Wołodymyr Zełenski, UPA i Mykoła Łebed. Jak historia znów dzieli Polskę i Ukrainę
Zdjęcie: Foto: REUTERS/Isabel Infantes/Pool
W ciągu miesiąca powiedziano już wszystko, a choćby dużo więcej, na temat nazwania przez prezydenta Zełenskiego jednego (z bardzo wielu) oddziałów wojskowych imieniem „Bohaterów UPA”. To są, skądinąd, gdyby ktoś zapomniał, oddziały, które nie defilują na paradach, a walczą i giną już piąty rok na frontach jak najprawdziwszej wojny. Oczywiście, prezydent Zełenski nie musiał podpisywać dekretu o takiej właśnie nazwie. Ale podpisał. Reakcja na ten podpis była taka, jakby nazwał tym imieniem całą armię ukraińską i wycofał ją ze wschodnich linii frontu i skierował na Wołyń.



![Bumerang wojny właśnie wraca do Rosji. Ukraiński „drugi front” [ANALIZA UKRAIŃSKIEGO EKSPERTA]](https://cdn.oko.press/cdn-cgi/image/trim=395;4;403;0,width=1200,quality=75/https://cdn.oko.press/2026/06/AFP__20260618__B7HV7NQ__v2__HighRes__RussiaUkraineConflict.jpg)





