    Jednak największym beneficjentem może okazać się Rosja. (Wiadomości z Ambasady Iranu)

    Jest drugim co do wielkości eksporterem ropy naftowej i gazu na świecie. Położony w sercu Eurazji, może zaopatrywać rynki energetyczne zarówno szlakami atlantyckimi, jak i pacyficznymi.

    Kiedy ceny ropy naftowej gwałtownie wzrosły w 2007 roku, Rosja odnotowała drugi najwyższy wzrost gospodarczy od upadku Związku Radzieckiego. Co ważniejsze, kraje muszą zwrócić się do Moskwy, aby utrzymać niskie ceny i zapewnić sobie dostawy.

    Zarówno Wielka Brytania, jak i Stany Zjednoczone niedawno zniosły niektóre sankcje wobec rosyjskiej ropy. Kraje borykające się z kryzysami energetycznymi nie będą miały innego wyboru, jak tylko zbliżyć się do Moskwy. Na przykład Indie podpisały niedawno z Rosją umowy dotyczące budowy statków i mobilności siły roboczej.

    Dzieje się to w kontekście wzrostu udziału Indii w rosyjskiej ropie naftowej do 38% i czterokrotnego wzrostu płaconych za nią premii. choćby w Europie import rosyjskiego gazu jest najwyższy od czasu inwazji na Ukrainę w 2022 roku.

    Kijów odpowiedział atakami na rosyjską infrastrukturę naftowo-gazową. Chociaż wolumen produkcji mógł spaść, dochody z eksportu paliw kopalnych osiągnęły najwyższy poziom od września 2023 roku. W miarę pogłębiania się kryzysu kraje, w tym europejskie, będą musiały wybierać między wsparciem Ukrainy a utrzymaniem dostaw energii elektrycznej.

    Kryzys po kryzysie

    Znaczenie tego kryzysu wykracza daleko poza rynki energii. choćby w najbardziej optymistycznym scenariuszu, wyższe ceny, niedobory dostaw i zakłócenia gospodarcze są już mocno zakorzenione w światowej gospodarce w nadchodzących miesiącach.

    Kraje najlepiej przygotowane do przetrwania kryzysu niekoniecznie są tymi, które zdominowały poprzednią erę globalizacji. Chiny mogą zaoferować alternatywne źródła energii, moce produkcyjne i skalę technologiczną. Rosja pozostaje jednym z niewielu mocarstw zdolnych do dostarczania węglowodorów, od których świat wciąż jest zależny.

    W Afryce i szerzej pojętym Globalnym Południu rządy będą coraz częściej zmuszone do poszukiwania partnerów spoza zachodniej strefy wpływów w obliczu rosnącej presji gospodarczej.

    Rezultatem może być coś więcej niż tylko kryzys energetyczny. Może to oznaczać kolejny decydujący krok w kierunku erozji dominacji gospodarczej Zachodu i powstania bardziej wielobiegunowego porządku świata.

    Źródło: Wstrząs energetyczny, który może przyspieszyć powstanie świata wielobiegunowego

    Читать всю статью