Deklaratywnie proletariacka Polska Ludowa nie miała oporów przed stosowaniem skrajnej przemocy wobec robotników walczących o lepszy byt swoich rodzin. / Źródło: Wikimedia Commons, https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Poznan_1956.jpg, fot. Autor nieznany (Public Domain)28 czerwca obchodzić będziemy 70. rocznicę Poznańskiego Czerwca. Demonstracje, które miały miejsce w stolicy Wielkopolski w 1956 roku, były wynikiem społecznego niezadowolenia. Wprowadzone wówczas zmiany gospodarcze, wyższe normy produkcyjne w zakładach pracy oraz militaryzacja państwa skutkowały pogorszeniem poziomu życia. Ta sytuacja doprowadziła do społecznych demonstracji w Poznaniu. Z okazji rocznicy rozmawialiśmy ze świadkiem Poznańskiego Czerwca, Panem Jerzym Olejniczakiem, który był…
LT: Zacznijmy może od tego, ile miał Pan lat, kiedy miały miejsce wydarzenia z Poznańskiego Czerwca? Kiedy dowiedział się Pan o demonstracjach i jak ten początek wyglądał z Pana perspektywy?
JO: Ja jestem z rocznika 1943, czyli podczas Wypadków Poznańskich miałem 13 lat. Ojciec mój już wcześniej wspominał, iż coś się szykuje, bo na kolei wrze, a jak na kolei to tym bardziej u Ceglorza [mowa o zakładach Hipolita Cegielskiego w Poznaniu – red.]. Zakłady Cegielskie, wtedy się chyba nazywało imieniem Józefa Stalina. Ojciec pracował w ZNTK [Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego]. Ja z rodzicami i rodzeństwem mieszkaliśmy przy ulicy Kraszewskiego 16. Byliśmy w centrum wydarzeń, pod naszymi oknami przechodzili demonstranci, a później przejeżdżały czołgi. Pamiętam, iż na zakręcie ulicy Kraszewskiego i Zwierzynieckiej przewrócono tramwaj, który stanowił barykadę i za tym tramwajem ktoś zaczął strzelać. Również na szczycie budynku, na wylocie Kraszewskiego, siedział snajper i tę ulicę ostrzeliwał. I był taki moment, iż moja mama z ciocią wyszły z ciekawości, popatrzeć co się dzieje i migiem wróciły do domu, żeby czasami czegoś nie złapać – te kule tak świstały koło głowy!
LT: A same manifestacje – jak je Pan pamięta?
JO: Pamiętam taki moment, iż nie wiem, jak się tam znalazłem, ale byłem w tym głównym pochodzie manifestantów, którzy szli od Kaponiery w stronę Targów Poznańskich, bo to wszystko działo się właśnie w czasie targów. To było specjalnie zrobione w taki sposób, żeby świat się dowiedział, co się tu u nas dzieje. No i w zasadzie to było takie trochę pozytywne dla mnie wydarzenie, bo na tych targach wreszcie byłem. Pamiętam, iż przyniosłem do domu cały plik rozmaitych reklamówek, jakichś prospektów. Był też taki dzień, kiedy z bratem poszliśmy pod budynek ubezpieczalni społecznej, która była na narożniku Mickiewicza-Dąbrowskiego. I na dachu była aparatura, która zagłuszała stacje zagraniczne, między innymi Wolną Europę i Londyn. Całą aparaturę zrzucono na chodnik, a myśmy zbierali rozmaite części, żeby ojcu zanieść. Ojciec był bardzo zadowolony z jednej strony, a z drugiej zakazał nam chodzić po mieście w tym okresie, bo było to bardzo niebezpiecznie.
Przypomina mi się jeszcze, iż na narożniku Szamarzewskiego i Kraszewskiego zauważyliśmy, jak jakieś osoby cywilne rozbrajały żołnierzy. Potem rozmawialiśmy z ojcem, iż to mogły mieć bardzo przykre konsekwencje dla tych żołnierzy. Znaliśmy też panią Awanę, która była pielęgniarką w szpitalu Raszei [mowa o szpitalu im. Franciszka Raszei – red.]. Przejęli oni czynności szpitala polowego. Zbierali do siebie rannych.
LT: jeżeli jeszcze mogę zapytać, czy kiedy strzelano na ulicy, to był strach u Pana w domu?
JO: Po ulicy się adekwatnie nie chodziło, siedziało się w domu. Kiedy my tam sobie wyskoczyliśmy na manifestację, to był jeszcze czas, kiedy wszystko było spokojne. Podobno pierwsze strzały padły właśnie z gmachu UB [Urząd Bezpieczeństwa – red.], który miał swój budynek właśnie na Kochanowskiego. I stąd właśnie Kochanowskiego jest taka sławna. Potem pojawiały się takie historie, iż przykładowo włamali się [protestujący – red.] do więzienia na Młyńskiej i zabrali broń. Potem były wyskoki na peryferie Poznania i rozbrajanie posterunków milicyjnych. Wtedy też zdobywali broń. No bo skądś musieli ją wziąć, skoro potem była strzelanina – i to solidna. Strzelanie, tak generalnie, to było właśnie na Kochanowskiego. Jak tam rozbrajali gdzieś jakieś posterunki, czy więzienia, to może tam też padały strzały. Teraz mi się przypomniało, iż chyba też w czasie tych wypadków zrzucili jakiegoś UB-owca z mostu dworcowego.
LT: Zanim zaczęliśmy wywiad, opowiadał Pan o sytuacji z czołgiem. Mógłby Pan jeszcze raz wytłumaczyć, jak to wyglądało?
JO: W pewnym momencie pod naszymi oknami zatrzymał się czołg i to był polski czołg. Otworzył się właz i wyszedł żołnierz, w polskim mundurze, ale zwrócił się do nas po rosyjsku. Czyli to był Rosjanin. Zgłosiłem to potem w Instytucie Pamięci Narodowej. Był taki moment, iż jeden z prokuratorów apelował o zgłoszenie, jeżeli się coś wiedziało. Powiedział mi wtedy, iż wiele osób opowiadało mu podobną sytuację.
LT: Czy dużo było informacji o śmierci protestujących?
JO: Trudno było wtedy mówić o niezależnej prasie. O tych wypadkach, iż tam zginęło tyle ludzi, dopiero mówiło się później, bo ta cała odwilż adekwatnie nastąpiła w październiku, przy zmianie władzy, którą objął Gomułka. No to się mówiło o rozstrzelaniach i procesach. Władze mówiły o protestujących na zasadzie „wybryków chuligańskich”, awanturnicy i właśnie w tym tonie. Nikt tam się nie przyznawał do tego.
LT: Z Pana perspektywy, dlaczego ludzie zaczęli protestować? Z jakiego powodu zaczęły się demonstracje?
JO: Bo było coraz gorzej. Żyło się źle, żyło się ciężko. I to było w zasadzie 11 lat po wojnie. No to, czego tu się spodziewać adekwatnie? Czasami tak mówię, iż ludzie się śmieją i to już jest wręcz jakaś obelga, iż ktoś prostuje gwoździe. Ale wtedy się prostowało gwoździe, bo ich na rynku nie było. Ojciec sam pracował adekwatnie na rodzinę sześcioosobową, bo nas była czwórka no i rodzice. No czyli siłą rzeczy się nie przelewało. Masła nie widzieliśmy. Mama już jak była Wielkanoc, to mieszała margarynę z masłem, żeby chociaż jakąś namiastkę tego mieć. Boczek wędzony, gotowany, imitował szynkę na Wielkanoc. Było ciężko. No więc stąd się wzięło to całe niezadowolenie. Ogólnie rzecz biorąc, warunki życiowe się pogarszały. No i w końcu doszło do tego wybuchu.
LT: Chcę jeszcze dopytać. Ja jestem ze Śląska i u nas w szkole na historii nie mówiło się w ogóle o Poznańskim Czerwcu. Czy uważa Pan, iż te wydarzenia są wystarczająco przypominane? Czy wystarczająco się o nich mówi?
JO: Może to dlatego, iż w przypadku Czerwca cały czas była komuna i cały czas zduszała. Później się mówiło o powstaniu Poznańskiego Czerwca, a choćby o rewolucji. A oni [władze PRL – red.] mówili o wydarzeniach poznańskich, iż to właśnie były zamieszki takie raczej chuligańskie, a nie sprawa zorganizowana. Wydaje mi się, iż to powinien być element historii przekazywany pokoleniom. Może nie więcej uroczystości. Są uroczystości pod krzyżami, są przy bramie pod Cegielskim, prawda? Są rozmaite takie okazje. No więc wydaje mi się, iż może nie powinno być więcej tych oficjalnych takich sytuacji, ale w historii jak najbardziej. To jest historia Polski. Przecież, gdyby nie czerwiec, to pewnie października by nie było. Potem się zaczęła Czechosłowacja, Węgry i tak dalej. Czyli to była ta iskra, która spowodowała jakieś zmiany w całej środkowej Europie.
Do brutalnego tłumienia protestów podczas Poznańskiego Czerwca użytych zostało 10 tysięcy żołnierzy i 360 czołgów. W demonstracjach zabitych zostało co najmniej 50 osób. Około 650 zostało rannych. Było to pierwsze takie wystąpienie przeciwko władzom PRL w Polsce. Krwawe stłumienie robotniczego protestu było jednym z ostatnich aktów stalinowskiego terroru przed nadejściem Odwilży Gomułkowskiej. Poznań pokazał jednak rozdźwięk między komunizmem a klasą robotniczą, z którego po latach zrodziła się Solidarność i demokratyczna Polska.
Rozmawiało Leo TARGONI




![Bosak i Bardella spotkali się w Warszawie. Wspólnie kreślą wizję nowej Europy i odrzucają dyktat unijnej biurokracji [FOTO/VIDEO]](https://nczas.info/wp-content/uploads/2026/06/bosak-bardella.jpg)

![Nocny incydent przy Rejtana. Służby w akcji [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/724113565_4287536098178516_1914141315615919973_n.jpg)



