Wspólne kontrole na granicy z Ukrainą. Zajączkowska-Hernik ostrzega

dzienniknarodowy.pl 2 часы назад
Zdjęcie: Wspólne kontrole na granicy z Ukrainą. Zajączkowska-Hernik ostrzega


Polska i Ukraina pracują nad umową rozszerzającą wspólne kontrole graniczne i celne. Według informacji ujawnionych 29 września dokument ma pozwolić ukraińskim funkcjonariuszom wykonywać określone czynności na terytorium Polski. Ewa Zajączkowska-Hernik protestuje. Stawką są sprawniejsze odprawy, ale też suwerenność i bezpieczeństwo państwa.

Umowa ma rozszerzyć wspólną kontrolę

Przedstawiciele Polski i Ukrainy omawiali na przejściu Jagodzin-Dorohusk zwiększenie liczby punktów, w których strażnicy graniczni i celnicy obu państw prowadzą kontrolę w jednym miejscu. W rozmowach uczestniczyli reprezentanci polskich resortów spraw wewnętrznych i finansów, ukraińskich służb granicznych i celnych oraz administracji obu krajów. Delegacji ukraińskiej przewodniczył pierwszy wiceminister odbudowy, infrastruktury i transportu Serhij Derkacz.

Jak podał 26 września Ukrinform, powołując się na Derkacza, na granicy z Polską działa w tej chwili pięć wspólnych punktów kontrolnych. Dalsze rozszerzenie systemu ma wymagać umowy tworzącej podstawy prawne do pracy ukraińskich służb po polskiej stronie. Dokument pozostaje na etapie przygotowań, a publicznie dostępne informacje nie określają jeszcze szczegółowego katalogu uprawnień funkcjonariuszy.

To najważniejsze zastrzeżenie. Wspólna odprawa może skrócić kolejki i usprawnić przewóz osób oraz towarów, ale wygoda logistyczna nie zastępuje kontroli państwa nad własnym terytorium. Polacy mają prawo poznać zakres planowanych czynności, zasady odpowiedzialności, sposób nadzoru, reguły dostępu do danych i procedurę reagowania na naruszenia. Bez tych odpowiedzi nie ma podstaw do wystawienia rządowi blankietu zaufania.

Zajączkowska-Hernik żąda ostrożności

Europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik sprzeciwiła się swobodnemu działaniu ukraińskich służb na terytorium Polski. Wskazała na problem korupcji na Ukrainie, zagrożenie rosyjską infiltracją oraz rozbieżności między interesami Warszawy i Kijowa. Jej oceny mają charakter polityczny, ale pytanie o mechanizmy ochronne jest w pełni zasadne.

Polska współpracuje z Ukrainą przeciw rosyjskiemu zagrożeniu i ma interes w sprawnym funkcjonowaniu granicy. Sojusznicza kooperacja nie oznacza jednak rezygnacji z ostrożności. Dobitnie pokazała to sprawa odmowy wjazdu na Ukrainę polskiemu historykowi Michałowi Siekierce, który według ujawnionych informacji nie znał wcześniej podstawy faktycznej decyzji ani nie miał realnej drogi jej zakwestionowania. Skoro procedury jednego państwa mogą dotknąć obywatela drugiego, umowa musi jasno wskazywać granice kompetencji i tryb odwoławczy.

Nie wolno przy tym przesądzać, iż sam projekt oznacza oddanie polskiej granicy obcym służbom. Taki wniosek wykraczałby poza ujawnione fakty. Nie wolno też bagatelizować sprawy. To polskie organy muszą zachować zwierzchnictwo, a każda czynność podejmowana w Polsce powinna mieć precyzyjną podstawę prawną i podlegać skutecznemu nadzorowi Rzeczypospolitej.

Rosyjskie ataki wymuszają nowe procedury

Drugim tematem rozmów były zasady działania podczas alarmów powietrznych i rosyjskich ataków w pobliżu przejść. Strony rozmawiały o szybkiej wymianie informacji, ewakuacji ludzi, czasowym wstrzymywaniu odpraw oraz sprawnym wznawianiu pracy po ustaniu zagrożenia. Osobne rozwiązania mają objąć kolej, by chronić pasażerów, ładunki, załogi i tabor bez niepotrzebnego paraliżowania ruchu.

To nie jest zagrożenie teoretyczne. Rosyjskie uderzenia przy granicy wymuszały już ewakuację Dorohuska i rejonu Hrubieszowa. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało 22 września, iż sześć przejść w województwach lubelskim i podkarpackim postawiono w stan podwyższonej gotowości. Ograniczono liczbę osób i pojazdów przebywających jednocześnie na przejściach, wyznaczono też punkty schronienia.

W tym obszarze wspólne procedury są potrzebne. Rosja nie powinna móc jednym atakiem sparaliżować ważnego szlaku logistycznego ani stworzyć chaosu zagrażającego ludziom po obu stronach granicy. Szybka wymiana informacji służy bezpieczeństwu Polski. Musi jednak działać według reguł ustanowionych przez polskie państwo.

Granica ma być sprawna i pozostawać pod polską kontrolą

Rząd powinien przed podpisaniem umowy przedstawić opinii publicznej jej zasadnicze postanowienia. Potrzebna jest odpowiedź, jakie dokładnie czynności ukraińscy funkcjonariusze będą mogli wykonywać w Polsce, kto wyda im polecenia, jakie dane otrzymają, kto zbada ewentualne nadużycie oraz czy polski obywatel będzie mógł skutecznie zaskarżyć ich działanie.

Stawka dla Polski jest konkretna. Sprawniejsza granica oznacza krótsze kolejki, stabilniejszy transport i większą odporność na rosyjską presję. Źle napisana umowa mogłaby jednak osłabić przejrzystość odpowiedzialności i zaufanie obywateli do państwa. kooperacja tak, ale na polskich zasadach, pod polskim nadzorem i bez najmniejszej wątpliwości, kto odpowiada za bezpieczeństwo na terytorium Rzeczypospolitej.

Źródło: Ukrinform, Kresy.pl, MSWiA

Źródło: Kresy.pl

Читать всю статью